Jedyny Portal Prawobrzeza
30 Maj 2017, 12:59:09 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Używamy plików cookies w celu optymalnej obsługi Państwa wizyty na naszej stronie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
 
   Strona główna   Forum Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
07 Luty 2010, 14:53:00
Historie Prawobrzeża
Nasze gospodarstwo.

Mój dziadek zarabiał w swoim zawodzie, jak na tamte czasy, sporo pieniędzy i chciał je dla swojej rodziny dobrze ulokować. Kupił w sąsiedztwie dom i trochę ziemi od Heinrich’a Rehmer’a w 1912 roku, za 12 000 Marek (Goldmark). Było to podwaliną pod późniejsze gospodarstwo rolne mojego ojca. Później dokupiono do tego jeszcze ziemię. Dom, w którym mieszkali moi dziadkowie, został sprzedany Daniel’owi Behnke, który sprowadził się tu wraz z rodziną z Babbin (Babin) w Pyrzyckim Weizacker (przedwojenne okolice Pyrzyc, Jeziora Miedwie i Płońska). Znalazł on zatrudnienie w papierni  Feldmühle (Hohenkrug). Ojciec mój, miał o wiele starsze rodzeństwo: Reinhold’a, Selm’ę, Erich’a i Richard’a. Reinhold wyuczył się rzemiosła malarza i w 1914 roku zdał egzamin mistrzowski. W naszym gospodarstwie urządził warsztat malarski. Na ścianie szczytowej obory od strony ulicy narysował farbą olejną (czarną na białym tle) nazwę swojej firmy. Jeszcze dziś dobrze widoczna jest z ulicy część napisów (Topolowa 15).

Kupcy i rzemieślnicy.


Poza działalnością rolniczą było w Jeseritz także wielu samodzielnych rzemieślników:
Gospody: Otto Priegnitz, Ferdinand Ringert ( później Hermann Michaelis)
Kupcy: Hermann Kellner (później Grewin), Michaelis (później Klein), Zierke, Jämmrich Piekarze: Gustav Bähr (póżniej Max Bähr), Otto Böning
Rzeźnicy: Wilhelm Werner, Heinrich Hofmann (później Reinhold Bähr )
Ubojnicy: Julius Reinke, Ferdinand Albrecht (później Willi Heß i Reinhold Bähr)
Murarze: Paul Meyer, Wilhelm Grundmann, Robert Klawiter,
Krawiec : Schumann (póżniej Fritz Kistenmacher, p. Kunibert Bähr, p. Karl Wittenhagen, p. August Zierke)
Szewc: Reinke (później Wilhelm Fenner)
Malarz: Reinhold Grundmann
Muzycy: Franz Klug (kapelmistrz), Robert Lange, August Kellner, Richard Lange
Bednarz: Max Kistenmacher
Garncarz i zdun: Julius Grundmann II , Max Kinder (później Fritz Kinder)
Stolarz: Küsel
Rybak: Gustav Ringert (p. Artur Ringert)
Właściciel kawiarni: Walter Makensy (po I Wojnie Światowej )
Makler nieruchomości: Franz Bernhard (po I Wojnie Światowej)
Nad Stawem Klasztornym ( Vorderteich ) ziemię zakupił szef firmy budującej mosty Gollnow und Sohn” (Stettin), aby założyć tu wielki park, a później urządzić małe gospodarstwo rolne. Ówczesne powiedzenie brzmiało: Gollnow und Sohn – viel Arbeit und wenig Lohn!” Gollnow i Syn – dużo pracy ,mało zapłaty!”

I Wojna Światowa.


W sierpniu 1914 roku wybuchła I Wojna Światowa (dokładna data 28 lipca 1914 – 11 listopada 1918), nastąpiła mobilizacja. Wielu mieszkańców Jeseritz  zostało wcielonych, także bracia Reinhold i Erich Grundmann. Na klamrze paska widniał wówczas napis: Za cesarza i ojczyznę”. W Jeseritz wszystko musiało toczyć się dalej, jak i wszędzie. Małe i starsze dzieci musiały przejąć obowiązki – tak by praca powołanych ojców i braci została wykonana. We wsi nie było jeszcze wówczas elektrycznego światła, a paliwo było racjonowane, podobnie jak część żywności. Szybko rozeszła się wiadomość o pierwszych poległych. Mój ojciec był konfirmowany w roku 1916 (konformation - ewangelicki odpowiednik naszej pierwszej komunii i bierzmowania jednocześnie). Ponieważ powołany został także jego brat Richard, a w domu pozostała już tylko matka z siostrami, musiał on od tej pory samodzielnie wykonywać wszystkie prace rolnicze w naszym gospodarstwie. Dziadek nadal pracował w Szczecinie. W Mühlenbeck znajdowali się rosyjscy jeńcy wojenni, którzy musieli pracować w Buchheide (Puszcza Bukowa) przy wycince drzew. Pod koniec wojny naliczono w Jeseritz 22 poległych. W roku 1918 poległ także brat mojego ojca - Reinhold.

Po Wojnie i lata dwudzieste.

Po I Wojnie Światowej w Jeseritz, od strony politycznej, było spokojnie. O innych , odległych niepokojach (inflacja , bezrobocie) słyszano tu niewiele.Dziadek Grundmann przeszedł na rentę. Ponieważ praca na roli nie przypadła mu do gustu, zajmował się zasadniczo urządzaniem terenu parku Gollnow und Sohn”, Przede wszystkim pracami brukarskimi. Później zatrudniony został jeszcze ogrodnik Piller. Już wówczas sprowadzane i sadzone były tam drzewa z okolic Erfurtu. Transformatorownia przy moście na rzece Płoni stała już przed wojną, ale dopiero teraz rozpoczęto elektryfikację miejscowości. Wśród ludności dało się zauważyć zapotrzebowanie na kulturę i rozrywkę. Willi Kohrt, Max Kistenmacher, Masch, Erich Grundmann i Richard Grundmann utworzyli Towarzystwo Muzyczne i grali w Jeseritz oraz okolicznych wioskach do tańca. Mój ojciec musiał przy wejściu do sali sprzedawać bilety. Konkurencja włączyła się i protestowała – dlatego Towarzystwo Muzyczne musiało zrezygnować. Na początku lat 20tych, brat ojca – Erich, kupił sobie projektor filmowy. Jego żona sprowadzała filmy aż ze Szczecina. W niedziele mój ojciec jeździł z bratem Erichem i kamerą filmową wozem konnym, przez wioski do Augustwalde, Kolbatz, Kuhblank, Dobberpul itd. Gdy leciał niemy film, brat Richard grał na pianinie pasującą do tego muzykę. Wszystko to było bardzo interesujące i zapewniało znośne, dodatkowe przychody. W Jeseritz było więcej stowarzyszeń: - Związek Wojowników (Stowarzyszenie Wojenne) – od zawsze (najczęściej kombatanci z I Wojny Światowej), - Towarzystwo Strzeleckie, - Towarzystwo Sportowe Gut Heil” - Towarzystwo Rowerowe. Gdy Towarzystwo Rowerowe obchodziło swoje święta, organizowane były nawet rajdy i jazdy zręcznościowe. W zimie odbywały się występy teatralne. Ponieważ już w tamtych czasach wiele młodych dziewcząt i młodych mężczyzn z okolicznych wiosek przybywało do Jeseritz na tańce, a w obu gospodach – czy lato czy zima – zawsze były imprezy, wiele par tu się poznawało i zakochiwało. Powstało z tego powiedzenie : "Jeseritz, das Tal der Liebe !" (Jeseritz dolina miłości) Sołtys musiał ustalać, kto miał jechać wozem gaśniczym (wybrani mieszkańcy byli strażakami). Mój ojciec musiał powozić wóz konny z wodą. Pogrzeby rozpoczynały się od domu żałobnego (dom zmarłego). Okiennice pozostawały zamknięte przez 3 dni, tu przechowywany był zmarły. Częściowo szło się na cmentarz przy muzyce . Z cmentarza kapela maszerowała przy skocznej muzyce do gospody Otto Priegnitz’a. Potem, w domu żałobnym opijano "skórkę" (stypa), było przy tym czasami gorąco. Mój dziadek obwinił swojego sąsiada przy stole, że usiadł na jego cylindrze (Chapeau claque), a nie zauważył, że sam był winowajcą. Pewnego razu przydarzyło mu się także, że przy sprzeczce złapał pastora za gardło i pchnął go na łóżko. Szkoda, że wtedy się czegoś takiego nie sfotografowało.

Tworzy się rodzina.

Mój ojciec poznał, u swojego kuzyna Pötter’a Julius’a Grundmann’a, a później pokochał - piekną dziewczynę, która nazywała się Meta Damerius i pochodziła z Kählung (Kałęga) – Barenbruch (Niedźwiedź). W samym środku inflacji, był rok około 1923 odbył się ślub, a 17go listopada tego samego roku w domu rodziców w Jeseritz urodziłem się ja. Przy tym porodzie walczono o życie dla matki i dziecka. Ponieważ położna nie mogła sobie sama poradzić, ojciec musiał przywieźć do pomocy wozem konnym lekarza z Buchholz (Płonia) - Dr Wasmund’a. Był to poród kleszczowy – moje prawe ucho dziś jeszcze jest skrzywione. Moja matka była później bardzo chora, zmieniono lekarza i Dr Dietrich, który był ginekologiem, opiekował się nią dalej. Przyjeżdżał kolejką, później kupił sobie auto. Ponieważ leczenie odbywało się w czasach inflacji, Dr Dietrich nie brał żadnych pieniędzy. Kazał dawać sobie 12 Ztr (12 Zentner = 600 kg) żyta, jako honorarium lekarskie. Moja czwórka rodzeństwa przychodziła na świat później w klinice dla kobiet w Stettin. W tym czasie, przybył do Jeseritz ze Stettin’a Walter Makensy i wybudował sobie Cafe zum Plönestrand” Moje wspomnienia Zima 1928/29 przynosi pierwsze wspomnienia o mojej rodzinnej wsi. Bardzo silny mróz do minus 34 stopni C tak mocno zamroził rzekę Płonię, że przy Plönegang” (płaskie miejsce z dostępem do wody z rzeki Płonia na wysokości Topolowa 10 - 12) przejechała po lodzie furmanka z dwoma końmi. Dla mnie było to ogromne przeżycie. Stróżem nocnym był wówczas Robert Lange, który w tej funkcji dostarczał również od sołtysa (mieszkańcom) wiadomości i pocztę. W domu ubogich” mieszkał wówczas Friedrich (Friech) Engel, oryginał - którego mogliśmy jeszcze długo doświadczać. Zbierał rozmaity szrot i jeździł ze smolniakami” (korzenie z żywicą służące jako podpałka) do Stettin’a, by tam je sprzedawać. Jeszcze w podeszłym wieku my dzieci często go denerwowaliśmy - miał już przecież pod dziewięćdziesiąt lat. W tych latach powstały w Jeseritz różne powiedzonka i wersy, których się uczyliśmy – a ponieważ były tak zabawne, nie zapomniałem ich do dziś. Ponieważ wszystkie były wymawiane w naszym Jeseritzer Plattendeutch” (dialekt), przedstawię je najlepiej zgodnie z tym jak były wymawiane: (tłumaczenie części) Reinhold Rehmer hätt’n Feler an de Lung, an de Tung, an de Lewer” (Reinhold Rehmer miał jedną wadę, na płucach, na języku, na wątrobie. – wymyślone by mu dokuczać) Grundmann, bin den Hund an, Dat he mi ni bieten kann Bit He mi, verkloch ick di, Dusend Doler kost he di. (Grundmann, przywiąż psa, tak by nie mógł mnie ugryźć, Jeżeli mnie ugryzie, będzie Cię to kosztowało 1000 talarów) De Reckschen Heiducken, komm’ na Jeseritz tun Schlucken. (Rekowscy hajducy, przyjeżdżają do Jeseritz i chleją. Słowo hajducy - używane wówczas obraźliwie - o młodych ludziach z innych okolic, może dlatego, że słowo pochodzi od tureckiego haydut – rabuś, będący poza prawem ) W miejscu gdzie Makensy wybudował nad Płonią swój dom, mieszkali wcześniej Adolf i Ernst Lutherbach w małym domku. Mieszkali obaj w jednej izbie, w drugiej zaś stał koń. Musieli zawsze wyprowadzać konia przez korytarz. Końskie łajno , które w tym miejscu spadało, łapane było w kosz. Na to było powiedzonko: Adolf hol Stan’, hol Brett, groot Heiditsch up Blanschboom sitt” co oznacza Adolf, przynieś drąg, przynieś deskę, wielka jaszczurka siedzi na gruszy” Dobrze pamiętam Max’a Kistenmacher’a. Pracował w swoim warsztacie, w którym w rogu stało łóżko. Z zawodu był bednarzem, ale budował także skrzypce i potrafił na nich grać i to bez nut. Herbert Klawiter nauczył się u swojego wujka Maxa fachu bednarza, jak również pierwszych pociągnięć smyczkiem na skrzypcach. Max zbudował skrzypce dla mojego ojca. Kolejnym oryginałem” była Emilie Puffan. Mieszkała u Eichhorst’a , miała problemy z chodzeniem, a wcześniej pracowała w Feldmühle (Papierni) Potrafiła odczyniać” – (besprechen – zmiana stanu rzeczy lub osoby za pomocą wypowiadania życzeń) Przy różnych chorobach, jak półpasiec (Rose – od czerwonych plam na skórze), liszaje itp., które nie chciały ustępować, szło się zasadniczo do niej - no Milje Puffan tun bespreken” – do Milje Puffan odczyniać. W większości przypadków to pomagało. Gdy przed I Wojną Światową świnie chorowały na Rotlauf (Schweinerotlauf - choroba skóry objawiająca się czerwonymi plamami na skórze, wywołana przez bakterie Erysipelothrix rhusiopathiae - groźne dla życia zwierząt), na odczynianie” przybył Ackermann. Od 1870/71 roku miał on drewnianą nogę. Był bardzo dumny ze swojego medalu za odwagę, pochodzącego z tamtych czasów. Wcześniej przybył konno żandarm. Potem przybył żandarm Kobs na rowerze, a jego długa szabla kołysała się na boki. Pomnik chwały dla poległych w czasie I Wojny Światowej (Kriegerdenkmal) został postawiony i poświęcony w roku 1928. W roku 1928 przepisano na mojego ojca gospodarstwo. W tym roku urodził się mój brat Siegfried, brat Reinhard urodził się w roku 1929 a Hildegard’a i Hartmut w latach 1940 i 1942.

Cdn.

Tłumaczenie JANUSZ 242
5374 Wyświetleń | 11 Komentarze | Oceny: (3 Ocen)

(11 Komentarze , 0 są nowe)
1 Re: Historia- i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor anubiska 07 Luty 2010, 16:08:53
Kawał dobrej roboty Janusz Uśmiech Dość późno ustawiono pomnik poległych...cenna informacja do mojej mgr Uśmiech Dzięki Uśmiech
2 Re: Historia- i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor JANUSZ242 07 Luty 2010, 18:57:03
Duży uśmiech
3 Re: Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor slazmi 09 Luty 2010, 17:13:30
Trochę bym to wygładził... Historie bardzo fajne, takie ludzkie, a jednocześnie jakby z innego świata.
Brawo Janusz !!!
4 Re: Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor JANUSZ242 09 Luty 2010, 21:59:41
Dzięki! Sprawdzę Twoją korektę - jeżeli nie za mocno zmienia, to jestem za...
Ostatnia część za bardzo sklejona - trzeba to podzielić tak jak to było w moim oryginale...
5 Re: Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor pulkownikt 12 Luty 2010, 00:02:34
Świetna tekst Uśmiech

Tak się zastanawiam nad tą ceną domu i ziemi, wychodzi na to, że dziadek naprawdę dobrze zarabiał.
Obiegowe złote monety w tamtych czasach ważyły ca. 4 gramy - 10 markówka i 8 gram 20 markówka.
Licząc w ten sposób to dziadek zapłacił prawie pięc kilo złota próby 900 za nieruchomści.
Dzisiaj taka ilośc złota jest warta około 442 900 złotych Uśmiech
6 Re: Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor JANUSZ242 12 Luty 2010, 08:45:50
To ciekawe - podpytam o to Pana Grundmanna, choć zdecydowanie należeli oni w Jeseritz do bogatszych rodzin, a gospodarstwo było spore.
Dziękuję za cenną informację.
7 Re: Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor pulkownikt 12 Luty 2010, 10:58:34
Nie chodziło mi o to, żeby podważć te dane !!!
Poprostu jest to niezła cieawkostka pokazujaca nam jak kształtowały się ceny w tamtych czasach.

Swoją drogą to gdzie pracował dziadek?
8 Re: Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor JANUSZ242 12 Luty 2010, 15:15:21
Ale ja też szczerze ucieszyłem się z informacji i uważam,że może być trafna - i cieszę się,że ktoś zwraca uwagę na to co piszę o Jeseritz.
O pracy dziadka była mowa w pierwszej części tłumaczenia:
"Dziadek wyuczył się w Stettin-Torney (Szczecin Turzyn), w przedsiębiorstwie budowy ulic, rzemiosła kamieniarskiego i przez wiele lat był później w tej firmie majstrem. Był ze swoją firmą w Prusach Wschodnich i Schleswig-Holstein." Więc zdecydowanie sporo zarabiał :-)
Dzięki raz jeszcze!!
9 Re: Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor pulkownikt 13 Luty 2010, 14:45:54
Ciekawy jestem czy podczas tego zakupu płacono faktycznie złotymi monetami czy taka transakcja była załatwiana w banku podpisywaniem dokumnetów? Jeżeli możesz to dopytaj i pisz jak najwięcej nam tutaj Uśmiech

pozdrawiam
10 Re: Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor JANUSZ242 13 Luty 2010, 21:15:56
Arno nie pamięta, ale jest przekonany,że chodziło o banknoty. Dziadek był chyba 2gim po głownym szefie w firmie.
11 Re: Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II autor Marta 15 Luty 2010, 09:44:21
Świetnie mi się czytało. Eh, z tego co opisujesz kiedyś Jeseritz tętniło życiem. A Jezierzyce? Nie ma co porównywać. Kto tam mieszka, ten wie ...
Opcja komentarzu dla tego została wyłączona.
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
TinyPortal v0.9.8 © Bloc
Modyfikacja i przystosowanie przez rwpb i Fitek
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!