Jedyny Portal Prawobrzeza
24 Listopad 2017, 10:31:12 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Używamy plików cookies w celu optymalnej obsługi Państwa wizyty na naszej stronie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
 
   Strona główna   Forum Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
10 Lipiec 2009, 22:56:00
Felitony
Wywiad z mieszkanką byłej willi Grüneberga w Szczecinie Pani Elżbieta Kępińska jest jedną z obecnych mieszkanek pięknej willi zlokalizowanej przy ul. Batalionów Chłopskich w Szczecinie, której właścicielem przed II wojną światową był Barnim Grüneberg, słynny wówczas na całym świecie organomistrz. Przeszło 10 lat temu ten budynek stał się przeszkodą w trakcie projektowania trasy SST (Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju) i została wówczas podjęta decyzja o jego wyburzeniu przy jednoczesnym wywłaszczeniu mieszkańców. Ci od wielu lat walczą o zachowanie rodzinnego domu, a argumentów przemawiających na ich korzyść jest bardzo wiele. O tym i o innych aspektach całego przedsięwzięcia opowiada pani Elżbieta Kępińska, dzięki której m.in. zainicjowana została procedura wpisania budynku do Rejestru Zabytków.

V-12: Jest Pani jedną z mieszkanek byłej willi Grüneberga, obecnie wielorodzinnego domu mieszkalnego w Zdrojach, stojącego na przeszkodzie w budowie inwestycji tzw. Szybkiego Tramwaju w Szczecinie...

Pani Elżbieta: Tak. Mieszkam w nim od urodzenia.

V-12: No właśnie, czy może Pani nam w skrócie przybliżyć historię waszego domu?

Pani Elżbieta: Moi Dziadkowie Bronisława i Stanisław przyjechali do Szczecina jako pierwsi osiedleńcy w 1945 r. Najpierw zamieszkali na ulicy Osiedleńczej, a Willę po Grünebergach remontowali i już w czerwcu 1945 r. w niej zamieszkali. Akt Nadania dostali w 1947 r. w podziękowaniu za uruchomienie elektrowni. Wraz z mieszkańcami zbudowali siec elektryczną w Zdrojach i do Klęskowa. Stare słupy drewniane, co oni wkopywali, do dziś jeszcze są koło naszego Domu. Od dziecka słyszałam opowieści o domu, że tu mieszkał Pan, co organy budował”

V-12: Kiedy po raz pierwszy dowiedzieliście się o tym, że budynek, w którym mieszkacie, ma być przeznaczony do rozbiórki?

Pani Elżbieta: Po koniec 1998 r., a w 1999 r. złożyliśmy protest i został on rozpatrzony negatywnie.

V-12: Jak to możliwe, że w 2004 roku konserwator zabytków wydał opinię zezwalającą na zburzenie tak pięknej willi? A może dokonał tego bez zaglądania do wnętrza budynku?
(*1)

Pani Elżbieta: U nas nigdy nikogo nie było. Nie chcę spekulować na ten temat.

V-12: Jakie zabiegi poczyniła Pani i Pani rodzina w celu uratowania zabytku?

Pani Elżbieta: Wszyscy się poddali. Już nikt nie wierzył, że Dom można uratować. W pewnym momencie zorientowałam się, że jest sposób uratowania Domu i wykonałam parę telefonów i już wszystko wówczas wiedziałam. 23 kwietnia 2009 r. złożyłam wniosek o wpis do Rejestru Zabytków w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków i Opieki nad nimi.

V-12: Wokół całej sprawy rozpętał się medialny szum. Jak Pani ocenia zaistniałą sytuację?

Pani Elżbieta: Mam nadzieję, że to pomoże, a nie zaszkodzi w ocaleniu Domu.

V-12: Czy niepokoi Panią fakt, że pojawiło się wielu zwolenników zburzenia willi?

Pani Elżbieta: Nie, bo oni nawet nie widzieli Domu, zwłaszcza od wewnątrz, ale mam nadzieję, że zmienią zdanie na ten temat.

V-12: Pomimo tego faktu posiada Pani wiele sił i determinacji, by uchronić tak cenny budynek przed zagładą...

Pani Elżbieta: Uczynię wszystko, aby go ocalić.

V-12: Jakie są zatem realne szanse, by była willa Grüneberga przetrwała tą niesprawiedliwą batalię?

Pani Elżbieta: Bardzo duże. Ja w to wierzę, że uda mi się ocalić Dom przed rozbiórką.

V-12: Skoro w miejscu willi planowany jest przystanek szybkiego tramwaju, a jak powszechnie wiemy, nie zajmie on zbyt dużo miejsca, to co może się stać z pozostałym terenem po ewentualnym wyburzeniu willi? Pytam, ponieważ pojawiły się spekulacje wśród okolicznych mieszkańców dotyczących budowy w tym miejscu kolejnego marketu...

Pani Elżbieta: Nie wiem, ale też się nad tym zastanawiam.

 V-12: Mimo wszystko, jakiekolwiek by były motywy działania władz, zawsze jednak będzie chodzić o pieniądze, a nie o dobro mieszkańców?

Pani Elżbieta: Dokładnie tak, np. działki ogrodowe na lotnisku w Dąbiu zostały zniszczone

V-12: Dlaczego w takim pięknym mieście, jak Szczecin, nie przykuwa się uwagi do ratowania drogocennych zabytków przedwojennej architektury?

Pani Elżbieta: Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie

V-12: Czy uważa Pani, że nasze władze powinny zatem brać przykład z innych miast, jak chociażby z Poznania, Wrocławia?

Pani Elżbieta: We Wrocławiu byłam w styczniu tego roku. Mieszkałam przy samym Rynku przy Ratuszu. To bardzo ładne miasto, widać w nim na każdym kroku ich stosunek do historii, właśnie poprzez to, ze dbają o stara architekturę budynków :). Bo miasto to ludzie i ich historia zawarta w budynkach.

V-12: W jaki zatem sposób można pomóc innym ludziom, borykającym się z podobnym problemem, jak Pani?

Pani Elżbieta: Każda sprawa jest inna, każdy problem ma inną genezę. Nie ma spraw takich samych. Zdaje sobie sprawę, że ja, że my, którzy walczymy o nasz dom, nie jesteśmy jedynymi walczącymi o swoje. W każdym razie trzeba o tym rozmawiać, nie zamykać się i wyjść do ludzi, do społeczeństwa, które może pomóc. Dopiero w grupie jest się siłą i trzeba wierzyć w to, ze jednak nie ma spraw, które nie da się rozwiązać i zawsze znajdzie się jakiś wyjście. My musimy walczyć i wierzyć, że naszą sprawę uda nam się załatwić pomyślnie, nie tylko dla nas samych, by mogliśmy zostać w naszym domu, ale i dla domu samego, który jest pięknym zabytkiem. To kawał historii miasta i kraju.

V-12: Czy chciałaby jeszcze Pani coś na koniec dodać od siebie w kwestii omawianego tutaj problemu?

Pani Elżbieta: Życzę sobie i nam, by nasza walka o zabytkowy dom zakończyła się pomyślnie.

V-12: Dziękuję serdecznie za wywiad i z całego serca życzę, aby Pani rodzinny dom pozostał na swoim miejscu tam, gdzie stoi od przeszło 100 lat!

Pani Elżbieta: Ja również dziękuję!

Wywiad przeprowadził Paweł V-12” Ruczko Szczecin, 10.07.2009

(*1)  -  wywiad nieautoryzowany i jako wyjaśnienie  WKZ nie musi znać stanu wszystkich potencjalnych zabytków, to prawo ciąży na właścicielu i od czasu wykupienia 50% własności - również Miasto powinno próbować poznać historię Willi. Smutne i prawdziwe.
4419 Wyświetleń | 3 Komentarze | Oceny: (1 Ocen)

(3 Komentarze , 0 są nowe)
1 Re: Wywiad z mieszkanką byłej willi Grüneberga w Szczecinie. autor V-12 10 Lipiec 2009, 23:59:19
Zapraszam także tutaj (ten sam wywiad + fotki): http://www.riversedge.pl/wywiad_z_elzbieta_kepinska
2 Re: Wywiad z mieszkanką byłej willi Grüneberga w Szczecinie. autor kielich 13 Listopad 2009, 21:37:43
juz najwyzsczy czas zeby rozwalic ta ruine
3 Re: Wywiad z mieszkanką byłej willi Grüneberga w Szczecinie. autor rocketv2v 26 Lipiec 2010, 23:58:06
proponuje utworzyc miedzynarodowa petycje online

http://www.petitiononline.com/create_petition.html

Opcja komentarzu dla tego została wyłączona.
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
TinyPortal v0.9.8 © Bloc
Modyfikacja i przystosowanie przez rwpb i Fitek
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!