Jedyny Portal Prawobrzeza
01 Kwiecień 2020, 03:40:22 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Witamy w Portalu Prawobrzeża Szczecina i zapraszamy do rejestracji. Jako zarejestrowany i zalogowany użytkownik możesz znacznie więcej.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja   *
Galeria
Zegar Prawobrzeża
Historie Prawobrzeża
Różne oblicza Cap Delbrück wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część I) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część II) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część III) wysłane przez Fitek
Ratusz w Altdamm (Dąbiu) wysłane przez Fitek
Nazewnictwo Puszczy Bukowej i jej najbliższych okolic cz. 1 wysłane przez Fitek
Historyczny most niszczeje wysłane przez Fitek
Historia poczty w Dąbiu do 1945 roku wysłane przez Fitek
Garnizony Prawobrzeża- zarys historii wysłane przez Fitek
DOL Kliniska - lotnictwo wojskowe na Prawobrzeżu wysłane przez Fitek
Nalot na Załom (Arnimswalde) 11 kwietnia 1944 roku wysłane przez Fitek
Prawobrzeże w XIII wieku - Cedelin wysłane przez Fitek
Historia Fabryki Kabli „Załom” (obecnie Tele-Fonika Kable oddział Szczecin) wysłane przez Fitek
Zajezdnia Autobusowa „ Dąbie” na ulicy Struga wysłane przez Fitek
Wspomnienia z tragicznych czasów wysłane przez Fitek
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna wysłane przez Portal
Pomnik Pamięci Ofiar Wojen XX Wieku wysłane przez Fitek
Życie Załomia Rok XIV nr 22/23 1-31 grudnia 1987 - Nasi zasłużeni wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część I) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część II) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część III) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IV) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część V) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VI) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VIII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IX) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część X) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część XI) wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część III wysłane przez Swaq
Historia groty i parku Töpffera. wysłane przez Fitek
CZAS PIONIERÓW wysłane przez slazmi
Strony: [1] 2 3 ... 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Załomskie klimaty - reprinty artykułów z Życia Załomia  (Przeczytany 27518 razy)
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6167



« : 17 Maj 2010, 22:04:36 »

W tym wątku chcę przybliżyć nieco Załom z lat minionych... Fabrykę dużą i prężną...
I ten specyficzny klimat ówczesnego "pisarstwa"... Wszystkie artykuły są wiernymi kopiami wydań "papierowych".
Autorzy tekstu i fotek, o ile to nie zostało zaznaczone w tekście, są mi nieznani.
Wszystkie artykuły pochodzą z Życia Załomia.


Zapraszam do lektury.

Część 1


Życie Załomia ROK VI NR 2 Szczecin-Człuchów 15-31-01-1979

Nasz klub fabryczny


O działalności Klubu Fabrycznego słyszy się różne opinie. Jak jest naprawdę? Czy mają rację ci, którzy wychwalają jego działalność, czy ci, którzy wytykają jej braki? A może prawda leży pośrodku?
Skończył się rok 1978, wypada więc u progu nowego roku dokonać próby podsumowania klubowej działalności kulturalno-oświatowej.
Nie da się ukryć, że szereg przyczyn obiektywnych, jak chociażby nieodpowiednie warunki lokalowe, wpłynęło na ograniczenie działalności Klubu. Mimo to jednak należy stwierdzić, że może on pochwalić się wieloma sukcesami.
I tak w kwietniu ub. roku utworzona została orkiestra dęta. Już niejednokrotnie mieliśmy okazję zapoznać się z wynikami ich ćwiczeń i pracy. Ponadto pod fachową opieką pp. Tadeusza Klimowskiego i Brunona Gościniaka powstał kabaret zakładowy i zespół instrumentalny. Systematycznie odbywały się zajęcia kół zainteresowań: gimnastyki artystycznej, modelarskiego a co pewien czas były spotkania Dyskusyjnego Klubu Światopoglądowego Uniwersytetu Powszechnego dla Rodziców.
W ramach spotkań z zapraszanymi gośćmi miały miejsce wieczory autorskie, występy aktorów, piosenkarzy. Pamiętamy doskonale „Kolorowe jarmarki" — recital J. Laskowskiego, czy szereg innych imprez   typu   rozrywkowego organizowanych na XX-lecie zakładu. Oprócz okolicznościowych programów artystycznych przygotowywanych przez nasze dzieci i młodzież korzystaliśmy w tej dziedzinie z usług Estrady Szczecińskiej oraz Związku Autorów i Kompozytorów Rozrywkowych.
Dla dorosłych i dla dzieci regularnie wyświetlane były filmy fabularne i poranki. Po południu młodzież Załomia odwiedza klub, w którym codziennie  był  czynny bufet, udostępniane były gry stołowe, szafa grająca, TV. Ostatnio szczególną popularnością cieszył się sprowadzony dla gości Klubu — bilard elektryczny. Kierunek działalności kulturalno-oświatowej jest w naszym odczuciu właściwy. Rzecz w tym, by wsparła te działania większa aktywność uczestników — wtedy z pewnością sytuacja w tym roku ulegnie wyraźnej poprawie.
Teresa Wojciechowska
Zapisane
Mila
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 3068



« Odpowiedz #1 : 17 Maj 2010, 23:51:33 »

[...] Teresa Wojciechowska
Ojej, Pani Kierowniczka!
 Szok
Zapisane

- - - - -
Warto być przyzwoitym, ale się nie opłaca. Opłaca się być nieprzyzwoitym, ale nie warto (Władysław Bartoszewski)
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6167



« Odpowiedz #2 : 19 Maj 2010, 21:07:23 »

Część 2

Życie  Załomia Rok XI NR 10 (161) Szczecin, 16-31-MAJA 1984 R

Jubileusz szkoły w Załomiu


Za kilka dni, 1 czerwca, jubileusz 35-lecia działalności obchodzić będzie Szkoła Podstawowa Nr 39 w Załomiu.
Do swego jubileuszu szkoła przygotowywała się od dłuższego czasu i niezwykle starannie. Niedawno zamieściliśmy na łamach „Życia" jej apel do naszych pracowników byłych uczniów tej szkoły, o wypożyczenie swoich pamiątek z lat szkolnych — zdjęć, dyplomów, zeszytów itp. Jak się dowiedzieliśmy, apel ten minął bez echa. Nikt do szkoły się nie zgłosił, nikt niczego jej nie wypożyczył. Czyżby wśród naszych pracowników nie było ani jednej osoby, która uczęszczała do szkoły podstawowej w Załomiu?
Jednakże kierownictwu szkoły udało się, w inny sposób, uzyskać wcale bogaty zbiór pamiątek. Będzie on udostępniony zwiedzającym na, okolicznościowej wystawie, jaką da się oglądać od 1 czerwca. W tym dniu, bowiem odbędą się główne uroczystości jubileuszowe, na które zostali zaproszeni najstarsi absolwenci, tej placówki, przedstawiciele władz miasta i kierownictwa naszej fabryki, tradycyjnego jej opiekuna.  Program uroczystości przewiduje akademię, wystąp szkolnego chóru, a także inne, okolicznościowe akcenty.
Wypada przypomnieć, że swą działalność szkoła rozpoczęła w 1949 roku, w budynku we wsi Załom (nawiasem: istnieje on do dziś). Była to podówczas szkoła 7-klasowa, zaś nauka odbywała się w czterech izbach. Dzieci systematycznie przybywało i szybko powstała konieczność budowy nowej szkoły. Zamiar ten udało się zrealizować dopiero w połowie lat sześćdziesiątych, za sprawą goleniowskich władz oświatowych, którym wtedy załomska placówka podlegała. Wszakże rok szkolny 1965/66 inaugurowano jeszcze w starym budynku. Budowlani „dokładali wszelkich starań”, aby inauguracja odbyła się już w nowych murach, ale jak zwykle im się nie udało. Zajęcia w obecnym budynku rozpoczęły się dopiero w miesiąc później — 1 października 1965 r. Osiemdziesięcioro dzieci znalazło tu naprawdę dobre warunki do nauki, jako że szkoła była —jak to się mówiło — „wiodąca" w powiecie goleniowskim.
Ale od 1 stycznia 1967 r.-przeszła pod kuratelę; szczecińską i stała się, po prostu, jedną z wielu. Mijały lata, dzieci przybywało, a budynek nie chciał się rozrastać. W połowie lat siedemdziesiątych wyrosło w Załomiu nowe osiedle, ale ten fakt umknął jakoś uwadze szczecińskich władz szkolnych. Skutek tego jest taki, że w obiekcie obliczonym na osiemdziesięcioro dzieci, uczy się ich obecnie blisko trzysta (!), zaś nauka odbywa się na dwie zmiany. Klasy są za ciasne, jak na tę ilość uczniów – więc warunki ogólnie bardzo trudne. Także dla nauczycieli, których pokój został urządzony w... szatni. Sali gimnastycznej brak, więc w zimne dni zajęcia WF odbywają się na szkolnym korytarzu, co — oczywiście — przeszkadza innym. Gdy pada deszcz, podczas przerw, jest na korytarzu tak ciasno, że wręcz nie można przejść. A jak w tych, korytarzowych warunkach mają odpoczywać dzieci? Szkolny WC posiada dwa stanowiska. Na trzystu uczniów!
Najgorsze dla szkoły ma jednak dopiero nadejść. Właśnie wybudowano w PGR Załom dwa bloki mieszkalne, zaś tamtejsze dzieciaki niebawem „zasilą" szkołę. Co zaś będzie, kiedy zostaną zasiedlone budynki osiedla Załom II?  Wówczas z całą pewnością, sytuacja szkoły w Załomiu stanie się dramatyczna.
Podobno szczecińskie władze oświatowe problem już dostrzegły. Podjęto nawet decyzję o rozbudowie szkoły. Niestety; wszystko rozbija się o... drzewa. Otóż trzeba ich nieco wyciąć, ponieważ szkoła może rozbudowywać się wyłącznie w stronę lasu. Zaś na wycinkę zgody brak, -a sprawa wlecze się już dwa lata. A dzieje się to w tym samym czasie, kiedy w centrum Szczecina wycina się piękne drzewa bez specjalnych ceregieli! Ręce i spodnie opadają, jak mawia stołeczny felietonista.
Wydaje się, że pomóc szkole winno kierownictwo polityczno-gospodarcze „Załomia". Nauczyciele wydeptywali już niemało schodów w rozlicznych urzędach, a skutków ich wędrówek nie widać. Więc może stanowcza interwencja „Załomia" będzie bardziej skuteczna? Trzeba ją podjąć, bo chodzi o dzieci.. A pamiętajmy, że wszystkie dzieci są nasze.
Zapisane
mavr
*
Offline Offline

Wiadomości: 2201


« Odpowiedz #3 : 19 Maj 2010, 21:47:59 »

Towarzysze, swoją zdecydowaną i świadomą postawą, podczas zebrań POP naszego kombinatu, wyraźmy twarde, stanowcze, socjalistyczne chyba  tak, dla sprawy rozbudowy  szkoly. Język

A tak z innej beczki, masz moze Sławek wiedzę nt. osób tworzących zarząd zakładowej Solidarności
w okresie beztelerankowym ?
Zapisane

Historia jest jedna. Nie dzieli się na polską i niemiecką. Głupcem jest ten kto sądzi, że historia jest czarno-biała.
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6167



« Odpowiedz #4 : 19 Maj 2010, 21:58:07 »

Poszperam, na razie się nie natknąłem  Smutny
Zapisane
mavr
*
Offline Offline

Wiadomości: 2201


« Odpowiedz #5 : 19 Maj 2010, 22:04:43 »

Ja też, a szkoda, bo czas by był coś zacząć pisać o tym.
Zapisane

Historia jest jedna. Nie dzieli się na polską i niemiecką. Głupcem jest ten kto sądzi, że historia jest czarno-biała.
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6167



« Odpowiedz #6 : 23 Maj 2010, 21:00:10 »

Część 3

Życie Załomia Rok VI. NR 2 SZCZECIN-CZŁUCHÓW 15-31.I.1979

Cała fabryka w kwiatach

W połowie stycznia w Klubie Fabrycznym odbyło się uroczyste podsumowanie wyników zeszłorocznego konkursu „Cała Fabryka w Kwiatach” z udziałem wiceprezydenta Szczecina tow. Cz. Aszkiełowicza, Miejskiego konserwatora Przyrody tow. I. Łukasik i kierownictwa polityczno-gospodarczego Fabryki. Otwierając zebranie z-ca dyrektora Zb. Zarecki przypomniał, że w roku ubiegłym zdobyliśmy puchar przechodni za osiągnięcia w tej dziedzinie w konkurencji między wielkimi zakładami przemysłowymi. Zdobycie wciągu pięciu lat uczestnictwa czterokrotnie pierwszego miejsca i duże zaangażowanie Naczelnego Dyrektora wpłynęły jak stwierdził wiceprezydent Aszkiełowicz na decyzję komitetu Organizacyjnego przyznającą inż. Włodzimierzowi Marszałkowi Medal Miłośnika Kwiatów – odznaczenie przyznawane jest jedynie 10 osobom rocznie. Faktem jest, że wyniku corocznych konkursów Szczecin pięknieje, coraz więcej mamy kwiatów, krzewów, coraz ładniej prezentują się szkoły, ośrodki zdrowia, ogródki przydomowe i zakłady pracy, wśród których nasza Fabryka dzierży prym. Tow. Aszkiełowicz podkreślił fakt nie tylko dbałości o otoczenie budynków, ale i ukwiecania stanowisk pracy.

Dziękując za wyróżnienie dyr. Marszałek podkreślił, że jest to wyraz uznania dla całej załogi, dla tych, którzy wygrali współzawodnictwo wewnętrzne. Szczególne zasługi mają kol. kol.: Z. Gryglewicz i B. Lawerski, którzy nie szczędzą sił i energii, nie liczą się z czasem. Ten zaszczytny medal jest już drugim tego typu odznaczeniem w naszej fabryce (w 1977 otrzymał je kol. B. Lawerski). Niewiele jest zakładów, które mogą się poszczycić dwoma medalami. Przywiązujemy ogromną wagę — stwierdził dyr. Marszalek — do naszego konkursu, którego nazwę zapożyczyliśmy od konkursu miejskiego. Jest bowiem niezwykle istotne, by czas spędzany w Fabryce a więc ponad 1/3 życia dorosłego człowieka przebiegał jak najprzyjemniej. Nasza akcja to jeden z elementów programu humanizacji pracy, przyczyniający się do estetyzacji zakładu.
Z kolei wręczono nagrody za współzawodnictwo zespołowe. I miejsce zdobył Dział Narzędziowni, II — TKJ, III — P-6. Ponadto przyznano 14 wyróżnień. Za wyniki we współzawodnictwie indywidualnym przyznano listy gratulacyjne kol. kol.: B. Michalak P-8, M. Robakowskiej — TW, T. Wysockiej – TKJ, E. Medyńskiej – TS, M.Żytnickiej – PS, E. Zatorskiej – P-5, T. Głębockiemu – P-6. Nagrody otrzymali: B. Lawerski – OU, W. Dulak – P-8, R. Krygier – PS, H. Ława — TKJ, Z. Ciesielski — TN, K. Marczak — TW, St. Klekociński — TM, J. Wesołowska — P-6, H. Dutkiewicz — P-6, A. Kęcik — P-5, J. Urbański — P-8, M, Szuszkiewicz — P-7, R. Lewandowska — P-l, J. Sotek — P-4, J. Rzechuła — PZ, Z. Gryglewicz — OU, B. Kuźniar — TE, M. Małecki — TE, J. Ulińska — OSZ, J. Marciszewski — TS.
Dziękując Wiceprezydentowi Miasta i Miejskiemu Konserwatorowi Przyrody za przybycie na naszą uroczystość dyr. Marszałek zapewnił Gości, że dołożymy starań, by puchar przechodni stał się naszą własnością.
Końcowym fragmentem zebrania była ożywiona dyskusja, w której zebrani miłośnicy kwiatów w zakładzie wysuwali propozycje mające na celu wprowadzenie poprawek do regulaminu konkursu (jak informował z-ca dyrektora Zb. Zarecki w roku przyszłym zostanie również wprowadzone współzawodnictwo między pionami: a) wydziały produkcyjne, b) wydziały pomocnicze, c) inne komórki) oraz zwiększenie estetyki zwłaszcza na osiedlu. Dyskusję charakteryzowało głębokie zaangażowanie i gospodarska troska.

PS
Do artykułu dołączone były zdjęcia, jednakże ze względu na marną jakość posiadanego egzemplarza gazety, zamieszczenie tu ich kopii, uważam za bezcelowe.
Zapisane
JANUSZ242
*
Offline Offline

Wiadomości: 1021



« Odpowiedz #7 : 23 Maj 2010, 23:19:05 »

Się dzieje...super!!
Zapisane

PSZ
*
Offline Offline

Wiadomości: 1501


gg: 850639


WWW
« Odpowiedz #8 : 24 Maj 2010, 13:13:42 »

Tak niedawno, a tak inaczej Uśmiech ...a może jednak dawno? Niezdecydowany
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6167



« Odpowiedz #9 : 25 Maj 2010, 22:23:09 »

Część 4

Życie Załomia nr 9 (160) 1-15 maja  1984 rok

Pierwsi lokatorzy mogą myśleć już o meblach!


Wielki ruch na budowie osiedla

Wszystko wskazuje na to, że niniejszy tekst będzie jednym z ostatnich przed oddaniem pierwszego bloku na osiedlu „Załom II". Budynek ten, oznaczony roboczo „2B", ma być przekazany przez budowlanych „pod klucz" ostatniego dnia czerwca. Czasu pozostało więc bardzo niewiele Obecnie we wnętrzach wspomnianego bloku trwają energiczne prace wykończeniowe. Ekipy naszego Działu Budowlano-Montażowego finiszują z instalacją elektryczną, kładzie się również tynki. Szczecińskie Przedsiębiorstwo Instalacji Sanitarnych i Elektrycznych zainstalowało się na budowie na dobre i w tej chwili, we wnętrzu bloku „2B", kładzie instalację wodną i kanalizację. Powyższe prace mają dobre tempo i odpowiedni rytm, więc chyba w połowie maja do bloku wejdą malarze. Wkrótce po nich SPISIE zainstaluje armaturę (wanny, zlewy, muszle), a blok zostanie zamknięty. Stać się to powinno — według spodziewań — w pierwszej dekadzie  czerwca.  Resztę  czasu  budowlani wykorzystają do sprawdzenia całego bloku, ewentualnych usterek itp. prac. Z początkiem lipca powinni wprowadzić się do tego budynku pierwsi lokatorzy. Należy przypuszczać, że będą uszczęśliwieni.
Czy na długo jednak? Doświadczenie uczy, że upojny smak „ciasnego, ale własnego" trwa nie dłużej, niż miesiąc, dwa. Potem zaczynają się narzekania na brak chodników, drogi dojazdowej („jak ja, panie, mam tu podjechać z tapczanem?"), komunikacji, sklepów i tak dalej. Nie wątpimy, że mechanizm ten doskonale znany jest Radzie Koordynacyjnej Budowy i że już dziś martwi się ona, jak zapobiec późniejszym, ewentualnym narzekaniom. Oczywiście, sklepów „od zaraz" nikt ma osiedlu nie (zainstaluje (będą w przyszłym roku!), ale droga dojazdowa i chodniki są przecież do zrobienia. Warto również już dziś pomyśleć o komunikacji, bowiem rozmowy z WPKM zwykle są trudne i długotrwałe. Być może wyjściem z sytuacji byłoby „wpuszczenie" pod osiedle linii „77", która nie obok „Oazy", lecz właśnie na osiedlu, miałaby swój ostatni przystanek. Warto energicznie zająć się tymi problemami, ponieważ nigdy dotychczas nie udawało się na budowach zadbać w porę o podobne sprawy. Tą budową „Załom" przełamał już tyle niedobrych przyzwyczajeń, że może i te problemy uda się załatwić dla wygody przyszłych mieszkańców?
Wybiegamy cokolwiek w przyszłość, a winni jesteśmy Czytelnikom dalsze informacje z budowy, bo przecież aa błotku ,,2B" osiedle się nie kończy. Otóż miło nam donieść, że tempo montażu ekip SPBO-2 nie słabnie. W tej chwili kończony jest właśnie budynek „2A" i może się tak zdarzyć, że zanim ten numer „Życia" znajdzie się w „Załomiu", wiecha nad wspomnianym blokiem będzie już wisiała. Budowlani zapewniają,, że w połowie maja do „2A" wkroczy „wykończeniówka"! Jeśli tak rzeczywiście się stanie, będzie można chyba mówić o „załomowskim tempie". Według spodziewań, przekazanie tego budynku lokatorom winno nastąpić u schyłku lata, czyli we wrześniu. Pamiętajmy jednak, że lato — oprócz sprzyjającej budowlanym pogody — przynosi również urlopy. A więc ten wrzesień prosimy traktować jako termin możliwy do ewentualnego poślizgu. Ale może się mylimy?
Trwa równocześnie montaż jeszcze jednego bloku, oznaczonego kryptonimem ,,1". Kiedy odwiedziliśmy budowę (druga połowa kwietnia), montażyści Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Ogólnego nr 2 znajdowali się na wysokości piwnic. Tempo montażu (na dwie zmiany) było jednak i tutaj znakomite, więc należy się spodziewać, że wiecha" nad „Jedynką" winna zawisnąć najpóźniej na początku sierpnia.
Prowadzono także prace w wykopach budynku, oznaczonym cyfrą „4". Wykopy — jak nas zapewniono — będą zakończone do połowy maja, po czym ma nastąpić wylewanie ław fundamentowych. Jeśli pogoda dopisze, budynek ten powinien zostać ukończony — naturalnie w stanie surowym — późną jesienią.
Podczas naszego, reporterskiego zwiadu zauważyliśmy, że energicznie prowadzone są prace służebne. Układano kanalizację, instalację elektryczną do trafostacji, budowano węzeł cieplny i układ oczyszczania. Nie musimy dodawać, jak bardzo te prace są istotne dla osiedla, w kontynuacji bliskiego zasiedlenia pierwszego bloku.
Reasumując jakoś powyższe uwagi, wypada po raz kolejny stwierdzić, że obecnie budowa osiedla „Załom II" jest naprawdę wielkim placem, na którym panuje nie tylko wielki ruch, ale również bardzo dobra atmosfera wśród wykonawców tego przedsięwzięcia. Co, przy braku kłopotów sprzętowych i materiałowych, powinno zagwarantować dotrzymanie wszystkich terminów. Możemy napisać z całym przekonaniem, że tylko kataklizm mógłby przeszkodzić w oddaniu lokatorom pierwszego budynku na początku lipca. Tak to wygląda. Dlatego przyszli lokatorzy powinni już dziś zacząć się rozglądać za meblami, o które wcale nie jest łatwo.
I jeszcze jedno: na placu budowy osiedla pojawili się indywidualni budowlani. Wgryźli się już nawet w ziemię, robiąc wykopy pod cztery pierwsze „szeregowce". O ich działalności napiszemy jednak osobno.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6167



« Odpowiedz #10 : 27 Maj 2010, 22:00:16 »

Część 5

Życie Załomia Rok XIV nr15/16 (238/239) 1-30 sierpień 1987 rok

Uczniowie proponują

Jak nazwać ulice na osiedlu

W kwietniu w miesiącu Pamięci Narodowej klasy VIa i VIb Załomskiej Szkoły Podstawowej nr 39 rozważały sprawy nazewnictwa ulic w Załomiu, miejscowości rozwijającej się bardzo prężnie. Powstało tu osiedle „Kasztanowe", buduje się domki rodzinne, przedszkole, następuje rozbudowa szkoły podstawowej, powstała już sieć dróg dojazdowych, ulic, uliczek. W tej sytuacji uczniowie uznali za konieczne prosić władze administracyjne Szczecina o akceptację proponowanych nazw ulic. Zwracają się także do aktywu społecznego prezentującego Osiedlowy Samorząd Mieszkańców o poparcie.
Oto proponowane nazwy i ich uzasadnienia:

Ul. gen. płk. Pawła Biełowa, dowódcy 61 Armii. Kierowane przez tego radzieckiego generała jednostki na początku marca 1945 r. wyzwoliły w województwie szczecińskim Chociwel, Dębice,, Kobylankę, Lubczynę, Marianowo, Maszewo, Pęzino, Starą Dąbrowę, Stargard Szczeciński, Suchań, Warnice i Załom (9.III.).   Nazwę zaproponowali uczniowie: B. Garwolińska, R. Krzak, D. Suchecki.
Ul. 9 marca — 9 marca 1945 roku Załom został uwolniony spod niemieckiego panowania. Odbyło się to w krwawym boju. W posiadłości należącej dziś do Leona Strzały byłego żołnierza LWP znajdowały  się mogiły radzieckich żołnierzy. W latach pięćdziesiątych ekshumowane i przeniesione na cmentarz w Gryfinie lub Szczecinie. Jest to ważna data i winna wejść na stałe do tradycji osiedlowej mieszkańców Załomia. Taką nazwę zaproponowali uczniowie: A. Brzezowski, T. Guzik, S. Klockowski, K. Salamon, S. Słoniewski, J. Szymański;

Ui. Arkadego Fiedlera — pisarza, podróżnika, kombatanta II wojny światowej. Jego imię nosić będzie również miejscowa szkoła podstawowa. Wielki miłośnik przyrody, wielbiciel starych drzew niech patronuje uliczce wyłaniającej się z lasu Puszczy Goleniowskiej. Tak uważają uczniowie: J. Pancerz, A. Siedlecki, K. Zientala.
Ul. Pamięci Jeńców Wojennych — w Załomiu w czasie wojny założono obóz pracy (Betriebslager). Zgromadzono tu jeńców wojennych i deportowanych różnych krajów. Przebywaj tu ludzie czternastu narodowości. Najbardziej godny ubolewania był los jeńców radzieckich i Polaków. Swego czasu „Głos Szczeciński” publikował wypowiedzi byłych uczestników obozowego życia. Toczyła się tu podziemna walka frontu. Konspirowano i działano sabotażowo w fabryce silników dla niemieckich bojowych samolotów. RAF — siły powietrzne Anglii musiały być poinformowane o produkcji służącej wojnie. Fabryka mimo swego zamaskowania w lesie była bombardowana. Liczne  leje  bombowe wzdłuż szosy, wzdłuż torów, w lesie wymownie świadczą jak ważnym strategicznym punktem był Załom. W tych warunkach można sobie wyobrazić tragizm losów jeńców wojennych: Nazwę ulicy proponują: B. Wielgus i nauczycielka Z. Skrzypek.
Ul. Kombatantów — antyfaszystowskich ugrupowań wojskowych II wojny światowej. Szczecin nie posiada ulicy o takiej nazwie. Nadania takiej nazwy uzasadniać nie trzeba. Taką nazwę w Załomiu lub gdzieś w Szczecinie proponuje nauczycielka Z. Skrzypek.
Ul. Szarych Szeregów — na zwą związana z historią harcerstwa polskiego upamiętniałaby także drobne nieraz, ale pożyteczne czyny dziatwy szkolnej. Właśnie uczniowie Szkoły Podstawowej w Załomiu mają takich działań sobą mnóstwo. Godni są, by nazwa „z wczoraj” stanowiła impuls „na dziś". Propozycję nazwy ulicy zgłosiły: A. Kosakowicz i N. Krolikiewicz.
Samorządy uczniowskie klas VIa i VIb proszą o rozpatrzenie powyższych propozycji i o ewentualne wykorzystanie.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6167



« Odpowiedz #11 : 01 Czerwiec 2010, 21:45:06 »

Część 6

Życie Załomia Rok IX nr 3 (99) Szczecin, 1-15 Lutego 1983R.

Ha głębokiej wodzie

Problemy Wydziału P-7

We wrześniu całą załogę zbulwersowała wiadomość o zawieszeniu w czynnościach kierownika Wydziału P-7. Snuto domysły, zaczęły krążyć plotki. Bulwersująca była nie tyle sama forma (zawieszenie), ale odpowiedź na pytanie — za co? Prawda wyglądała całkiem prozaicznie. Wydział wyeksportował miedzianą linkę do RFN. Odbiorca zakwestionował jej jakość. Po zbadaniu sprawy, reklamację uznano. „Załom"' poniósł straty. Kierownika wydziału najpierw zawieszono, potem zdjęto. Koniec? Jak się zdaje, dopiero początek problemu.
Po wizycie na wydziale dręczy mnie takie oto pytanie: czy zawinił tylko kierownik i czy — w tej sytuacji — kara nie była zbyt surowa? „Siódemkę" bowiem gnębią liczne problemy, z którymi sama się nie upora. W każdej chwili nowy kierownik może podzielić los swego poprzednika.
Wydział P-7 produkuje kilka rodzajów linek, niektóre w kooperacji z innymi wydziałami. Są to, m. in. linki napowietrzne gołe (aluminiowe i miedziane) o różnych przekrojach, linki miedziane dla kolejnictwa, linki stalowo-miedziane oraz druty aluminiowe. Produkcja ta, niezbyt zresztą skomplikowana technologicznie, wykonywana jest na mocno już podstarzałych maszynach. Modernizacja parku maszynowego postępuje tutaj dosyć opornie. Właściwie działa tylko jedna nowa skręcarka (francuska), ponieważ druga (włoska) ciągle znajduje się „w próbach". Obiecuje się trzy następne skręcarki (enerdowskie), ale te z kolei są w „fazie obiecanek" właśnie. Mamy więc pierwszy problem wydziału — maszyny!
Ale nie on kładzie „siódemkę” na obie łopatki, chociaż się do tego dokłada. Największym kłopotem wydziału są ludzie, a ściślej — ich permanentny brak. Praca na „siódemce" jest tak ciężka, że nie można braków kadrowych łatać kobietami. Wydział powinien liczyć stu kilkunastu pracowników, aby mógł bez większych wstrząsów wykonywać zadania i dbać o przyzwoitą jakość swoich produktów. Zaś liczy — jedną trzecią tego stanu. Na pozostałe dwie trzecie chętnych brak. Nie pomagały anonse w prasie i wyjazdy rekrutacyjne w tak zwany teren. Z kolei likwidacja wydziału (ze względu na poszukiwaną produkcję) w ogóle nie wchodziła w rachubę. Zdecydowano się na ostateczność: współpracę z Zakładem Karnym. Od tej chwili dyrekcja uznała jakby sprawę za zakończoną i umyła ręce. Na placu boju pozostał kierownik, jego wyśrubowany plan do wykonania, jedna trzecia „cywilów" (jak tu się mówi) oraz dwie trzecie ludzi, którym — trzeba to powiedzieć niestety trywialnie — „wszystko wisi". Społeczność „pensjonariuszy" Zakładu Karnego rządzi się całkowicie odmiennymi prawami. Nie można im przyznawać premii, dawać nagród, ani w żaden inny sposób zagrzewać do lepszej pracy. Długo jednak wszystko szło „jako-tako", aż któregoś dnia pewien erefenowiec rozpakował przesyłkę z „Załomia" i wybuchła bomba.
Od października „siódemka" ma nowego kierownika. Nazywa się Lucjan Romer i liczy trzydzieści pięć lat. Nowy kierownik przeszedł twardą szkołę życia. Bez zbytniej przesady można powiedzieć, że wszystko, co osiągnął, zawdzięcza wyłącznie sobie, swojemu charakterowi i uporowi. Zaczął pracę jako niewykwalifikowany piętnastolatek, ostatnio zrobił dyplom na Politechnice Poznańskiej. Czy jednak upór i zdolności nowego kierownika wystarczą na „siódemkę"? Przez trzy miesiące nie było na wydziale większej wpadki. Plan listopada (47 min zł produkcji brutto- został wykonany, więc w grudniu dołożono dziesięć milionów więcej. Ale nad nowym kierownikiem unosi się widmo poprzednika. Aby się od niego uwolnić, wprowadził  bieżące  kontrole  produkcji, uaktywnił wydziałową kontrolę jakości, a także zlikwidował produkcję anonimową. Czuje jednak, że pływa po bardzo głębokiej wodzie, w której niesłychanie łatwo utonąć. Jeśli któremuś z „pensjonariuszy" przyjdzie ochota spaskudzić produkcję, to na dobrą sprawę nikt mu w tym nie będzie mógł przeszkodzić. Zaś jeśli kontrola sprawy nie uchwyci, duża szansa, że taka spaskudzona produkcja wydostanie się poza bramę fabryki. Czy wówczas kierownik będzie dzielił los poprzednika? I czy wymiany kierowników są tu wyjściem z sytuacji? Oto pytania nad którymi warto się zastanowić.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6167



« Odpowiedz #12 : 09 Czerwiec 2010, 20:48:34 »

Część 7

Życie Załomia Rok XI nr 9 (160) Szczecin, 1-15 Maja 1984R.

Wydział P-8

Dobre nie boli...

Popularna „Ósemka" — czyli Emaliernia — istnieje już szesnaście lat. Przez ten czas przechodziła zmienne koleje losu, rozbudowywano ją i modernizowano, słowem — rosła wraz z fabryką. Nas dziś jednak nie interesuje historia, a współczesność.
Jaka jest dzisiaj „Ósemka"? — pytamy kierownika wydziału, inż. Józefa Miśkoskiego.
Ale jakie przyjąć kryterium oceny? — odpowiada pytaniem kierownik — jakość naszej produkcji? jej wielkość? czy też może wagę problemów, które nas gnębią?
Proponuję kompleksowe spojrzenie na wydział, z jego sukcesami i — oczywiście — kłopotami...
—   Zgoda...
Emaliernia zatrudnia — na wszystkich stanowiskach — 86 osób, wliczając w to kierownika. Obecnie produkuje się tutaj przewody w emalii o przekrojach od 0,05 mm do 0,40 mm, a jeśli zachodzi potrzeba, to nawet do 0,70 mm. Cała ta produkcja zwiera się obecnie w następujących klasach — 120 m, 130 1, 155 i 180 . Spory jej procent kierowany jest na eksport do Francji gdzie jej odbiorcą jest znany koncern „Thomsona". Wypada dodać, że francuski kontrahent wyrażał się o wyrobach Emalierni z najwyższym uznaniem.
— Oczywiście, cieszy nas uznanie Francuzów — powiada inż. Miśkoski — ale muszę przyznać, że przygotowanie tej właśnie produkcji kosztowało nas wiele różnorakiego wysiłku. Jest to bowiem produkcja bardzo trudna, szczęśliwie jednak zdołaliśmy ją opanować. Do „Thomsona" wysyłamy przewody o dwuwarstwowej izolacji i w dwóch różnych lakierach...
„Ósemka" dysponuje dwudziestoma maszynami, z których jedna jest zbudowana w kraju, na licencji MAG-a, zaś pozostałe to oryginalny produkt MAG-owski. Są to maszyny niezłe, aczkolwiek nie najnowsze. Jak dotychczas, spisują się nieźle. Zasługą w tym względzie dzielą się solidarnie fabryczne służby utrzymania ruchu i wysokokwalifikowani pracownicy, obsługujący rzeczone maszyny.
Wydział pracuje obecnie wyłącznie w kooperacji z „Osiemnastką", skąd otrzymuje półfabrykaty do swych wyrobów. Niegdyś bywały kłopoty z półfabrykatami, ale szczęśliwie należą one do przeszłości. Nie ma też Emaliernia większych kłopotów z lakierami, które (krajowe i z importu) znajdują się w ciągłej  dyspozycji wydziału.
Jakość produkcji — temat w polskim przemyśle niezmiernie „modny" — nie budzi na „ósemce" większych emocji. Po prostu — aż 98 proc. wyrobów tego wydziału posiada znaki jakości „Q", bądź „1". Z tego faktu wynikają zresztą całkiem określone profity: około trzech milionów zł dopłat miesięcznie, przy średniej miesięcznej wartości produkcji ok. sześćdziesięciu milionów.
Plan pierwszego kwartału Emaliernia wykonała, mimo rozmaitych kłopotów w poszczególnych miesiącach. O wykonanie planu bieżącego kwartału kierownictwo też jest raczej spokojne, aczkolwiek w kwietniu wystąpiły kłopoty z osiągnięciem niektórych „kryteriów".
W Emalierni pracują głównie kobiety, lecz większych „nieszczęść" z tego tytułu nie ma. W ogóle kierownik Miśkoski wysoko ocenia swoją załogę. W zeszłym roku przyjęto do pracy na tym wydziale dwudziestu młodych ludzi i — proszę — aż siedemnastu pracuje do dziś. Nie słyszy się tutaj zwyczajowych narzekań na lenistwo, zły stosunek do pracy i niesolidność młodych ludzi, gdyż — jak słyszałem — młodzi ludzie adaptują się na „Ósemce" łatwo, osiągają stosunkowo duże zarobki i generalnie — jak to się mówi — sprawdzają się. Ludzie niechętnie opuszczają Emaliernia,   gdyż   panuje   tutaj dobra atmosfera: niektórzy pracownicy są zatrudnieni od początku istnienia wydziału.
Panie kierowniku — powiadam — istny raj! Nie chce mi pan chyba wmówić, że „Ósemka" jest oazą szczęśliwości, której kłopoty się nie imają, zaś problemy likwidowane są natychmiast...
No, nie — uśmiecha się inż. Miśkoski — ale przecież chciał pan mieć wizytówkę wydziału, więc ją pan ma! Kłopoty — to jest zupełnie inna rozmowa...
Najpoważniejszym problemem, jaki obecnie gnębi Emaliernię, jest brak dostatecznej ilości pracowników. Szczególnie dotkliwe są braki wśród emalierników, na których pracy wydział właściwie stoi. Otóż sytuacja, z grubsza, jest taka, że na dwadzieścia posiadanych maszyn, trzy—cztery są zwykle nieczynne, na skutek braku obsady właśnie. A przecież zdarzają się jeszcze sytuacje takie, jak ta po Wielkanocy, kiedy to stało aż osiem maszyn! Luka kadrowa jest zwiększana przez absencję, która — średnio — wynosi kilka procent ogółu zatrudnionych, ale — bywa! — sięga aż dwudziestu pięciu procent! Więc aby sprostać nałożonym zadaniom, sięga się po nadgodziny. Lecz nadgodziny są limitowane, a ponadto niewiasty, z reguły obarczone rodzinami i domowymi obowiązkami, niezbyt chętnie godzą się na pracę w nadgodzinach. Sytuacja jest poważna i aż dziw, że spada prawie wyłącznie na barki kierownictwa wydziału. Nadgodzinami, i w ogóle ekstra-zachętami, można łatać problem doraźnie, lecz trwale go się w ten sposób nie uleczy. Kierownik Miśkoski powiada, że na każdej zmianie po winien mieć do dyspozycji przynajmniej czterech, doświadczonych emalierników. A nie ma. Albo — powiedzmy to bardziej elegancko — nie zawsze się tak zdarza.

Innym problemem, o mniejszym wymiarze, ale przecież również dotkliwym są... etykiety. Wiadomo: klient lubi wiedzieć, co kupuje, a o tym winna go poinformować etykieta właśnie. Aby ułatwić klientom orientację, opatrywało się przesyłki w etykiety zróżnicowane kolorystycznie: przewody takie w takim kolorze, inne przewody w innym... Niestety: ostatnio coś się z etykietami dzieje. Albo są „nie takie", lub wręcz nie ma ich w ogóle. Naturalnie, takiej sytuacji wydział stara się jakoś zaradzić, bądź „przestemplowując" etykiety niewłaściwe, bądź też „tworząc" je samodzielnie, z czystego papieru. Angażuje to niepotrzebnie ludzi, których wysiłek przydałby się gdzie indziej (braki kadrowe!), wymaga czasu, a ponadto niepotrzebnie denerwuje klientów, którzy, za swoje pieniądze, wcale nie muszą godzić się na taką byłejakość. Co na to wszystko Dział Gospodarki Materiałowej?

Szczęśliwie zmierza do końca jeszcze jeden z poważnych kłopotów „Ósemki", mianowicie problem wentylacji. Nowa inwestycja (o której „Życie Załomia" niedawno pisało!) ma rozwiązać problem wentylacji tego wydziału radykalnie i raz na zawsze. Ale inwestycja ma zostać  ukończona  za  —    w najlepszym przypadku półtora roku. Co ma być z wentylacją do tego czasu?
Podjęto na Emalierni działania modernizacyjne, którym podlegać będą — kolejno — wszystkie nawijarki. Dzięki modernizacji nawijarki mają być mniej hałaśliwe i lepiej wykorzystane. Niejako przy okazji, opatrzy się każdą z tych maszyn w tzw. wyłącznik zerwań, który nareszcie, jak się zdaje, wyeliminuje tak częste tutaj uszkodzenia oczu.
Od nowego roku „Ósemka" — i nie tylko ona — podlega szczególnie ostrym ocenom. Już nie wystarczy wykonać plan, aby być „dobrym wydziałem" i otrzymać odpowiednie wynagrodzenie. W przypadku Emalierni ocenia się, na przykład, produkowany asortyment (ale w typowymiarach), wartość produkcji, wysokość dopłat za znaki jakości, a od 1 kwietnia — również wielkość odpadów oraz ilość nadgodzin, które, jak powiedziano, są limitowane. I wszystko byłoby w najlepszym porządku, ponieważ zaostrzone kryteria oceny w ostatecznym rozrachunku służą nam wszystkim, ale... Ale czy, na przykład, można pozostawiać wydział samemu sobie z jego kłopotami kadrowymi? Być może wysiłki odpowiednich fabrycznych służb są rzeczywiście w tym względzie duże. Sęk w tym, że są one również mało skuteczne, ponieważ „ósemka" dostatecznej ilości pracowników jednak nie ma. Przestoje maszyn w obecnej sytuacji, kiedy produkcja właściwie sprzedawana jest „na pniu", nie można uznać za normalne.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6167



« Odpowiedz #13 : 30 Czerwiec 2010, 20:18:39 »

Część 8

Życie Załomia Rok XI NR 17(168) Szczecin, 1-15 WRZEŚNIA 1984R.

Przedstawiamy Dział Głównego Mechanika

Ten największy

Dział Głównego Mechanika zatrudnia 165 pracowników fizycznych i 23 umysłowych; jest największą komórką pomocniczą „Załomia". Pracami działu kieruje inż. Kazimierz Wołowski, który powiada, że dopóki fabryka wykonuje plany, dopóty można również mówić o dostatecznej sprawności DGM.

Bo czymże w istocie zajmuje się Dział GM? Jest on, najogólniej mówiąc, po to, aby „Załom" funkcjonował bez niespodziewanych „zapaści". Pracownicy DGM zajmują się remontami i konserwacją wszelkich, fabrycznych maszyn i urządzeń. Od pewnego czasu prowadzą również montaże nowych zakupów, w tym względzie, także tych zagranicznych. Przeprowadzają nawet nowe uruchomienia! W gestii Działu GM znajduje się opieka nad urządzeniami obu kotłowni — parowej i wodnej, a także nad całym transportem wewnętrznym zakładu. Dział konserwuje i remontuje wszelkiego, załomskie urządzenia „poddozorowe" (na przykład — dźwigi), z wyjątkiem kołowych. Zakres obowiązków jest więc szeroki: Jak DGM daje sobie z tym wszystkim radę?
— Chyba nie najgorzej — uśmiecha się inż. Wołowski — skoro fabryka funkcjonuje i wykonuje plany. Jak już mówiłem, zaświadcza to pośrednio o naszej sprawności. A mówiąc serio, naszą pracę oceniam, mniej więcej, na trójkę z plusem, to znaczy nie jest źle, ale mogłoby być lepiej...
Dodajmy od razu, że powyższa lista obowiązków Działu GM bynajmniej nie jest kompletna. Dział ten — w zależności od potrzeb zakładu — zajmuje się jeszcze budową (!) rozmaitych specjalnych konstrukcji, a czyni to w oparciu o dokumentację własną, bądź pozyskaną. Pracownicy DGM pracują w trudnych warunkach, bowiem — zdarza się — dokonują napraw podczas normalnego toku pracy wydziałów lub w najróżniejszych, dziwacznych sytuacjach, o różnych porach dnia, a nawet nocy. Oczywiście, kierownictwo DGM stara się, aby tych nocnych napraw było jak najmniej, ale czy zawsze można przewidzieć awarię? Na wszystkich zmianach pracują więc dyżurne ekipy DGM, a jeśli zachodzi potrzeba — ściąga się „posiłki" z domów.
Marzy mi się taka, sytuacja, w której żadne awarie nas nie zaskoczą — powiada kierownik Wołowski — ba — nie będą się w ogóle zdarzały, gdyż w porę da się im zapobiec...
Czy to jest w ogóle możliwe?
Oczywiście. Musielibyśmy jednak dysponować odpowiednimi przyrządami diagnostycznymi, które potrafią zarejestrować rzeczywisty stan danej maszyny. Przyrządy takie nie tylko umieją wskazać na rodzaj uszkodzenia, ale również pokazać na część wyjątkowo „zmęczoną", która może uszkodzić się w najbliższym czasie. Niestety: dotychczas pracujemy zeszłowiecznym, jeszcze systemem, który polega na tym, że rozbieramy całe urządzenie, aby dowiedzieć się, co w nim nawaliło. W ten sposób, oczywiście, trudno przewidywać awarie...
Mimo wszystko, Dział Głównego Mechanika stara się, aby awarie go nie zaskakiwały. Dokonywuje się systematycznych przeglądów wszelkich maszyn i urządzeń. Rejestruje się te spośród nich, które szczególnie często się psują, bowiem jest to sygnał, że mogą psuć się nadal.
Ma — oczywiście — Dział GM swoje problemy. I otóż jakie one są? Przede wszystkim nie najlepszy stan maszyn, jakie znajdują się w jego dyspozycji. W większości maszyny te są już mocno wyeksploatowane i — co tu kryć  — stare. Wydaje się, że DGM winien w najbliższych latach otrzymać zasadniczą pomoc w tym względzie.
— Ponadto — powiada inż. Wołowski — zbyt wiele prac wykonujemy poza fabryką, w oparciu o współpracę z innymi zakładami. Nie jest to sytuacja normalna i ma swoje wyraźne minusy. Dlaczego, na przykład, nie moglibyśmy zwiększyć w „Załomiu" obróbki skrawaniem? Również regenerację wszystkich bębnów i szpul wykonujemy poza fabryką. Czy nie można tej sytuacji zmienić?
Kierownik Wołowski marzy, aby do celów remontowych wykorzystać zakładowy Ośrodek Informatyki. Po oo dokonywać pracochłonnych wyliczeń, zatrudniać specjalnych ludzi, tonąć wreszcie w papierach, skoro odpowiednie wyliczenia rzeczony ośrodek mógłby wykonać szybko i — jak to się mówi — bezboleśnie? Rozmowy na ten temat są już prowadzone i wiele wskazuje na to, że zakończą się one sukcesem.
Dwa słowa o kadrze, jaką dysponuje DGM. Kierownik Wołowski powiada, że brakuje działowi osób, które zechciałyby obsadzić stanowiska mistrzów i poprowadzić pracę z wyobraźnią, nowocześnie. Przydałoby się również Działowi GM ze czterech inżynierów-mechaników, którzy na problemy i pracę działu spojrzeliby świeżym okiem. Ta „świeżość", nieskażona rutyną i nie zawsze dobrymi przyzwyczajeniami, a wsparta doświadczeniem pracującej tu kadry, mogłaby dać wielce interesujące efekty.
— Nade wszystko jednak — kończy inż. Wołowski — potrzeba nam konsekwencji i uporu w działaniach. Musimy dokładnie wiedzieć, czego chcemy i ku czemu zmierzamy. Taka świadomość na ogół przesądza o sukcesie...
Zapisane
tomhomal
*
Offline Offline

Wiadomości: 887



« Odpowiedz #14 : 30 Czerwiec 2010, 23:05:17 »

Musimy dokładnie wiedzieć, czego chcemy i ku czemu zmierzamy.

 Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech  Już wtedy wiedzieli, co chcą  Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech   Napchać swoje kieszenie, i roz.......ć zakład  Złość   :'(  Złość   


Zapisane
Strony: [1] 2 3 ... 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
TinyPortal v0.9.8 © Bloc
Modyfikacja i przystosowanie przez rwpb i Fitek
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!