Jedyny Portal Prawobrzeza
17 Wrzesień 2019, 21:35:44 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Witamy w Portalu Prawobrzeża Szczecina i zapraszamy do rejestracji. Jako zarejestrowany i zalogowany użytkownik możesz znacznie więcej.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja   *
Galeria
Zegar Prawobrzeża
Historie Prawobrzeża
Różne oblicza Cap Delbrück wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część I) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część II) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część III) wysłane przez Fitek
Ratusz w Altdamm (Dąbiu) wysłane przez Fitek
Nazewnictwo Puszczy Bukowej i jej najbliższych okolic cz. 1 wysłane przez Fitek
Historyczny most niszczeje wysłane przez Fitek
Historia poczty w Dąbiu do 1945 roku wysłane przez Fitek
Garnizony Prawobrzeża- zarys historii wysłane przez Fitek
DOL Kliniska - lotnictwo wojskowe na Prawobrzeżu wysłane przez Fitek
Nalot na Załom (Arnimswalde) 11 kwietnia 1944 roku wysłane przez Fitek
Prawobrzeże w XIII wieku - Cedelin wysłane przez Fitek
Historia Fabryki Kabli „Załom” (obecnie Tele-Fonika Kable oddział Szczecin) wysłane przez Fitek
Zajezdnia Autobusowa „ Dąbie” na ulicy Struga wysłane przez Fitek
Wspomnienia z tragicznych czasów wysłane przez Fitek
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna wysłane przez Portal
Pomnik Pamięci Ofiar Wojen XX Wieku wysłane przez Fitek
Życie Załomia Rok XIV nr 22/23 1-31 grudnia 1987 - Nasi zasłużeni wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część I) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część II) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część III) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IV) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część V) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VI) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VIII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IX) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część X) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część XI) wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część III wysłane przez Swaq
Historia groty i parku Töpffera. wysłane przez Fitek
CZAS PIONIERÓW wysłane przez slazmi
Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 13   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Wspomnienia - Obóz dla jeńców wojennych w Altdamm  (Przeczytany 60032 razy)
i06
Redakcja
****
Offline Offline

Wiadomości: 969



« Odpowiedz #30 : 09 Lipiec 2011, 21:03:30 »

W takim razie cdn.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #31 : 09 Lipiec 2011, 23:18:49 »

Cd.

jak wspomniałem wcześniej przedstawię Część historii Michaiła Iwanowicza Romanowa dotyczącą jego pobytu w obozie Altdamm. Korzystałem z książki pt.

„ Michaił Romanow

Rodowa powieść
o rodzinie Romanowych z Ustianowskiej wsi Alfiorowskaja, obwód Archangielsk
XVIII – XX w.

Część III
Wojna i rewolucja w Rosji oczami członków rodziny Romanowych i ich przyjaciół.
Niewola, ucieczka, ustanowienie władzy radzieckiej w Murmańsku, ranienie ,
powrót do domu”
(1914 – 1920r.)”

Moskwa 2008r.


Wszystkie części książki można znaleźć na tej stronie
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #32 : 09 Lipiec 2011, 23:28:02 »

Cd.
Michaił Iwanowicz Romanow po całej serii niesamowitych przygód dostał się do niewoli wraz z całym swoim 151 Pitagorskim pułkiem 28 kwietnia 1915r.

OBÓZ CZERWSK, Barak nr 5

W końcu kwietnia otrzymałem list z domu - pierwszy list, odkąd jestem w niewoli. W liście były nowości, ale nie wszystkie były dobre. Brat Anton bez wiadomości zaginął jeszcze w 1915 roku. Brat Aleksander był jeszcze w  domu. Siostra Ksenia wyjechała do Bielska pracować u handlarza Popowa. Wielkanoc spędziłem na głodniaka. Termin wyjazdu  raz wyznaczano a następnie unieważniano. W końcu na ostatnie dni kwietnia wyznaczyli ostateczny termin. W dzień poprzedzający wyjazd dostaliśmy nowe ubrania. Przebraliśmy się, chociaż wszystko było kuse. W nocy nie spałem. W głowie roiły się myśli o powrocie do domu. Moi towarzysze zdobyli mi na drogę bochenek chleba, z komitetu pomocy również dostałem bochenek, a także Niemcy dali po bochenku chleba.

Postanowiłem, że  nie będę jeść do samej komisji. Ostateczna  komisja powinna odbyć się w obozie Altdamm, gdzie nas teraz wysyłali. Porosiłem o radę naszego doktora Zadarnowskiego, jak najlepiej symulować gruźlicę. On powiedział, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ w Altdamm jest tylko pobieżne badanie, a oni zdają się całkowicie na lazaretową  komisję.

ALTDAMM, KOMISJA - 29 kwiecień 1916r.

W  wagonie panowały całkowite ciemności. Większość od razu po wejściu zjadła cały otrzymany na drogę prowiant. Ja zaś postanowiłem zachować cały prowiant, aż do komisji. Pociąg ruszył o zmroku. W dali świeciły latarnie, ale i one wkrótce zgasły. Wszyscy ułożyli się na podłodze wagonu, jak najdalej od rozpryskującej się zawartości wanienki stojącej koło drzwi i służącej jako kibel, który wkrótce przepełnił się, i śmierdząca ciecz rozlewała się  od kołysania wagonu po całej podłodze.

W ciemności było słychać gruźliczy kaszel, i rzęsiste  plunięcia. Wolałem nie kłaść się i całą noc przestałem przy szczelinie lekko niedomkniętych drzwi. W szczelinie migały mi biedne widoki z Pomorza. Domki na wsiach wyglądają bardzo nędznie. Pokryte słomą, podobnie jak nasze małorosyjskie. Następnego dnia rankiem byliśmy już w Altdamm. Wysiedliśmy i kolumną po sypkim piasku, pod konwojem doszliśmy  do obozu.
Piaski i piaski – oto co na razie dostrzegłem w Niemczech. Po sypkim piasku  kaszląca kolumna posępnie posuwała się między kolczastym drutem obozowego terytorium.

cdn.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #33 : 12 Lipiec 2011, 05:41:36 »

cd.

Były tu potężne płócienne baraki, całkowicie puste. Pomieścili nas wszystkich do jednego baraku. Rzędem za namiotowym obozem przeznaczonych na komisję, stał obóz drewnianych baraków, w którym mieszkali jeńcy, pracujący na różnych robotach. Podeszliśmy do ogrodzenia z drutu kolczastego, dzielącego dwa obozy. Starzy jeńcy z drewnianego baraku powiedzieli nam, że komisja lekarska nie będzie wcześniej niż za miesiąc, ponieważ takie komisje odbywały się regularnie już wcześniej. Prosto z drogi zwaliłem się  na brudny materac i zasnąłem, jak zabity. Kolacja okazała się zadowalająco znośna i w wystarczającej ilości. W związku z tym, że komisja spodziewana jest nie wcześniej niż za  miesiąc, nie pilnowałem już wydanego prowiantu. Karmili nas dobrze i syto, coraz lepiej.

Doszedłem do wniosku, że głodować będę dopiero za  dwa tygodnie, a na razie będę jadł, ale, niestety! 9 maja po obiedzie przybiegł do naszej izby pracownik z lazaretu i powiedział, żebyśmy zbierali się na komisję. Na komisji był tylko jeden niemiecki doktor. Do przeglądu przedstawiono mu 300 ludzi. Jednak komisja odbywała się bardzo żwawo. W rzeczywistości, komisję przechodziło wielu zdrowych jeńców, ale za to również wielu bezwarunkowo chorych  zostało uznanych za zdrowych. Jak komuś wypadło „wywieźć, chory” ten jechał do domu. - Wywieźć, chory! – wzywałem pod prysznicem podchodząc w ubraniu Adama do doktora, razem z innymi golasami, wychudzonych i powykręcanych postaci. W ubraniu mnie można było jeszcze uznać za chorego ale bez ubrania przed samym sobą było mi wstyd.
Między innymi zgarbionymi i wygłodzonymi z żółtą pomarszczoną skórą, pomarszczonymi mięśniami, moja figura gwałtownie wyróżniała się w całym szeregu. Budowa figury w wyglądzie greckich posągów, z normalnie różowo-białą skórą, z muskulaturą kowala, która nie raz pokazywała swoją wyższość w bokserskich walkach. Teraz zaś wszystko to … przyczyniło się do mojej zguby. Dużo osób przechodziło obok doktora nie zatrzymując się. Doktor tylko melancholijnie kiwał, żeby przechodzili, ślizgając się obojętnym spojrzeniem po postaciach. Przy mojej postaci nagle ożywił się, dał znak, żeby zatrzymać się i z zainteresowaniem uważnie mnie obejrzał, obstukał i przesłuchał mnie z przodu i z tyłu. А potem odchylił się i utkwił we mnie wzrok z wyrażeniem zdziwienia w oczach. Ja przeczytałem w jego oczach zdziwiony okrzyk: « Jakim sposobem znalazłeś się tutaj, gołąbeczku! » - doktor wzruszył ramionami i powiedział:
- C! – serce moje zamarło – wszystko  zginęło – « C » oznaczało « nie przeszedł ». jeśli bym przeszedł, on by powiedziałby  « А ».  Z ciężkim sercem poszedłem do swojego namiotu, wymyślając sobie za obżarstwo.
cdn.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #34 : 15 Lipiec 2011, 08:00:39 »

cd.

12 maja 1916r.

Wszystkich nas, którzy nie przeszliśmy komisji i nie zostaliśmy   wyznaczeni do  wyjazdu do Rosji, przeprowadzili z namiotów do roboczego  obozu. Tam umieścili nas w osobnym baraku. Barak ten nazywano barakiem gruźliczym, a nas - gruźliczą kompanią. Byliśmy tam na  warunkach lazaretowych, do naszego baraku przydzielono  oddzielnego felczera i zaopatrzono  nas w  lekarstwa, które dostawał ten, kto pierwszym zdążył pójść po nie, а ponieważ lekarstwa na każdy dzień były wydawane w minimalnych ilościach, to wystarczyło się trochę zagapić i już lekarstwa nie było. Przy czym nie zostało wyznaczone, komu jakie lekarstwo należy dać, lecz wszyscy brali, co w danym momencie ktoś zdążył chwycić, a felczer mówił:
- Zastanawiać się co komu potrzeba to niepotrzebna strata czasu.  Od tych lekarstw wszystko jedno ani pożytku ani szkody nie będzie. Tak więc to tylko formalność. Dlatego bierzcie, kto co chce!

W Altdammie była bardzo dobrą biblioteką. Masa książek - w języku niemieckim, rozumie się - i mogłem dać  upust swojemu głodowi słowa  drukowanego. A czytanie niemieckich książek przyczyniało się do mojego poznania języka niemieckiego.

cdn.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #35 : 20 Lipiec 2011, 07:23:34 »

cd

Również w tym obozie działał komitet pomocy i to działał dobrze. Nam, jako chorym, wydawano codziennie  po kilka sucharów oraz po 2-3 kawałki cukru. Wzbudzało to zazdrość wśród zdrowych jeńców W   związku z tym, w obozie zaczęły rozchodzić się złe pomówienia  przeciwko odpowiedzialnemu za komitet - synowi moskiewskiego handlowca. Jego ojciec przysyłał ogromną ilość paczek na  adres rosyjskich jeńców. Sam, osobiście również otrzymywał specjalne przesyłki, które dostawał na swój adres, a które on również oddawał jeńcom. Pomimo wszystko został jednak oskarżony przez zawistnych jeńców  o rozgrabienie komitetu.
Ta niesprawiedliwość koniec końców zniechęciła go od pracy w komitecie i komitet stracił pomoc ze strony moskiewskich pomagających, którą otrzymywał, gdy przewodniczył komitetowi. Niezręczność nowego kierownika komitetu doprowadziła do zamętu  i marnotrawstwa. Nawet ta mała część przysyłanych jeszcze produktów albo gubiła się,  albo zgniła  w wagonach. Można rzec - pomoc komitetu równała się zeru.

cdn.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #36 : 22 Lipiec 2011, 07:44:42 »

cd.

Żeby nie być zapędzonym do jakiejś pracy, na przykład  do sprzątania  terenu obozowego lub prac załadunkowych, staraliśmy  się jak mniej opuszczać barak. Dopiero po godzinie osiemnastej można było swobodnie chodzić po terenie obozu nie ryzykując, że zostanie się złapanym przez wartowników do jakichś prac.

Obóz był duży ale najbardziej męczące w nim było - chodzenie po sypkim piasku. Dookoła obozu rósł wysoki sosnowy las.

W obozie oprócz Rosjan było dużo Francuzów i Serbów, a jeszcze wcześniej  Anglików, ale zostali oni wyprawieni do innego obozu, a stało się to po wielkiej awanturze pomiędzy Rosjanami i Anglikami. Wywiązała  się między nimi gigantyczna bójka, w wyniku której setki ludzi zostało ciężko rannych., przy czym Niemcy nie przerywali tej bójki, lecz z zadowoleniem obserwowali « przejaw ciepłych sojuszniczych uczuć » i śmiali się.

Szpropau – szpital,  20 czerwca 1916.
Z Altdamm przenieśli nas do Szpropau (?). Brzydkie błotniste Pomorze ustąpiło miejsca płaskiej prowincji Brandenburgii. Na łąkach ludzie zbierali siano. Potem transportowali siano szerokim rowem (kanałem) na dużych łodziach.


Niestety w tym miejscy kończy się przygoda Michaiła Iwanowicza Romanowa z Altdamm a zaczyna się tułaczka po innych obozach jenieckich, z których czterokrotnie ucieka i zostaje trzykrotnie złapany. Dopiero za  czwartym razem ucieczka się powiodła i nasz bohater przedostaje się do Danii.
Zapisane
szym
*
Offline Offline

Wiadomości: 43



« Odpowiedz #37 : 22 Lipiec 2011, 13:35:23 »

Prośba do Czarnego, czy możemy się skontaktować na privie? Pisałem już do Ciebie, ale bez odpowiedzi, może nieaktualny mail? Bardzo interesująca sprawa z tymi przekładami dąbskimi, to też fajny materiał na artykuł w  "Kurierze Szczecińskim". Czy zechciałbyś opowiedzieć co nieco o tych książkach? Proszę o kontakt szym_wasilewski@o2.pl 
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #38 : 24 Lipiec 2011, 22:06:55 »

Odnośnie obozu w Altdamm udało mi się odnaleźć informację dotyczącą obozu
w czasopiśmie polskich jeńców wojennych z  La Puy we Francji. Jeńcy ci nie tylko dbali o jeńców polskich w obozach aliantów, ale również organizowali pomoc dla jeńców Polaków w obozach niemieckich. Bardzo ciekawa lektura. Ja przeczytałem chyba wszystkie 75 numerów pisma i polecam również.
Biuletyny można znaleść na stronie Bibioteki Uniwersytetu Warszawskiego
Jeniec Polak : bulletin des P. G. Polonais / [Centralna Bratnia Pomoc Jeńców Polaków w Le Puy - Paradis].

JENIEC POLAK Nr. 4. 1917r.

 LOS JEŃCÓW POLAKÓW W NIEMCZECH
Doszedł do Francji od rodaków naszych znajdujących się w niewoli niemieckiej, list, malujący beznadziejne i rozpaczliwe położenie naszych Braci z Królestwa Polskiego, którzy błagają na wszystkie strony, o pomoc i ratunek przed śmiercią głodową szerzącą się wśród nich w zastraszający sposób. Oto treść tego listu:

Obóz jeńców wojennych w Altdamm (Niemcy) 5. lipca 1917.
 »Nędza wzrasta i powiększa się u nas z dniem każdym. Natychmiastowa pomoc na szeroką skalę jest niezbędną. Pomagaliśmy dotąd w miarę możności chorym i kalekom, znajdującym się w obozie, ale i zdrowi chcą również jeść. Prośby o pomoc napływają ze wszystkich stron. Polacy ze szpitali i z oddziałów roboczych błagają o ratunek — my również chcielibyśmy zaspokoić straszliwy głód, który nam skręca wnętrzności. Brak nam, niestety, środków. To co otrzymujemy nie wystarcza nawet na zaspokojenie najbardziej wycieńczonych. O ile nie otrzymamy pomocy, śmiertelność, która w chwili obecnej jest zastraszającą, powiększy się jeszcze. Nie ma dnia, w którym byśmy nie pochowali dziesięciu, a czasami dwudziestu i więcej towarzyszy. Przyczyną tego jest zupełne wyczerpanie sił. Nie możecie sobie wyobrazić, co się w nas i około nas dzieje. Słowo rozpacz za słabe jest, by to wyrazić. Wieści z kraju i z » Wolnej Polski« również nie wpływają na nas pocieszająco. Źle, bardzo źle! Drodzy Rodacy! Róbcie, co możecie, macie więcej od nas wolności. Poruszcie wszystkie sprężyny, piszcie do Anglji, Szwecji i gdzie tylko możecie. Niech nam przysyłają co do jedzenia, niech nam przychodzą z pomocą.«
 Podpis
Altdamm (Niemcy).

Sądzimy, że komentarze są tu zbyteczne, każdy z nas czuje, iż tutaj chodzi o kwestję życia naszych biednych współbraci, których los bezlitosny rzucił na pastwę w ręce naszego wroga. Obowiązkiem więc naszym jest wyciągnąć bratnią dłoń do tych nieszczęśliwych z głodu i wycieńczenia umierających rodaków, zwracających się do nas z prośbą serce rozdzierającą, o pomoc, o ratunek. Otwieramy zatym listę składek dla »Jeńców-Polaków w Niemczech«, w nadziei, że myśli naszej wszyscy bez wyjątku przyklaśniecie i przez datki wasze, dacie znowu dowód niegasnącej o- fiarności, współczucia, a czynem waszym szlachetnym otrzecie niejedną łzę serdeczną niedoli. Nie zapominajcie o naszych Braciach głód cierpiących! Pieniądze uzyskane z tych składek odsyłać będziemy do Komitetu niesienia pomocy Jeńcom-Polakom w Niemczech. Datki prosimy nadsyłać do Administracji »Jeńca-Polaka«. Centralna »Bratnia Pomoc« w Le Puy na początek ofiarowała dla »Jeńców- Polaków w Niemczech« 250 franków.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #39 : 27 Lipiec 2011, 21:23:37 »

Nr 18 "JENIEC POLAK"

31. styczeń 1918r.
Jak ogłosiliśmy w poprzednim  nr. pierwsza lista składek dla «Jeńców  Polaków w Niemczech) wynosząca 4732 fr. miała być wysłaną na ręce p.  Osuchowskiego, prezesa Komitetu niesienia pomocy ofiarom- wojny w Polsce.  Jednakże z powodu zakazu wysyłania żywności ze Szwajcarji za granicę, byliśmy zmuszeni zwrócić się do innego  Komitetu, któryby mógł spełnić nasze życzenia. Za pośrednictwem więc p. Marii
Mickiewicz udało się nam dopiero  pieniądze uzyskane ze składek zamienić na żywność. A mianowicie: wysłaliśmy do obozu jeńców-Polaków w Altdamm na ręce p. M. Szymańskiego, przew.  tamtejszej Br. Pomocy przez «Oevre des Prisonńiers de guerre russes» 160  pakietów z żywnością i 496 pakietów sześcio-
kilogramowych chleba za pośrednictwem Komitetu franc.-rosyjskiego «Łe pain du prisonnier russe». Chleb ten  wysyłany będzie co dwa dni przez sześć tygodni. Wszystkie pakiety zostały zaopatrzone" pieczęcią «Exp: Jeniec^Polak Le Puy — - Hte Loire — France.»
Kwity na powyższe pakiety już  otrzymaliśmy, jeden na kwotę 2232 fr. od Komitetu «Le pain du prisonnier russe» w Paryżu za 496 pakietów chleba po 45o fr. i dwa kwity od Komitetu «Oevre
des Prisonńiers de guerre russes» na łączną sumę 2500 fr. za 160 pakietów z żywnością.
Poniżej podajemy w dosłownym brzmieniu potwierdzenie zamówienia żywności i zawartość każdego pakietu. Oevre des Prisonńiers de guerre russes 10, Place de la Concorde
(Hotel de Crillon)
Paryż, dnia 18. stycznia 1918.
Zamówienie żywności poczynionej
przez tygodnik « Jeniec Polak» z ogólnej składki przeznaczonej dla Bratniej Pomocy
jeńców w obozie Altdamm w Niemczech
na imię p. Marjana Szymańskiego:
160 pakietów po 15 fr. 55 cent. na całkowitą sumę Franków: 2500 (Dwa tysiące pięćset franków) otrzymanych za pośrednictwem p. Marji Mickiewicz:
Zawartość szczegółowa każdego pakietu.
1 kg 500 gr. ryżu . . . Fr. 2,40
1 kg fasoli „ 1,20
250 gr. mąki ...,,„ 0,50
250 gr. słoniny wędzonej . „ 1,90
250 gr. czekolady , , . . „1,10
250 gr. cukru . . . , . „ 0,40
125 gr. herbaty .,.,.„ 1,30
125 gr. kawy ...,1,70
1 puszka mleka kondenso-
wanego . , . . . . „1,40
1 puszka ryżu na mleku,
lub confitur , , . , „ 1,40
1 para skarpetek .... „ 2,00
Opakowanie „ 1,25
Fr: 15,55
otóż skromny nasz datek dotrze
wreszcie do braci nieszczęśliwych, 
znajdujących się w niewoli niemieckiej. 
Zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie 
wystarcza, bo cóż znaczy ta chwilowa pomoc
wobec ciągle wzrastającej nędzy i głodu.
Lecz mamy to przeświadczenie, że 
rodakom naszym przesyłki te dowiodą o 
naszym serdecznym współczuciu, które doda
im siły moralnej do wytrwania i upewni
ich, że tu we Francji jest cała rzesza
braci-rodaków, którym ich nędza nie jest
obojętną i którzy w miarę sił—swoich
i środków śpieszą i śpieszyć nadal będą
im z pomocą.
Apelujemy więc dalej do serc Waszych
rodacy; zasilajcie przy każdej sposobności
chociażby najskromniejszemi datkami
fundusz dla "Jeńców Polaków w 
Niemczech", pamiętając o tym, że tam w 
Altdamm znajduje się przeszło 1700 braci
naszych nędzę i głód cierpiących.
Zapisane
mavr
*
Offline Offline

Wiadomości: 2201


« Odpowiedz #40 : 27 Lipiec 2011, 21:54:41 »

Czarny, materiały które publikujesz obecnie, to wg. mojego oglądu, kwalifikują sprawę do zgłoszenia Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, celem podjęcia kroków, zmierzających do upamiętnienia tego miejsca.
Zapisane

Historia jest jedna. Nie dzieli się na polską i niemiecką. Głupcem jest ten kto sądzi, że historia jest czarno-biała.
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #41 : 28 Lipiec 2011, 22:35:40 »

Czarny, materiały które publikujesz obecnie, to wg. mojego oglądu, kwalifikują sprawę do zgłoszenia Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, celem podjęcia kroków, zmierzających do upamiętnienia tego miejsca.


Moim zdaniem, również należałoby upamiętnić to miejsce. Podobno w obozie tym w jego największym "rozkwicie" jednorazowo mogło przebywać 20 tys. ludzi, z czego w 1918r.  ok. 1700 jeńców narodowości polskiej. W czasie okresu, w którym panował tam głód i epidemie chorób umierało tam kilkadziesiąt osób dziennie. Zwłaszcza, że oprócz obozu roboczego, obóz ten pełnił funkcję obozu medycznego, czyli przesyłano do niego wszystkich ciężko chorych jeńców z całych Niemiec.

JENIEC POLAK nr 30
25 kwietnia 1918r.

Druga wysyłka żywności
do Altdamm.


Przed kilku dniami otrzymaliśmy 
potwierdzenie wysłania nowych pakietów z żywnością,
 przeznaczoną dla naszych
rodaków głód cierpiących w Niemczech
w obozie Altdamm. Wysłaliśmy 
mianowicie na ręce WP. Marii Mickiewiczów-
ny resztę zebranych datków dla «Jeń-
ców-Polaków w Niemczech» w łącznej
sumie 356,25 fr. Za tę kwotę zostało
wysłanych 16 pakietów z-żywnością (po
cenie 13.60 fr. za jeden pakiet) 
zawierających te same artykuły co poprzednio
(kwity Nr. 305 i 306 na łączną kwotę
218 fr. z Komitetu «Oeuvre des Pri-
sonniers de Guerre Russes») i jeden
transport chleba za 138.25 fr. (kwit Nr.
242 z Komitetu «Le Pain du prisonnier
russe»)
Paczki te zostały wysłane dnia 28 
lutego na ręce rodaka M. Szymańskiego,
przewodniczącego «Bratniej Pomocy
Jeńców w Altdamm.

Do głębi serca ucieszeni jesteśmy, że
znowu naszym skromniutkim datkiem,
przypomnimy rodakom skazanym na
nędzę w Niemczech, iż pamiętają jeszcze
o nich ci, którym niedola nie jest obcą,
i którzy najbardziej ją odczuwają, 
doświadczywszy nieraz sami, co znaczy być
głodnym. Niechaj ów skromny podarek
od nas jeńców Polaków przebywających
we Francji, umocni Was na duchu 
kochani i drodzy rodacy. Niechaj doda
otuchy i upewni, że myślą zawsze, przy
Was jesteśmy i z Wami współczujemy.
Pani Marji Mickiewiczównie z 
całego serca przytym dziękujemy za czynną
pomoc w doprowadzeniu do skutku obu
wysyłek i za trud około tego dzieła 
poniesiony.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #42 : 29 Lipiec 2011, 22:09:14 »

Chciałbym przedstawić mało znany wątek Altdamm dotyczący Powstania Wielkopolskiego
Otóż do obozu w Altdamm w 1919r. zostali zesłani Powstańcy Wielkopolscy a także ludność cywilna sprzyjająca powstaniu.
Wątkowi temu poświęcony jest jeden z rozdziałów "książki Tomasza Szeszyckiego o powstaniu wielkopolskim pt. „Zapomniani zwycięzcy” poświęcony jest powstańcom uwięzionym w obozie w Altdamm i ich brawurowej ucieczce, w której pomagali rodacy.
Więcej o książce można znaleźć na stronie

Dzięki uprzejmości Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego - koło nr 3 w Szczecinie mogę umieścić poniżej artykuł Marka Magowskiego dotyczący pierwszych związków Powstania Wielkopolskiego z Szczecinem.


 SZCZECIN A POWSTANIE WIELKOPOLSKIE

Miasto Szczecin, liczące w 1914 roku około ćwierć miliona mieszkańców, zamieszkiwało w tym czasie około 2000 Polaków, pochodzących w większości z Wielkopolski i Pomorza. Po klęsce Niemiec poniesionej w I Wojnie Światowej, na terenie Wielkopolski, Prus Królewskich i Pomorza, tam, gdzie były skupiska ludności polskiej powstały Rady Ludowe. Również w Szczecinie, 1 grudnia 1919 roku, powstała polska Rada Ludowa. Jej prezesem został, wielce zasłużony dla utrzymania polskości w tym mieście, pan Ignacy Banachowski, z zawodu kowal, a sekretarzem inżynier Antoni Szuman, właściciel firmy budowlanej specjalizującej się w konstrukcjach żelbetowych. Rada utrzymywała stałe kontakty z radami ludowymi Poznania i Berlina, z komendą Powstania Wielkopolskiego, oraz z towarzystwem „Caritas” w Berlinie. Organizowała polskie wiece w Szczecinie, szerzyła informacje o wydarzeniach w Polsce, organizowała powroty Polaków do Ojczyzny.
W styczniu 1919 roku, Rada otrzymała wiadomość, że do obozu jeńców rosyjskich w Dąbiu (Altdamm) zapędzono około 100 Polaków, mężczyzn i kobiet, z miasteczka: Rynarzewo nad Notecią, podejrzewanych przez Niemców o sprzyjanie powstaniu. W czasie transportu byli oni maltretowani przez ludność i żołnierzy niemieckich, prawie wszyscy byli poranieni, dwie osoby zostały zabite. Szczecińska Rada Ludowa natychmiast zorganizowała pomoc dla uwięzionych, dostarczyła im żywności i interweniowała w sprawie polepszenia warunków bytowych. Po wysiedleńcach z Rynarzewa, do obozu w Dąbiu zaczęto dowozić wziętych do niewoli powstańców wielkopolskich. Na radę zaczęły spadać coraz to nowe obowiązki. Oprócz pomocy wysiedleńcom z Wielkopolski i powstańcom, musiała się także zająć, chcącymi powracać do Polski, rolnymi robotnikami sezonowymi z Królestwa, którzy na skutek działań wojennych, musieli pozostać na Pomorzu, i jeńcami - Polakami z armii rosyjskiej. Pełnomocnikiem Rady do spraw repatriacji polskich jeńców i robotników sezonowych, został inżynier Antoni Szuman. Reprezentował on zarówno polską Radę Ludową ze Szczecina, jak również Konsulat Polski w Berlinie. Miał on upoważnienie do odwiedzania o każdej porze obozu w Dąbiu. Wielkiej pomocy w kontaktach z jeńcami udzielili mu żołnierze – Polacy z niemieckiej załogi obozu, a przede wszystkim aspirant oficerski Władysław Stanek. Szuman nawiązał również kontakty z amerykańską misją wojskową nadzorującą obozy w Dąbiu i Stargardzie, składającą się z oficerów bardzo Polsce przychylnych, a w której gestii leżało między innymi zaopatrywanie w żywność jeńców z tych obozów. Sytuacja polskich jeńców była w tym okresie bardzo zróżnicowana - jeńcy Polacy z armii rosyjskiej byli bardzo dobrze zaprowiantowani przez Amerykanów, jeńcy z powstania wielkopolskiego, aprowizowani przez Niemców, cierpieli głód. Dzięki zabiegom Szumana, ich sytuacja uległa pewnej poprawie – Polakom z armii rosyjskiej Amerykanie przydzielili więcej żywności, którą ci dzielili się z powstańcami. Również dzięki zabiegom Antoniego Szumana, jeńcom polskim przydzielono lepsze baraki, gdyż poprzednio przydzielone roiły się od robactwa.
Po rozpoczęciu repatriacji robotników sezonowych z Niemiec do Polski, zaczęto tą drogą przerzucać również uciekinierów z obozu w Dąbiu. Pierwsi uciekinierzy korzystali z pomocy Polaków będących w straży obozowej. Po wydostaniu się z obozu, docierali do mieszkań Polaków mieszkających w Szczecinie – pana Stańka, Szumana, państwa Czaplickich, dostawali tam trochę pieniędzy i bilety kolejowe, i przez Berlin lub Gdańsk docierali do Polski. Pierwszymi, którzy tą drogą uciekli z obozu w Dąbiu, byli Nowak, Mikołajczyk, Golski i Kornobis. Ponieważ ta droga ucieczek dla jej organizatorów była bardzo niebezpieczna, zaczęto dołączać uciekinierów z obozu do transportów polskich robotników rolnych. Organizatorzy tych ucieczek, ponosili olbrzymie ryzyko, byli oni obywatelami niemieckimi, ich działalność była uważana za zdradę państwa i była zagrożona karą śmierci. Wszystkim uciekinierom trzeba było dostarczyć cywilne ubrania i odpowiednie dokumenty. Ubrania załatwiali panowie Szuman i Czaplicki, podpisane i opieczętowane przepustki dostarczał Władysław Stanek. Dzięki jego przytomności umysłu udało się zapobiec wielkiej wsypie, gdy Niemcy zatrzymali transport podejrzanie wyglądających robotników rolnych.
Najbardziej brawurowej ucieczki dokonał ciężko ranny porucznik kawalerii Płazalski, który po podleczeniu, sforsował 3 – metrowy płot i w charakterze męża dzielnej polskiej gospodyni, szczęśliwie dojechał do Polski.
Niestety, wkrótce zaczęły się trudności. Aresztowany został, pod zarzutem zdrady stanu i ułatwiania jeńcom ucieczek, aspirant oficerski Władysław Stanek. Trzymał się w śledztwie dzielnie, początkowo nawet go zwolniono, jednak wkrótce, podczas próby przekroczenia granicy, został znowu aresztowany. Szczęśliwie udało mu się wyrwać eskortującym go żołnierzom, wskoczyć do pociągu przejeżdżającego granicę z Polską i bezpiecznie dotrzeć do Poznania.
Ubytek jeńców spowodowany ucieczkami, był z naddatkiem uzupełniany przez władze pruskie, które na nowo zapełniały obóz jeńcami z powstania i aresztantami. W tym czasie powstała kwestia jeńców – Polaków z terenów Litwy. O ile jeńcy z Kongresówki mieli prawo powrotu do Polski, o tyle jeńcom pochodzącym z Litwy prawa tego odmówiono, a stanowili oni około jednej czwartej wszystkich polskich jeńców. W sprawę tą włączył się znowu Antoni Szuman, dzięki jego działaniom, jeńcy ci zostali wkrótce włączeni do transportów idących do Polski.
Schwytani z bronią w ręku powstańcy wielkopolscy, byli sądzeni przez sąd wojskowy w Bydgoszczy, który z reguły skazywał ich na 15 lat więzienia. Kilkudziesięciu z nich osadzono w złych warunkach w więzieniu w Goleniowie (Gollnow). Gdy dotarli tam, upoważnieni przez Caritas i Czerwony Krzyż, wysłannicy szczecińskiej Rady Ludowej w osobach Antoniego Szumana i Józefa Czaplickiego, nastąpiło ostre starcie z dyrektorem więzienia panem Puttkamerem. Dopiero po zagrożeniu, że szykanowanie polskich jeńców odbije się na stosunku do jeńców niemieckich w obozie w Szczypiornie, stał się bardziej ugodowy i dopuścił delegację do więzionych powstańców. Było ich w sumie 131, wziętych do niewoli na terenie całej Wielkopolski. Bardzo szybko, dzięki pomocy Amerykanów udało się zaopatrzyć ich w żywność. Wkrótce, dzięki działaniom członków Rady Ludowej również oni zaczęli uciekać do Polski.
W międzyczasie wynikła sprawa Polaków – byłych żołnierzy niemieckich, którzy wstąpili do armii Hallera we Francji. Niemcy potraktowali ich jak dezerterów i 33 osadzili w obozie w Dąbiu. Dzięki interwencji Rady Ludowej wspartej przez władze polskie, zostali oni uwolnieni.
Zbliżała się już jesień, ostatnie transporty robotników rolnych i jeńców – Polaków z armii rosyjskiej odeszły, a jeńcy i wysiedleńcy wielkopolscy mieli być również lada dzień zwolnieni, gdy zaczęto ostrzegać pana Antoniego Szumana przed aresztowaniem przez Niemców. Potraktował on te ostrzeżenia poważnie, zwłaszcza gdy nie dostał wizy na wyjazd do Polski jako politycznie podejrzany. Postanowił natychmiast uciekać, po wielu perypetiach udało mu się przekroczyć granicę i dotrzeć do Poznania. Zaopatrzony w polski paszport, wraca do Szczecina, likwiduje swoje sprawy i wraz z córkami opuszcza Niemcy przenosząc się na stałe do Polski.


Na podstawie wspomnień Antoniego Szumana, napisał Marek Magowski.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6163



« Odpowiedz #43 : 29 Lipiec 2011, 22:46:42 »

I tym sposobem, dzięki całokształtowi, Czarny urósł nam do rangi GŁÓWNEGO EKSPERTA D/S ALTDAMM Z CZASÓW I WŚ, co niniejszym autorytatywnie i autorytarnie stwierdzam, chyląc przed NIM czoło.
Zapisane
mavr
*
Offline Offline

Wiadomości: 2201


« Odpowiedz #44 : 29 Lipiec 2011, 23:02:14 »

Amen.
Zapisane

Historia jest jedna. Nie dzieli się na polską i niemiecką. Głupcem jest ten kto sądzi, że historia jest czarno-biała.
Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 13   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
TinyPortal v0.9.8 © Bloc
Modyfikacja i przystosowanie przez rwpb i Fitek
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!