Jedyny Portal Prawobrzeza
07 Lipiec 2020, 13:19:21 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Używamy plików cookies w celu optymalnej obsługi Państwa wizyty na naszej stronie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja   *
Galeria
Zegar Prawobrzeża
Historie Prawobrzeża
Różne oblicza Cap Delbrück wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część I) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część II) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część III) wysłane przez Fitek
Ratusz w Altdamm (Dąbiu) wysłane przez Fitek
Nazewnictwo Puszczy Bukowej i jej najbliższych okolic cz. 1 wysłane przez Fitek
Historyczny most niszczeje wysłane przez Fitek
Historia poczty w Dąbiu do 1945 roku wysłane przez Fitek
Garnizony Prawobrzeża- zarys historii wysłane przez Fitek
DOL Kliniska - lotnictwo wojskowe na Prawobrzeżu wysłane przez Fitek
Nalot na Załom (Arnimswalde) 11 kwietnia 1944 roku wysłane przez Fitek
Prawobrzeże w XIII wieku - Cedelin wysłane przez Fitek
Historia Fabryki Kabli „Załom” (obecnie Tele-Fonika Kable oddział Szczecin) wysłane przez Fitek
Zajezdnia Autobusowa „ Dąbie” na ulicy Struga wysłane przez Fitek
Wspomnienia z tragicznych czasów wysłane przez Fitek
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna wysłane przez Portal
Pomnik Pamięci Ofiar Wojen XX Wieku wysłane przez Fitek
Życie Załomia Rok XIV nr 22/23 1-31 grudnia 1987 - Nasi zasłużeni wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część I) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część II) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część III) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IV) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część V) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VI) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VIII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IX) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część X) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część XI) wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część III wysłane przez Swaq
Historia groty i parku Töpffera. wysłane przez Fitek
CZAS PIONIERÓW wysłane przez slazmi
Strony: 1 2 [3] 4 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Załomskie klimaty - reprinty artykułów z Życia Załomia  (Przeczytany 28217 razy)
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #30 : 12 Wrzesień 2010, 21:25:00 »

(...)Marek Żołnierkiewicz zmarł niestety kilka lat temu.
Nie znałem Go osobiście, ale jeżeli artykuł jest prawdziwy... To rzeczywiście, zasłużył na miano Człowieka przez duże C.
Niech spoczywa w pokoju.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #31 : 13 Wrzesień 2010, 20:43:45 »

Część 17

ŻYCIE ZAŁOMIA Rok XIII nr 5 (204) Szczecin, 1-15 MARCA 1986 r.

Połowiczne rozwiązanie


Pierwszy sklep na „Kasztanowym"

Po wielu perturbacjach, o których szczegółowo donosiliśmy na łaniach „Życia" otwarty został pierwszy sklep na osiedlu Kasztanowym. W placówce sprzedaje się głównie pieczywo i nabiał, co umożliwia mieszkańcom osiedla dokonywania zakupów najniezbędniejszych towarów na miejscu, bez konieczności uciążliwych spacerów do SAM-u na ulicę Kablową, bądź dalszych dojazdów aż do Dąbia.
W ten sposób goleniowska spółdzielnia „Społem", wywiązała się z części — połowy — zobowiązań, podjętych jeszcze jesienią ubiegłego roku, z umowy, w której mowa była o uruchomieniu dwóch placówek — nabiałowej właśnie oraz ogólnospożywczej. Druga strona wspomnianej umowy — nasza fabryka, w całości zrealizowała podjęte zobowiązania przygotowując do uruchomienia lokale dla dwóch sklepów.

Główny problem goleniowskiego „Społem" polega na braku personelu. Tymczasem w sklepie nabiałowym pracują dwie ekspedientki, a kierownictwo nad nimi sprawuje szefostwo SAM-u „Oaza"

Ten stan rzeczy potrwa do chwili, gdy znajdą się chętni do pracy na Kasztanowym. Wówczas też otwarta zostanie druga placówka handlowa. Kiedy to nastąpi – nie potrafiliśmy się jednak dowiedzieć.
Tymczasem podczas wizyty w sklepie na początku lutego mogliśmy odnotować dobre zaopatrzenie oraz sprawną i miłą obsługę. Stanowią ją dwie panie: Marzena Wojda oraz Henryka Izdebska, które — jak nam powiedziały — każdego dnia obsługują co najmniej 100 klientów.
Dzienne obroty przede wszystkim mlekiem, serami, nabiałem i pieczywem, wynoszą około 30—50 tys. złotych. Zważywszy ceny towarów, które są w sprzedaży — nie są to sumy małe. Dowodzą one ponadto jak potrzebna była ta placówka na Kasztanowym. Przed firmą handlową z Goleniowa i odpowiedzialnymi osobami w naszej fabryce stoją trudne zadania uruchomienia kolejnych, placówek: sklepów wielobranżowego, mięsnego, warzywnego oraz kiosku „Ruchu". Powinny one zostać otwarte na początku kwietnia. Tego rodzaju informacje otrzymaliśmy od dyrektora Jana Rybczyńskiego, wraz z zapewnieniem o energicznych poczynaniach odpowiednich fabrycznych służb, działaniach mających na celu rygorystyczne dotrzymanie terminu. Wierzymy, że tym razem przedsięwzięcie powiedzie się w terminie.
Na marginesie zaś jeszcze refleksja: okazuje się, że o wiele łatwiej zbudować sklep niż go uruchomić. Lamenty handlu na szczupłą bazę sklepową wydają się w tej sytuacji zwykłą zasłoną dymną dla własnej nieporadności.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #32 : 14 Wrzesień 2010, 21:30:03 »

Część 18

ŻYCIE ZAŁOMIA Rok XIV nr 20 (243) Szczecin, 16-31 PAŹDZIERNIKA 1987 r.


Otwarcie pożytecznej placówki
 

 
Przedszkole pełne dzieci


NAJMŁODSZYM MIESZKAŃCOM OSIEDLA KASZTANOWEGO, ICH RODZICOM — ZAŁODZE NASZEJ FABRYKI PRZYBYŁ OD DAWNA OCZEKIWANY I BARDZO POTRZEBNY OBIEKT: PRZEDSZKOLE. JEGO KOLOROWA BRYŁA WROSŁA NA DOBRE W PEJZAŻ NOWEGO OSIEDLA. OD NIEDAWNA — OD 1 WRZEŚNIA PRZEDSZKOLE ROZBRZMIEWA JUŻ WESOŁYM GWAREM NAJMŁODSZYCH. MAJĄ ONE NAPRAWDĘ DOBRE WARUNKI DO SPĘDZANIA CZASU, ZABAW I NAUKI PRZEDSZKOLE, BOWIEM TO NIE TYLKO „PRZECHOWALNIA" DZIECI, JEST WAŻNĄ PLACÓWKĄ OŚWIATOWĄ I WIDAĆ TO RÓWNIEŻ W OBIEKCIE NA KASZTANOWYM.
 
Otwarcia obiektu dokonano w obecności przedstawicieli wojewódzkich i miejskich władz polityczno--administracyjnych oraz kierownictwa naszej fabryki. Obecni byli: wicewojewoda szczeciński Tadeusz Kluka, I sekretarz Komitetu Miejskiego partii Adam Wójcik, wiceprezydent miasta Zdzisław Pacała. Szefostwo fabryczne przybyło z dyr. Janem Rybczyńskim oraz I sekretarzem KZ Edwardem Wołowskim.
Przedszkole służy już 145 dzieciom. Tyle bowiem uczęszcza tu najmłodszych. Wbrew pierwotnym jednak szacunkom nie dla wszystkich starczyło miejsca. Kilkanaścioro najstarszych — sześciolatków — którzy kwalifikują się do klasy zerowej, czyli tzw. nauczania początkowego, uczęszcza na zajęcia, odbywające się w zagospodarowanych przez szkołę pomieszczeniach na terenie osiedla Kasztanowego. Opiekę pedagogiczną sprawuje nad przedszkolakami siedem pań posiadających niezbędne przygotowanie kierunkowe.
Kieruje placówką p. Grażyna Rosołowska, dyrektor przedszkola, która udziela reporterowi „Życia" niezbędnych informacji i oprowadza po przedszkolu.
Łącznie z wychowawczyniami w placówce pracuje, więc, 15 osób: personel kuchenny i pomocniczy, niezbędny dla zapewnienia dzieciom dobrych warunków, brakuje tylko stróża, ale i ten problem dyr. Rosołowska ma nadzieję niebawem rozwiązać. W każdym razie personel ma niezbędne kwalifikacje, a większość pań kucharek od wielu lat zatrudniona była w przedszkolnych placówkach.
Czas na krótki spacer po nowo oddanym do użytku obiekcie. Choć typowy, jest obszerny i bardzo funkcjonalny.
Przedszkole składa się z czterech jakby części. W jednej znajdują się pomieszczenia gospodarcze i administracyjne, i socjalne (m. in. pokoje dla wychowawczyń). Tutaj też zlokalizowano kuchnię wyposażoną w niezbędny sprzęt do przyrządzania posiłków, magazyny dla różnych rodzajów żywności. Wszystko starannie wyłożone kafelkami lśni teraz czystością.
W osobnej części mieszczą się sale dydaktyczne, w których przebywają dzieci, bawią się, uczą, jedzą i wypoczywają. Obok każdej z trzech sal pomieszczenie sanitarne. Wiszą ręczniki, stoją kubki ze szczoteczkami do mycia zębów. Oczywiście, każdy z przedszkolaków ma osobne przybory.
Na ścianach wesołe tapety, podłoga wyłożona parkietem, który w części pokrywają miękkie wykładziny. Są trzy grupy dzieci: najmłodszych (3 lata), średniaków (4 lata) i starszaków (5—6 lat); każda dysponuje oddzielnym pomieszczeniem. Odwiedzamy najstarszych; przysiadły na dywanie i akurat uczą się nowej piosenki. Idzie im to nienajgorzej. Na moment odrywamy od zajęć uśmiechniętą sześciolatkę Kasię Tomaszczuk, Zdążyła się już zadomowić w przedszkolu. Ma licznych kolegów i koleżanki. Mówi nam krótko: fajnie jest, wesoło i dużo ciekawych zabawek.
Każda z sal dydaktycznych ma bezpośrednie wyjście do dużego ogródka jordanowskiego, w którym stoją już gotowe, kolorowe przyrządy do zabaw ruchowych: drabinki, huśtawki i temu podobne. W przyszłości — informuje p. dyrektor Rosołowska — zamierzamy jeszcze urządzić tu ogródek służący do obserwacji wzrostu roślin. Dzieci od najmłodszych lat powinny uczyć się przyrody, obserwować zjawiska, które zachodzą w świecie roślin. Taki ogródek będzie w tym bardzo pomocny.
Tuż za ogrodzeniem — wysoka górka, pozostałość po wykopkach ziemnych. Górka zarosła już trawą. Zimą — mówi Grażyna Rosołowska — będzie to idealny teren do saneczkowania.
Po przeciwnej stronie korytarza, sala zajęć ruchowych, spore pomieszczenie, w którym przedszkolaki nabywają sprawności fizycznej. Niebawem odbywać się tu będą również zajęcia z rytmiki. Do tego celu potrzebne jest pianino. Tymczasem przedszkole nie dysponuje jeszcze tym instrumentem. Ale będzie je miało, taką obietnicę złożył wicewojewoda Tadeusz Kluka.
Powoli dociera się wszystko w nowej placówce. Wszędzie jest bardzo czysto. Przez ostatni miesiąc przed otwarciem pracowali nad tym rodzice przedszkolaków (każdy 15 godzin) wraz z personelem przedszkola, pracowali energicznie myjąc i porządkując pomieszczenia, ustawiając sprzęt, zawieszając firanki. W ten sposób zdecydowana większość, (bo byli tacy, którzy obowiązkowej pomocy nie udzielili) raz jeszcze przyłożyła rękę do uruchomienia obiektu, na który załoga pracowała we wcześniejszych latach w ramach produkcyjnych czynów społecznych w fabryce. Nasze przedsiębiorstwo, co godzi się przypomnieć, sfinansowało praktycznie w całości liczone w dziesiątkach milionów złotych koszty wzniesienia tego pożytecznego obiektu.
Poznają się dzieci, nawiązują kontakty rodzice i wychowawcy. Niedawno odbyło się pierwsze „walne zebranie", na którym wybrano nowy Komitet Rodzicielski. Jego przewodniczącą została p. Grażyna Zakrocka, która kieruje biblioteką w fabrycznym klubie.
 

Fot. J. Baranowski
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #33 : 15 Wrzesień 2010, 21:58:03 »

Jako suplement do artykułu o p. Żołnierkiewiczu, fotka.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #34 : 17 Wrzesień 2010, 21:04:41 »

Część 19

ŻYCIE ZAŁOMIA Rok XIII nr 17/18 (216/217) Szczecin, 1-30 WRZEŚNIA 1986 r.

Srebrny jubileusz dyrektora Jana Rybczyńskiego


Dwadzieścia pięć lat minęło od czasu podjęcia przez dyr. Jana Rybczyńskiego pracy w „Załomiu". Bardzo niewielu szefów dużych i dobrze prosperujących przedsiębiorstw może pochwalić się takim stażem pracy w jednej i tej samej firmie, przejściem praktycznie większości szczebli zawodowych w zakładzie, którym z takim powodzeniem kieruje.
Z okazji jubileuszu poprosiliśmy dyrektora Rybczyńskiego o kilka okolicznościowych wspomnień i refleksji:
—   Z „Załomiem" związane jest praktycznie całe moje dorosłe życie, od chwili skończenia studiów na Politechnice Poznańskiej aż do dzisiaj. Pracę podjąłem 1 września 1961 roku. Przyjechałem do Szczecina z Krosna Odrzańskiego, gdzie krótko pełniłem funkcję szefa kontroli jakości, przedtem, zaraz po studiach byłem konstruktorem w zielonogórskim "Lumelu".
— W przyjeździe do Szczecina, do Załomia konkretnie pomógł mi po trosze przypadek. Mój ówczesny dyrektor techniczny dowiedział się, o powstającej pod Szczecinem wielkiej Kablowni i o tym, że szukają tam młodych i energicznych fachowców. Ja także szukałem swojej szansy; od początku pragnąłem pracować w dużym i nowoczesnym zakładzie przemysłowym.
—   Choć „Załom" jeszcze wówczas nie był taki, wszystko wskazywało, że będzie. Początki były zresztą obiecujące. Ówczesny dyrektor Franciszek Paszek wysłał mnie od razu na praktykę — staż do Centralnego Biura Konstrukcji Kablowych. Tam zdobyłem podstawy teoretyczne z zakresu kablownictwa. Dowiedziałem się rzeczy, których nie uczono na politechnikach. Kiedy po trzech miesiącach wróciłem do "Załomia", znałem już na tyle technologię, że mogłem bez obawy popełnienia większego błędu pełnić funkcję starszego technologa i praktycznie wykorzystać zdobytą wiedzę. Życiowo też poczułem się pewniej. Po miesiącu dostałem już mieszkanie przy ul. Goleniowskiej w Dąbiu.
- Wiele się wówczas nauczyłem, choć zakład był jeszcze stosunkowo niewielki. Pracowało 300 potem 400 osób. Wszyscy lepiej się znali, atmosfera była dobra, choć jak w każdej społeczności nie brakowało spięć i konfliktów. Wiele osób, z którymi startowałem do zawodowego życia pracuje do dzisiaj w fabryce: pani Ludgarda Narękiewicz, koledzy Ryszard Herman, Henryk Kubiak i Jan Nieściur. Ci dwaj ostatni przybyli ze mną z Krosna Odrzańskiego. Współpracowałem i przyjaźniłem się z wieloma ludźmi, których zawsze będę pamiętał. Należą do nich Wacław Kępka, Józef Jana. Edmund Roszyk, Piotr Żebiałowicz, Ryszard Krygier, Henryk Ignaczak, Tadeusz Głębocki, Marian Bień, Tomasz Wojtas, Bronisław Kuźniar, Idzi Lewek, Zbigniew Frydrychowicz, Józef Tomaszewicz, Edmund Hryncyszyn, Dominik Zwierzyk. Stąd również płynie moja satysfakcja z pracy.
— Jestem przekonany, że najlepiej, jak to się czasem mówi rosnąć razem, z zakładem i (potwierdza to ćwierćwiecze mojej pracy w naszym przedsiębiorstwie. Byłem starszym technologiem, dyspozytorem zmianowym, kierownikiem sekcji postępu technicznego w dziale Głównego Technologa, zastępcą (potem Kierownikiem Wydziału Przewodów w Gumie. Zastępcą szefa później szefem produkcji, zastępcą dyrektora do spraw technicznych, w końcu — naczelnym. Nikt nie może powiedzieć, że „przyniesiono mnie w teczce", ani tego, że zabiegałem o awanse. Zawsze starałem się przede wszystkim dobrze pracować, wykazywać inicjatywę, twórczy niepokój, mieć satysfakcję z tego, co robię. Myślę, że jest to jedyna droga do (życiowego powodzenia i w moim przypadku się sprawdziła.
— Ostatnie lata z wielu względów były trudne, ale zarazem bardzo owocne. Dla mnie i dla załogi całej fabryki. Mam satysfakcję, że wiele udało nam się zrobić, rozwiązać sporo problemów, które początkowo wydawały się nie do pokonania, choćby rozwój budownictwa mieszkań dla załogi. Zmieniła się, rzeczywistość gospodarcza. Bardziej sprzyja różnym inicjatywom. To jedno. Ale też pracuję w zespole, wśród fachowców, wśród załogi, którzy reprezentują wysokie kwalifikacje zawodowe i moralne, w kolektywie, który gwarantuje powodzenie wielu trudnych, czasem zdawałoby się niewykonalnych przedsięwzięć. To również powód do satysfakcji. I za to chciałbym wszystkim podziękować. Myślę, że w tym gronie łatwiej nam będzie wspólnie doprowadzać przedsiębiorstwo do najwyższego poziomu technicznego i technologicznego. Mamy taką wizję, myślę, że nie zabraknie chęci, zapału i możliwości, aby ją zrealizować.

Suplement

Gratulacje od załogi i ministra


Ob.
mgr inż. Jan Rybczyński Fabryka Kabli „Załom" w Szczecinie

Z okazji 25-lecia nieprzerwanej pracy zawodowej w przedsiębiorstwie składam Obywatelowi Dyrektorowi serdeczne gratulacje oraz podziękowanie za dotychczasową wzorową pracę, trud i zaangażowanie Obywatela w powierzone zadania, które stanowią istotny osobisty wkład w realizację zadań przemysłu elektromaszynowego.
Z tej okazji proszę przyjąć również życzenia zdrowia, dalszych sukcesów w pracy zawodowej, działalności społeczno-politycznej oraz wszelkiej pomyślności w życiu osobistym.

Minister
Hutnictwa i Przemysłu
Maszynowego
JANUSZ MACIEJEWICZ


mgr inż. Jan Rybczyński
Dyrektor Naczelny
Fabryki Kabli „Załom" w Szczecinie

Z okazji 25-lecia pracy w naszej fabryce w imieniu całej załogi składamy Obywatelowi Dyrektorowi serdeczne gratulacje i najlepsze życzenia. Cały rozwój fabryki od początku jej istnienia oraz osiągnięcia przedsiębiorstwa są nierozerwalnie związane z osobą Obywatela. Na sukces ten złożyły się wysokie kwalifikacje zawodowe, doskonała znajomość zagadnień przemysłu kablowego, olbrzymie zaangażowanie w problemy fabryki, konsekwencja w działaniu i umiejętność zarządzania.
W dniu doniosłego jubileuszu życzymy naszemu Dyrektorowi dalszych sukcesów w pracy dla dobra załogi, dużo zdrowia oraz wszelkiej pomyślności w życiu osobistym.

I sekretarz Komitetu Zakładowego PZPR
—   EDWARD WOŁOWSKI Przewodniczący Rady Pracowniczej
—   RYSZARD LIGOCKI
Przewodniczący Zarządu Zakładowego NSZZ
—   CZESŁAW WINIARCZYK Z-ca dyrektora ds. technicznych
—   HENRYK KUBIAK

Szczecin, 1 września, 1986 r.


PS
Dyrektor Jan Rybczyński to ten Pan bliżej środka
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #35 : 20 Wrzesień 2010, 21:12:51 »

Część 20

ŻYCIE ZAŁOMIA Rok XIII nr 20 (219) Szczecin, 16-31 PAŹDZIERNIKA 1986 r.

• Wizyta Czesława Winiarczyka na Łotwie — rozmowy w sprawie wymiany wakacyjnej • Zabiegi o zmianę statutu • Wizyta gości z Rostocku • Wnioski w sprawie przeszeregowań • Do sadów po jabłka

Z działalności Związku Zawodowego


Czesław Winiarczyk, przewodniczący Zarządu Zakładowego naszego związku w składzie delegacji Wojewódzkiego Porozumienia Związków Zawodowych przebywał na Łotwie. Celem wizyty była wymiana doświadczeń związkowych, a także omówienie propozycji wakacyjnej wymiany załóg łotewskich i szczecińskich zakładów pracy oraz kolonii dziecięcych. Jak podkreślił Czesław Winiarczyk program pobytu na Łotwie był bardzo wypełniony (zwiedzanie zakładów pracy, kołchozu i sanatorium, dyskusje), zaś prowadzone rozmowy na temat wakacyjnej współpracy — owocne. Zdaniem naszego rozmówcy, istnieje poważna szansa na rozpoczęcie takiej wymiany już od przyszłego lata. Nie wyklucza też, że grupa naszych dzieci pojedzie do Związku Radzieckiego na kolonie. Ustalenia w tej mierze będą jeszcze konkretyzowane.
Trwają zabiegi o zmiany w związkowym statucie. Liczba członków związku w fabryce zbliża się już do 1 200 osób, z których ponad trzy czwarte jest pracownikami kablowni, pozostali zaś to nasi emeryci i renciści. Tak szybki wzrost i znaczna liczba członków z jednej strony jest wyrazem rosnącego zaufania do związku i jego poczynań, z drugiej strony utrudnia w miarę szybkie i operatywne podejmowanie decyzji o najistotniejszych dla całej organizacji sprawach. W statucie obowiązującym dotychczas przewidziano, bowiem, że w takich kwestiach, jak uchwalanie rocznego programu działania związku czy problemy finansowe lub ocena działalności Zarządu Zakładowego powinni się wypowiadać wszyscy członkowie, (czyli obecnie prawie 1 200 osób), których zebranie stanowi najwyższą władzę zakładowego związku.
Jest zrozumiałe, że głównie ze względów praktycznych jednocześnie zebranie się nawet większości członków jest bardzo trudne, jeśli nie wręcz niemożliwe. Przede wszystkim brak jest na terenie fabryki lub w pobliżu Załomia sali, w której dałoby się pomieścić tak dużą grupę ludzi. Po wtóre nie mniej ważny jest fakt, że znaczna część związkowców pracuje przy maszynach, na zmiany lub w systemie czterobrygadowym, co uniemożliwia jej uczestnictwo w zebraniu. O zwolnieniu z pracy na czas zebrania trudno mówić, bo groziłoby to sparaliżowaniem pracy niektórych wydziałów, lub wręcz całej fabryki.
Z tych powodów na zebraniach kół związkowych przyjęto propozycję, aby najwyższą władzą związkową było Walne Zgromadzenie Delegatów. Tych zaś w proporcji jeden delegat na 15 członków związku wybierano by przez poszczególne koła stosownie do liczebności tych komórek.
Aktualnie przewodniczący związkowych komórek zebrali w swych kołach podpisy członków zgadzających się z takim rozwiązaniem. Jeśli większość — dwie trzecie członków załomskiego NSZZ wyrazi swoje poparcie dla zmiany statutu odpowiedni sąd zarejestruje zmianę, która stanie się obowiązującą. Po tej decyzji nastąpi wybór delegatów, którzy spotkają się na pierwszym, niejako konstytucyjnym posiedzeniu, aby zatwierdzić sprawozdanie z działalności Zarządu Zakładowego w minionym okresie oraz programu na przyszłość, wypowiedzą się także na temat wydatków finansowych i przedyskutują najważniejsze sprawy załogi naszej fabryki.
W dniach 25—28 września gościliśmy w naszej fabryce grupę związkowców z rostockiego zakładu Dieselmotorenwerk. Oba związki od trzech lat łączy ścisła współpraca, której owocem jest wymiana wakacyjna oraz wzajemne wizyty aktywistów, w trakcie których mówi się i dyskutuje o związkowych doświadczeniach i osiągnięciach.
Taki też cel przyświecał ostatniej wizycie związkowców z NRD. Zwiedzili oni naszą fabrykę, osiedle Kasztanowe oraz odbyli przejażdżkę po Szczecinie, w trakcie, której złożyli wieńce pod Pomnikiem Czynu Polaków. W części merytorycznej goście wysłuchali prelekcji na dwa istotne tematy: o uchwalonym na X Zjeździe PZPR programie partii mówił Edward Wołowski, I sekretarz KZ, natomiast dyr. Stanisław Wawrzyniak przedstawił na podstawie obowiązujących przepisów prawnych funkcjonowanie i wzajemne stosunki w przedsiębiorstwie, dyrekcji, związku zawodowego oraz samorządu pracowniczego. Wizytę zakończyło wspólne ognisko w ośrodku nad Jeziorem Glinne.
Podczas pobytu dyskutowano również nad przyszłoroczną wymianą wakacyjną. Umowa w tej sprawie ma być podpisana w październiku br. W trakcie rozmów przekazano przedstawicielom związkowców z Rostocku krytyczne uwagi naszej załogi na temat warunków wypoczynku w Ośrodku w Kuhlungsoborn.
Zarząd Związku wystąpił do szefostwa przedsiębiorstwa z wnioskami w sprawie przeszeregowania kilkudziesięciu pracowników, którzy zostali pominięci podczas sierpniowych podwyżek płac. Chodziło tu głównie o pracowników, którzy nie otrzymali finansowych awansów z uwagi na np.: zalecany przez lekarza pobyt w sanatorium albo przebywała dłużej na zwolnieniach chorobowych z tytułu wypadków losowych (np. złamanie nogi). Dyrekcja przychyliła się do związkowych wniosków, prawie w 50 przypadkach dokonano przeszeregowań.
Około 100 osób, w tym mniej więcej 40 rencistów i emerytów korzystając z zakładowego autokaru wybrało się na zbiory jabłek w sadach znajdujących się w Trzcińsku. Wyjazd doszedł do skutku dzięki związkowej inicjatywie.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #36 : 27 Wrzesień 2010, 18:52:05 »

Część 21

ŻYCIE ZAŁOMIA Rok XIII nr 17/18 (2016/217) Szczecin, 1-30 WRZEŚNIA 1986 r.


Poczet przedsiębiorstw polskich

Załom wśród największych

Trzeci rok z rzędu pismo „Zarządzanie" przedstawia szczegółowe, choć bardzo syntetyczne dane o największych w kraju (osiągających najwyższe przychody ze sprzedaży produkcji) przedsiębiorstwach przemysłu przetwórczego. (Dane dotyczą roku ubiegłego) Po raz trzeci też nasza fabryka znajduje się wśród potentatów rodzimego przemysłu, z każdym rokiem poprawiając swoją pozycję. Przedstawione przez Zarządzanie wyniki gospodarcze za rok ubiegły lokują „Załom" na miejscu 95. Rok temu zajmowaliśmy 106 lokatę, dwa lata wcześniej byliśmy o 21 miejsc dalej. Postęp jak widać dość szybki i systematyczny.

Lista „pięciuset"'' — poczet największych polskich przedsiębiorstw przemysłowych prezentuje poprzez wskaźniki w miarę wszechstronną analizę funkcjonowania firm o decydującym często dla kraju znaczeniu, posiadających istotny wpływ na kondycje rodzimej gospodarki. Uzyskują one bowiem ponad trzy czwarte akumulacji finansowej polskiego przemysłu.
Na wspomnianej liście podobnie zresztą jak w poprzednio publikowanych, pierwsze miejsce zajmuje „Polmos”, drugie — płocka „Petrochemia", trzecie Huta „Lenina” z Krakowa. Wartość produkcji tych potentatów mierzy się dwunastocyfrowymi liczbami. Wśród pięciuset największych znajduje się także szesnaście przedsiębiorstw z terenu naszego województwa. Są to przede wszystkim największa na Pomorzu Zachodnim Stocznia Szczecińska im. A. Warskiego, która produkcją wartości 21, 3 mld złotych zajmuje pozycję 57, Zakłady Chemiczne „Police” (72) — 17,5 mld złotych rocznej produkcji oraz Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Przemyślu Mięsnego ze Szczecina (99).
„Załom" zajmuje w naszym regionie trzecią pozycję z produkcją rzędu 14,5 mld. złotych. Nasza fabryka, wyprzedza m. in. dwie duże firmy rybackie - przedsiębiorstwa połowów dalekomorskich „Odra" w Świnoujściu i „Gryf" w Szczecinie, oraz Szczeciński „Transocean", które — podobnie jak WPPM — w ubiegłych latach wyprzedzały nas dość znacznie w statystykach prezentowanych przez „Zarządzanie". Warto dodać, że na liście znajdują się m. in. Zakłady Chemiczne „Szczecin", które zanotowały szybki awans z 303 na 180 miejsce. Huta „Szczecin", Stocznia Remontowa „Gryfia", Zakłady Drobiarskie i Fabryka Mechanizmów Samochodowych „Polmo", wykupiona ostatnio przez firmę motoryzacyjną z Wrocławia.
Wśród największych znalazły się również cztery przedsiębiorstwa z branży kablowej — przed rokiem było ich pięć. Kablownia w Będzinie odpadła jednak z konkurencji. Najwyżej — na miejscu 77 z produkcją wartości blisko 16.9 mld złotych notowana jest Krakowska Fabryka Kabli i Maszyn Kablowych, która w porównaniu z poprzednią listą poprawiła swoją pozycję, podobnie zresztą jak „Załom".
Z kolei Fabryka Kabli im. M. Buczka w Ożarowie Mazowieckim znalazła się na miejscu 100 (przed rokiem 196) z produkcją rzędu 8.4 mld zł, zaś Bydgoska Fabryka Kabli otwiera trzecią setkę największych w kraju przedsiębiorstw notując sprzedaż wyrobów za 7,6 mld złotych. Warto tu jednak dodać, że kablownia z Bydgoszczy dokonała w ciągu roku największego postępu awansując z miejsca 289 na 208.
Co charakterystyczne więc wszystkie zakłady branży kablowej, a podobne tendencje obserwowaliśmy również przed rokiem — poprawiły swoje miejsca na liście „pięciuset". Niektóre — jak fabryka bydgoska — bardzo znacznie. Było to jednak nie tylko rezultatem wzrostu wydajności pracy, choć oczywiście tego elementu nie można tu pominąć. Z drugiej strony warto jednak pamiętać, że w górę poszły ceny, podrożały surowce i materiały( miedź, aluminium, lakiery i polwinity), energia, transport, co siłą rzeczy musiało znaleźć odbicie w rozmiarach cen — wielkości sprzedaży. Nie bez znaczenia, w przypadku eksportu, była również dewaluacja złotówki.
Opublikowana przez „Zarządzanie" tabela obu rozmiarów sprzedaży, które stanowią podstawę klasyfikacji, zawiera nadto cały szereg danych o przedsiębiorstwach, które pozwalają na ich ocenę i klasyfikację pod: między innymi wielkości akumulacji z całokształtu działalności, wyniku finansowego, eksportu, dotacji i podatków, rentowności, produkcji czystej, przeciętnego zatrudnienia, wydajności mierzonej produkcją sprzedaną netto i przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Otóż w tej ostatniej mierze „Załom" zajął wysoką — 31 pozycję ze średnią pensją 25 975 zł. W tej mierze w stosunku do roku 1984 poprawiliśmy znacznie swoje miejsce. W stosunku do poprzedniego roku wzrosło również uposażenie w pozostałych kablowniach. Było ono jednak niższe, aniżeli w naszej fabryce (Kraków — 24 700 zł; Ożarów — 24 498, Bydgoszcz'' - 23 530).
Dla porównania warto dodać, że najwyższe przeciętne wynagrodzenie miesięczne wśród pięciuset osiągnęła załoga Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi w Lubiniu, a wynosiło ono w ubiegłym roku 35 360 zł, przodując dość wyraźnie. Było to jednak jedyne na liście, przedsiębiorstwo, którego załoga przekroczyła średnio trzydziestotysięczne pobory. Druga w tej mierze załoga Zakładów Naprawczych Przemysłu Węglowego w Zabrzu osiągnęła — 29 827 zł.
Z kolei pod względem zatrudnienia (1770 osób) znajdowaliśmy się w roku ubiegłym na 330 miejscu w kraju. Podobnie lokowały nas tabele miesięcznika „Zarządzanie" w zakresie rentowności netto (369 pozycja), akumulacja (314) wyżej w dziedzinie wyniku finansowego (209).
Istotna dla obrazu naszej firmy jest tu bardzo wysoka 57 (przed rokiem 75) pozycja w zakresie wydajności pracy mierzonej produkcją sprzedaną netto w ciągu roku. Jej wartość wynosiła w osiemdziesiątym piątym 1,3 mln zł na każdego zatrudnionego w „Załomiu". To jeden z najistotniejszych wskaźników pracy naszego przedsiębiorstwa, który dowodzi stałego postępu i tego, że wysoka pozycja na liście pięciuset nie jest przypadkowa.
Zapisane
JANUSZ242
*
Offline Offline

Wiadomości: 1021



« Odpowiedz #37 : 30 Wrzesień 2010, 22:19:49 »

330 miejsce na liście 500.....jak to możliwe, że było tak dobrze...
a wyszło jak zawsze :-(
Szkoda, że wszyscy tak omijają dziś Szczecin.
Zapisane

slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #38 : 02 Październik 2010, 22:41:27 »

Część 22

ŻYCIE ZAŁOMIA Rok XIII nr 11/12 (2010/211) Szczecin, 1-30 CZERWCA 1986 r.

Główna baza w Łukęcinie


Łukęciński ośrodek wczasowy pozostaje główną bazą wypoczynku letniego naszej załogi. Na sześciu turnusach w okresie od początku czerwca do końca sierpnia wypoczywać tu będzie z górą 300 osób. Część wczasowiczów przyjedzie tu z Rostocku, gdzie pracują w fabryce Dieselmotorenwerk, w zamian, za co w ramach wymiany nasi pracownicy wypoczywają w ośrodkach wczasowych zaprzyjaźnionej firmy — tj. Kuhlungsborn (nad morzem) i Nackensdorf (nad jeziorem).
Sezon wczasowy w Łukęcinie rozpocznie się w pierwszych dniach czerwca, od turnusu, na którym wypoczywać będą głównie nasi emeryci i renciści. Do tego czasu — najpóźniej do końca maja ośrodek został praktycznie przygotowany na przyjęcie, wczasowiczów.  Wykonano szereg prac — w tym m. in. remont hydroforni, podestów schodów tarasów przed domkami, a także naprawę w nich podłóg. Osobna sprawa to nowa piaskownica dla dzieci oraz konieczna konserwacja (głównie malowanie) karuzeli i huśtawek. Wykonano też niezbęd-ne prace porządkowe, dzięki którym ośrodek nad morzem będzie równie ładny i sympatyczny jak w ubiegłych latach.
Tradycyjnie też będziemy korzystać z całodziennego wyżywienia w pobliskiej stołówce Zakładów Farmaceutycznych „Polfa” z Jeleniej Góry. Choć koszty wyżywienia rosną — opłaty ponoszone przez naszych pracowników pozostają na tym samym poziomie.
Służby socjalne obiecują też uatrakcyjnienie pobytu na wakacjach nad morzem. W tym celu mają być zorganizowane wycieczki autokarowe, a także ogniska i imprezy rekreacyjno-sportowe, do których dołożyć ma swoją rękę TKKF. Słowem, jeśli dopisze pogoda i zapowiadane atrakcje, wakacje w Łukęcinie powinny być w każdym razie udane.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #39 : 05 Październik 2010, 22:01:56 »

Część 23
Były też i takie teksty...

ŻYCIE ZAŁOMIA Rok XVI NR 10/11 281/282 Szczecin, 16maja-16czerwca 1989 r.

Przymiarka do demokracji

Reguły gry najbliższych wyborów do parlamentu przedstawiają się, jako mieszanka starego z nowym. Ludzie oczekujący radykalnych demokratycznych zmian w każdej fazie procesu wyborczego muszą być rozczarowani, co do kilku konkretnych spraw. Ale z drugiej strony tym razem „skok" w demokrację" jest rzeczywiście istotny — a wbrew tradycji wy-olbrzymiania rangi zmian w kolejnych ordynacjach — dziś podkreśla się przejściowy charakter obecnego dokumentu. Ma on służyć wyborom do Sejmu X kadencji na lata 1989—1992. Jeśli odczytywać ten zapis, jako wstęp do kolejnych zmian w pożądanym przez społeczeństwo kierunku można na to patrzeć z uznaniem.
Przejdźmy jednak do oceny konkretnych zapisów, zaczynając od tych najbardziej ogólnych. Podstawowe przymiotniki określające charakter wyborów pozostają bez zmian: mają być one powszechne, równe, bezpośrednie, zaś głosowanie — tajne. Odstąpiono od ogólnej i nieprecyzyjnej charakterystyki kandydatów na posłów, których wybierał lud pracujący. Zrezy-gnowano także z zapisania w ordynacji konkretnej podstawy platformy, będącej wspólną deklaracją wyborczą łączącą Polaków. Przede wszystkim dlatego, iż nie jest jeszcze znana jej treść.
W wyborach do Sejmu posłowie nadal będą wybierani dwojako: w okręgach oraz z krajowej listy wyborczej. Ograniczono liczbę posłów, w tym drugim przypadku z 15 do maksimum 10 procent (ogólnej liczby). Będzie to część posłów koalicji, zapewne reprezentanci jej władz. Jak argumentowała Elżbieta Gacek, przewodnicząca sejmowej Komisji Nadzwyczajnej, takie rozwiązanie uznano „za niezbędne na obecnym etapie zmian społeczno-politycznych”.
Natomiast pozostała co najmniej 90-procentowa grupa kandydatów będzie się ubiegać o mandat według znacznie zmodyfikowanych reguł. Piszę „znacznie zmodyfikowanych" pod warunkiem, że pamięta się o ogólnym założeniu ustalonym przy „okrągłym stole" dotyczącym podziału mandatów w przyszłym Sejmie. Przesądza ono z góry o politycznym wygraniu wyborów przez koalicję. 60 procent mandatów poselskich ma bowiem przypaść PZPR, ZSL i SD, 5 procent:; PAX, PZKS i UCHS (mandaty z listy krajowej mieszczą się w tych 65 procentach).O pozostałe 35 procent rywalizować będą między sobą kandydaci bezpartyjni, zgłoszeni przez niezależne grupy obywateli.
Konkretnie zaś na podstawie porozumienia zawartego w wyniku -„okrągłego stołu". Rada Państwa ustala dla poszczególnych okręgów wyborczych liczby mandatów przeznaczonych dla kandydatów — członków PZPR, ZSL, SD a także kandydatów członków Stowarzysznia PAX, UChS i PZKS oraz kandydatów bezpartyjny.
Generalny podział, który nastąpił (i który był przecież dokonywany zawsze, ale nigdy nie miał tak publicznego jawnego w tekście charakteru), nie jest zapisany ordynacji do Sejmu jednak dokument ten odwołuje się do postanowień „okrągłego stołu" expressis verbis. Ma to o tyle przełomowe, znaczenie, że po pierwsze, dowodzi postępującej jawności, a po drugie automatycznie eliminuje istnienie konwentów wyborczych. Nie trzeba przypominać, iż te społeczne ciała były w przeszłości faktycznymi twórcami list kandydatów. Realizując ustalenia sygnatariuszy PRON w sprawie podziału mandatów, konwenty czyniły to nieraz w taki sposób, który był w stanie zniechęcić wyborców do głosowania.
Konwenty podobnie jak instytucje okręgowych list wyborczych przestają, więc istnieć. W związku z tym dwa kolejne rozdziały ordynacji do Sejmu, „komisje wyborcze" a szczególnie „zgłaszanie kandydatów na posłów" zyskują — z punktu widzenia wyborców — na atrakcyjności.
Krąg podmiotów uprawnionych do zgłaszania kandydatów na posłów wybieranych w okręgach wyborczych został rozszerzony. Poza naczelnymi i wojewódzkimi władzami PZPR. ZSL i SD oraz PAX, UChS i PZKS mają obecnie takie prawo grupy obywateli (przynajmniej 3 tysiące wyborców z danego okręgu) a także naczelne i wojewódzkie władze organizacji społecznych i zawodowych o zasięgu krajowym (również z podpisami minimum 3 tyś. osób).

Kandydaci będą zgłaszani bezpośrednio do komisji wyborczych, które (w odróżnieniu od merytorycznego układania listy przez dawne konwenty) jedynie zarejestrują kandydatów w kolejności alfabetycznej. Do każdego mandatu z okręgu może kandydować nieograniczona liczba osób. Przypomnijmy też fakt, że ordynacja przewiduje okręgi 2—5 mandatowe, z czego przynajmniej jeden mandat musi przypaść kandydatowi bezpartyjnemu.
Takie rozróżnienie kandydatów w ordynacji do Sejmu powoduje m. in. odmienny sposób głosowania na nich. W przypadku kandydatów wybieranych z okręgów wyborczych (ich nazwiska będą umieszczone alfabetycznie na osobnych kartach do głosowania dla każdego z mandatów) trzeba będzie pozostawić nieskreślone nazwisko osoby, na którą głosujemy a pozostałe (pod rygorem nieważności głosu) wykreślić. W glosowaniu na kandydatów z listy krajowej wyborca oddaje glos na tych kandydatów, których nazwiska pozostawia na karcie głosowania nieskreślone". Żeby zostać wybranym kandydat musi uzyskać więcej niż 50 procent ważnych głosów. W przeciwnym razie przeprowadza się ponowne głosowanie, w którym rywalizować będą już tylko dwaj kandydaci, którzy otrzymali w I turze najwięcej głosów. Wówczas o zwycięstwie jednego z kandydatów decyduje zwykła większość.
Jak widać zapisy nowej ordynacji do Sejmu wykorzystują rozwiązania ubiegłorocznych wyborów do rad narodowych (poważna rezygnacja z miejsc preferowanych, alfabetyczny układ nazwisk, obowiązek skreślenia — w przypadku kandydatów z okręgu), co może świadczyć o wiarygodności deklarowanych intencji „demokratyzowania prawa wyborczego krok po kroku".
Do czego powinny doprowadzić te kroki w przyszłości, przekonujemy się czytając ordynację do Senatu. Określa ona tylko różnicę, pozostawiając kwestie nieuregulowane ordynacji wyborczej do Sejmu. Tym bardziej, rzucają się w oczy nowości, które każdy sam łatwo oceni.
Ordynacja wyborcza do Senatu nie przewiduje listy krajowej. Nie ma więc uprzywilejowania nawet części kandydatów. Co ważniejsze, nie ma z góry określonego podziału mandatów między silami politycznymi i obywateli do zgłaszania kandydatów na senatorów formalnie się wyrównują. Zarówno bowiem wyborcy danego okręgu jak i naczelne bądź wojewódzkie władze polityczne, społeczne i zawodowe o zasięgu ogólnokrajowym muszą -zebrać 3 tysiące podpisów, jeśli chcą wysunąć swojego kandydata. Żeby zostać wybranym, będzie on
musiał bezwzględnie uzyskać więcej niż połowę wymaganych głosów. Przy takich zapisach inne ważne postanowienia ordynacji o podziale ogólnej liczby miejsc w Senacie na województwa po dwa w czterdziestu siedmiu i trzy w woj. warszawskim i katowickim oraz inne proceduralne kwestie nabierają drugorzędnego znaczenia.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #40 : 29 Styczeń 2011, 17:32:13 »

Trochę zaniedbałem ten wątek, ale nic to ... jedźmy dalej... o ile Was to jeszcze interesuje. Proszę o informacje, najlepiej na pw.

Część 24

ŻYCIE ZAŁOMIA Rok XIII nr 5 (204) Szczecin, 1-15 MARCA 1986 r.

59 małżeństw podjęło zatrudnienie, 27 otrzymało klucze

Mieszkanie za pracę

Złożona publicznie (na łamach dwóch szczecińskich dzienników) propozycja podjęcia pracy przez małżeństwa Załomiu w zamian za mieszkanie, spotkała się ze znacznym odzewem. Ofertę taką poczynając od czerwca ubiegłego roku złożyło 229 małżeństw, łącznie więc prawie pół tysiąca osób. W połowie lutego 58 małżeństw, zatem 116 osób pracowało już na wydziałach produkcyjnych, a 27 rodzin zdążyło zamieszkać we własnym „M”
Idea takiego rozwiązania zrodziła się z braku fachowców do pracy na wydziałach produkcyjnych. W początku lat osiemdziesiątych główną przeszkodą dla zwiększania produkcji były dostawy surowców, głównie miedzi i aluminium. W roku ubiegłym znacznie większej ostrości nabrał problem braku ludzi, a starania o pracowników stały się podstawowym kłopotem
szefostwa fabryki. Jednocześnie dobra finansowa kondycja firmy i równie energiczne poczynania budowlanych, zaowocowały szybkim tempem budowy osiedla Kasztanowego. W ten sposób powstała szansa wzniesienia dodatkowego bloku, który mógłby być przeznaczony w dużej mierze (acz nie wyłącznie) dla osób (rodzin) podejmujących pracę w naszej fabryce.   
Zasoby w tej mierze są dość rygorystyczne. Obok do­brego stanu zdrowia, wymagano podjęcia pracy w fabry­ce przez obu małżonków. Określono przy tym, że umo­wa obowiązuje na lat conajmniej pięć (bez prawa wcześ­niejszego rozwiązania), w grę wchodzi wyłącznie zatrudnie­nie bezpośrednio w produkcji oraz — w systemie trzy zmia­nowym bądź czterobrygado­wym. Wśród warunków znaj­dował się również wymóg nienagannej pracy oraz posia­dania odpowiednich dyspozy­cji do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku w okresie przyuczania do zawodu oraz w początkowym okresie zatrudnienia wynoszącym od trzech miesięcy do pół ro­ku. Ostateczne decyzje w sprawie przyjęcia do pracy po­dejmował dyrektor fabryki.
Praktyka potwierdziła, że wymagania stawiane nowoprzyjmowanym do fabryki pracownikom byty dość wyso­kie. Po wstępnych rozmowach zrezygnowała jedna czwarta chętnych. Podobna ilość (63 małżeństwa) — jak ustaliły skrupulatne badania prowa­dzone w przyzakładowej przy­chodni — nie spełniała kry­teriów związanych ze stanem zdrowia. 36 małżeństw nie podjęło pracy w ustalonym terminie, co praktycznie oznaczało rezygnację z umowy. Wymagania bez reszty spełni­ło dotychczas i pracuje w fa­bryce wspomniane 58 małżeństw, a dalsze dziewięć za­łatwia formalności związane z podjęciem pracy.
Stosownie do ustalonych wcześniej zasad wszyscy zna­leźli zatrudnienie na wydzia­łach produkcyjnych. Najwięk­sze grupy podjęły pracę na wydziałach P18 (40 osób) oraz P6 (38 osób), a więc wsparły te jednostki, na któ­rych brak rąk do pracy był najdotkliwszy. Pozostali zna­leźli zatrudnienie na P8 (13 osób Pl (12 osób), P4 (9 osób) oraz P5 (4 osoby).
Dla całości obrazu warto dodać, że blisko połowa (do­kładnie — 27 rodzin) otrzy­mała już klucze do własnych mieszkań, a kolejne rodziny spośród nowo zatrudnionych mają na to szansę w najbliż­szym czasie. Kolejne klatki schodowe — a więc i miesz­kania w bloku nr 3 wznoszo­nym dla rodzin, które podję­ły pracę w Załomiu, będą przekazywane nowym lokato­rom na przestrzeni od marca do czerwca.
Zapisane
tomhomal
*
Offline Offline

Wiadomości: 887



« Odpowiedz #41 : 29 Styczeń 2011, 18:44:29 »

Mnie interesuje bardzo i czekam na więcej. Pozdrawiam  Uśmiech
Zapisane
yaktra
*
Offline Offline

Wiadomości: 961


Yaktra - włóczęga/ fotograf


WWW
« Odpowiedz #42 : 29 Styczeń 2011, 19:07:47 »

Mnie interesuje bardzo i czekam na więcej. Pozdrawiam  Uśmiech
Również tu nic nie wniosę, ale temat ciekawy i warty zapamiętania. To zawsze coś nowego dla prawobrzeżnych i nie tylko Chichot
Zapisane

" O świcie przestał sypać śnieg. Szeroką drogą przez gęsty sosnowy młodnik nikt przede mną nie szedł. Napisałem - nie szedł - i rozumiemy doskonale, że miałem na myśli człowieka. Ileż w tym zarozumiałości! Tak jakby w przyrodzie nic się poza człowiekiem nie liczyło..."

JAN EDWARD KUCHARSKI.
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #43 : 31 Styczeń 2011, 21:00:25 »

Część 25

Samodzielna ekspozycja fabryki w Poznaniu

NA MIĘDZYNARODOWYCH TARGACH


Tegoroczne 56 Międzynarodowe Targi Poznańskie uznane zostały zgodnie za imprezę bardziej udaną od ubiegłorocznej, za wystawę, która pokazała   rosnące   możliwości polskiej  gospodarki.  Powody do zadowolenia z udziału MTP może   mieć również nasza fabryka. Po raz pierwszy w swojej historii   „Załom" zaprezentował w Poznaniu własne samodzielne stoisko, podczas gdy dotychczas brał tylko udział we wspólnej ekspozycji całej branży.
 W tegorocznych targach wzięło udział 36 państw reprezentowanych przez ponad 3,6 tys. firm. Polskę z kolei reprezentowało 1750 wystawców, a główny nacisk w rodzimej ofercie położony został na eksportowej ofercie maszyn, materiałów i usług budowlanych, a także na możliwościach eksportowych w dziedzinie myśli technicznej. W ekspozycji polskiej znalazła także odbicie problematyka łącząca się z rozwojem gospodarczym w okresie powojennego czterdziestolecia.
Z pytaniem jak na tym tle wypadł Załom i nasza oferta, co zyskaliśmy dzięki samodzielnej ekspozycji — zwróciliśmy się do MGR JÓZEFA DRZAZGI, zastępcy dyrektora do spraw handlowych.
— Naszym zdaniem pomysł samodzielnej ekspozycji fabryki w pełni zdał egzamin, okazał się bardzo pożyteczny. Przede wszystkim zyskaliśmy możliwość bezpośrednich kontaktów i rozmów z potencjalnymi kontrahentami. Po wtóre, co w tej sytuacji oczywiste — nie musieliśmy czekać, dwa lub trzy miesiące, aby dowiedzieć się, o czym w naszym imieniu rozmawiał „Technokabel", który w tym roku także przygotował wspólną ekspozycję branży kablowej.
— Takie bezpośrednie rozmowy prowadziliśmy z kilkoma poważnymi firmami. Były to Philips, Felten i Richard Paul (z RFN), Steier (Austria), Merona (Wiochy), Melyers (Holandia). Wszystkie one wykazały duże zainteresowanie naszą produkcją zwłaszcza przewodów gołych i przewodów nawojowych w emalii, oraz przewodami instalacyjnymi, kabelkowymi i kablami.
Za wcześnie jeszcze, aby mówić o konkretach — na międzynarodowych targach podpisuje się zwykle wcześniej już uzgodnione kontrakty. Myślę jednak, że dzięki przeprowadzonym rozmowom są duże szanse na podpisanie umów eksportowych wysokości około miliona dolarów. Trzeba też pamiętać, że kontakty nawiązane na targach mogą (i zapewne będą), owocować w dalszej przyszłości.
Zrobiliśmy także na MTP dobry zakup — nabyliśmy w znanej firmie Niechoff — supernowoczesną nawijarkę typu WTH-1000 służącą do nawijania kręgów o wadze 5 ton z drutów o średnicy od 2,5 do 6,5 milimetra. Jest to kompletnie zautomatyzowana maszyna, która praktycznie może pracować bez dozoru, sama wyłącza się w razie wadliwego działania, albo wówczas, gdy drut nie posiada zakładanych parametrów. Pozwoli ona na zwiększenie eksportu drutów gołych. Istota zakupu polega na tym, że wobec znacznej automatyzacji różnych procesów produkcji w krajach zachodnich, są one właśnie zainteresowane w kupowaniu naszych wyrobów w takich właśnie dużych partiach. Warto dodać, że będzie to pierwsze i tymczasem jedyne tego typu urządzenie w polskim przemyśle kablowym

— Przy okazji pragnę poinformować, że przystąpiliśmy jako fabryka do Komitetu Branżowego Eksportu Przemysłu Kablowego. Zastanawiając się nad tym krokiem, doszliśmy do przekonania, że nasz udział  w pracach komitetu pozwoli na lepsze zorientowanie się w eksportowych trendach i ułatwi sprzedaż zagraniczną, Z uwagi na rozmiary naszego eksportu, który stanowi około 40 proc. eksportu całej branży, musimy być obecni wszędzie tam, gdzie nawiązywane są kontakty międzynarodowe, gdzie prowadzi się rozmowy o sprzedaży wyrobów kablowych.


Reasumując, mogą potwierdzić, że udział fabryki w tegorocznych Międzynarodowych Targach w Poznaniu należy uznać za bardzo udany. Nasza ekspozycja na tle sąsiedniej oferty „Technokabla" a także innych wystawców w pawilonie 11 A — wypadła bardzo dobrze. Gościliśmy Ministra Przemysłu Maszynowego i Hutnictwa — Janusza Macierewicza, który z zainteresowaniem wysłuchał informacji przedstawionej przez dyrektora Jana Rybczyńskiego o fabryce i jej wyrobach.

Na zdjęciu: dyrektor Jan Rybczyński udziela informacji ministrowi Januszowi Macierewiczowi, zwiedzającemu ekspozycję Załomia na 56 MTP.   Foto J. Baranowski
Zapisane
mavr
*
Offline Offline

Wiadomości: 2201


« Odpowiedz #44 : 31 Styczeń 2011, 23:20:43 »

O udziale w Targach Poznańskich juz chyba było...
Zapisane

Historia jest jedna. Nie dzieli się na polską i niemiecką. Głupcem jest ten kto sądzi, że historia jest czarno-biała.
Strony: 1 2 [3] 4 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
TinyPortal v0.9.8 © Bloc
Modyfikacja i przystosowanie przez rwpb i Fitek
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!