Jedyny Portal Prawobrzeza
15 Wrzesień 2019, 11:59:04 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Witamy w Portalu Prawobrzeża Szczecina i zapraszamy do rejestracji. Jako zarejestrowany i zalogowany użytkownik możesz znacznie więcej.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja   *
Galeria
Zegar Prawobrzeża
Historie Prawobrzeża
Różne oblicza Cap Delbrück wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część I) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część II) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część III) wysłane przez Fitek
Ratusz w Altdamm (Dąbiu) wysłane przez Fitek
Nazewnictwo Puszczy Bukowej i jej najbliższych okolic cz. 1 wysłane przez Fitek
Historyczny most niszczeje wysłane przez Fitek
Historia poczty w Dąbiu do 1945 roku wysłane przez Fitek
Garnizony Prawobrzeża- zarys historii wysłane przez Fitek
DOL Kliniska - lotnictwo wojskowe na Prawobrzeżu wysłane przez Fitek
Nalot na Załom (Arnimswalde) 11 kwietnia 1944 roku wysłane przez Fitek
Prawobrzeże w XIII wieku - Cedelin wysłane przez Fitek
Historia Fabryki Kabli „Załom” (obecnie Tele-Fonika Kable oddział Szczecin) wysłane przez Fitek
Zajezdnia Autobusowa „ Dąbie” na ulicy Struga wysłane przez Fitek
Wspomnienia z tragicznych czasów wysłane przez Fitek
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna wysłane przez Portal
Pomnik Pamięci Ofiar Wojen XX Wieku wysłane przez Fitek
Życie Załomia Rok XIV nr 22/23 1-31 grudnia 1987 - Nasi zasłużeni wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część I) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część II) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część III) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IV) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część V) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VI) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VIII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IX) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część X) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część XI) wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część III wysłane przez Swaq
Historia groty i parku Töpffera. wysłane przez Fitek
CZAS PIONIERÓW wysłane przez slazmi
Strony: 1 ... 7 8 [9] 10 11 ... 13   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Wspomnienia - Obóz dla jeńców wojennych w Altdamm  (Przeczytany 59963 razy)
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #120 : 07 Październik 2015, 08:00:05 »

Okazuje się, że obóz w Altdamm działał znacznie dłużej niż wcześniej zakładałem. Mianowicie działał na pewno jeszcze jesienią 1924r.  Szok We wcześniejszych wątkach już poprawiłem datę. Informacja o działaniu obozu jeszcze pod koniec 1924 roku pochodzi z książki "Socjal Relations the Estate Villages ot Mecklenburg c 1880-1924" wydanej przez University of Wolverhampthon, UK. W książce tej prof. Simon Constantine informuje, że Obóz Altdamm był jednym z trzech obozów w Niemczech, który działał jeszcze w 1924r. Ostatnie oficjalne dokumenty potwierdzające transport internowanych do ZSRR pochodzą właśnie z jesieni 1924 roku.
Ciekawe jest tu użycie słów "ostatnie oficjalne dokumenty" - może to znaczyć, że obóz działał jeszcze później. Zwłaszcza, że książka obejmuje widełki tylko od 1880 do 1924.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6163



« Odpowiedz #121 : 10 Październik 2015, 16:23:47 »

Dla zainteresowanych...
W sieci jest opracowanie na temat m.in. obozu w Altdamm (strona bodajże 61).
Prisoner-of-war and Internment camps report: Alt-Damm...
Niestety jest po francusku  Smutny
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #122 : 10 Październik 2015, 17:51:58 »

Niestety jest po francusku  Smutny

Kiedyś już to przetłumaczyłem.  Muszę poszukać w pracy na komputerze. Są to kontrole czerwonego Krzyża w obozach jenieckich. Kontrola obozu Altdamm jest właśnie na str 61.

Ta witryna internetowa jest bardzo ciekawa. Można tam znaleźć po nazwisku i imieniu konkretnego jeńca. Są również ciekawe dokumenty i zdjęcia z różnych obozów.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6163



« Odpowiedz #123 : 16 Październik 2015, 22:46:47 »

Znalazłem onegdaj w sieci artykuł o obozie...

Przetłumaczyłem i mam nadzieję, że Czarny się nie obrazi, zamieszczam.
Poniżej oryginalny tekst po angielsku  i jego tłumaczenie.
Gdyby ktoś znalazł błędy, proszę o korektę lub sugestie...

TRANSLATED EXTRACT FROM “IN FEINDES HAND” – A TWO VOLUME WORK IN GERMAN ON THE GERMAN POW CAMPS OF THE FIRST WORLD WAR
ALTDAMM (bei Stettin)
We began to survey the camp on Dec 16th.  The Commandant had put Max Pantel, the reserve captain of the 54th Field Artillery Regiment at our disposal and he was to serve as our leader.    He was a cheerful officer and showed a great sense of humour.  Already eleven relatives of his had fallen in the war.  With his good frame of mind he grasped everything.  Like so many other officers, however, he appeared unable to forgive England for setting itself against Germany.  Painted in gigantic letters on rock faces and other surfaces, one could, now and then, read “God Punish England.”
Surrounded by the shades of pinewoods, the camp consisted of three separate parts and stood on dry sand.  At the present time, the camp had 18,500 prisoners of whom two-thirds worked beyond its confines.  The majority were Russians, only a few French and fifty five Englishmen.  The prisoners  were partly in wooden barracks, and partly in large tents with wooden floors.  Stoves were provided.  The temperature was between 16 and 18 Centigrade.  The prisoners lay on ‘plank beds’ or on the floor.  Each man had a straw mattress and two covers.  The barracks were well heated and well lit.  Everywhere it was nice and orderly.  They kept their possessions safe in wooden chests.  Except that the prisoners lacked a closet for clothes and washing, the quartering didn’t differ from that of our troops on manouvers.  Vermin was nowhere to be found.  Clothes consisted of their own uniform and shoes.  If these became worn they were repaired in the workshops or the prisoners acquired new; sewn by the prisoners themselves.  Each prisoner had to wear an armband as a mark of identification.  Spacious lay-outs were available for the kitchens, the washing, the disinfecting establishments, and clothing and provision store-rooms.  Not lacking were sick-quarters, space for religious worship and canteens.  Even a theatre building was provided.  Inspection of all these lay-outs lasted several hours.
A sad discovery was made with the Russian prisoners from East Prussia.  In their pockets they concealed ladies’ watches, diamond rings, pearls etc.  Things they  could scarcely have acquired honestly and whose owners had, in the most gruesome manner, been tortured, perhaps even killed.
The kitchens were found in separate buildings.  Arranged in several rows were gigantic copper kettles of the same kind as in the Swedish barracks.  Each kettle held 400-500 litres.  The midday meal had just been prepared.  I tasted it and found everything good.  It consisted of meat broth, vegetables, potatoes and bread.  The messing was naturally simple.  Three meals daily.  Morning, coffee with sugar and sometimes a nourishing soup.  Each man received daily 300g of bread which was usually distributed at breakfast.  Ad midday the main meal of the day, there was meat, and in addition, vegetables and potatoes.  Twice a week, and in suitable large portions, there was fish.  Evening, a litre of nourishing broth with beans or herring with potatoes, or potato salad with sausage.  Sometimes there was also tea, bread, cheese, etc.
The menu was put together according to scientific rules so that each man received daily 85-90g egg-white, 40g fat and 475-500g of carbohydrate.
Prisoners who undertook work as well as the undernourished received an additional 10%.
The prisoners themselves prepared the food and tried to do justice to the different national tastes.  To this end orders were given in the kitchens.  In one camp of 10,000 men where there was a daily need of 200 hundredweight of potatoes, 100 men were necessary for the peeling alone.  I had the opportunity to speak with the prisoners about the food.  Groups were always dissatisfied but if one spoke with the individual he acknowledged that he was satisfied and didn’t have anything to complain about.  Only the Russians complained about the scarcity of bread, despite the fact that they received 300g daily whilst the German civilian population had to be content with 250g.  However, the Russians are, principally, used to bread and, at home, eat 1000g or more daily and for that reason they have less need for meat.  One of their favourite dishes is Fish Soup, a dish that a non-Russian cannot smell once.
In several camps, such soups were allowed to be cooked by Russian cooks and for their own countrymen.  We were able to view the various goods in the store-rooms; margarine, herring, coffee, cheese, ham, rice, maize and potatoes.
In the tailor, shoemaker and cutting workshops it was industrious.  For the work the prisoners received payment and each man could earn up to 3 marks daily.  In this way a married prisoner had earned 600 marks which would be paid out on his release.  After the exertion and horror of campaign the stay in the camp appeared, at first, to be restful.  However with the inactivity, healthy young men became restless and depressed.  As related earlier ¾ of the prisoners worked outside the camp, many as farmhands..A division of ten men under guard were led to work on estates and farms.  There they were looked after, given accommodation and 30 Pfennig daily in wages.  They were also employed as lumberjacks, at digging trenches and on canal work.  Many thousands of hectares of moorland were drained by the prisoners.  They were further employed in factories.  One often saw unguarded prisoners doing haulage work many miles away from the camp.
The sick wards consisted of new barracks which could accept 900 patients; 50 men to a hut.  Of the 18,500 men in the camps only 300 were sick and none with Typhus or Diphtheria. The sick lay in iron bedsteads and everything appeared to be organised according to the requirements of a modern hospital.  The staff doctor led us through the huts, where doctors and trained medical orderlies cared for the sick.  The 11th Geneva Convention 1906 states “Red Cross personnel, tools in enemy hands, should not be treated as prisoners, and if they are not wanted urgently they should be exchanged and sent back as quickly as possible.”  Not seldom one met such orderlies in the camp.  They were awaiting exchange.  A few hopeless cases of Tuberculosis lay in separate huts.  With the exception of two Englishmen and a Frenchman, they were Russian.  On arrival they were already incurable and couldn’t be exchanged.  During the last four days ten of these terminal cases had died.  The staff doctor had come to the conclusion that the medical service in the Russian Army was very different, because the number of T.B cases was noticeably high.
The majority would have been saved had they, in their own regiment, come quickly under medical supervision.  In the operating section three Russian doctors worked, one of whom treated a 16 year old Russian volunteer who had been injured in the head by a grenade splinter.  A cemetery was to be found outside the camp.  A wooden cross with the name of the deceased and his regiment was placed on each grave.
The Post Office was busier than that of a small Swedish town.  Russian prisoners worked here; among them a Prince Trubezkoj.  Each prisoner had the right to write four postcards and two letters a month; and the right to receive a limitless number.  Before its departure the post was censored.  In the camp there was a library of 600 books and Pastor Neander made a record of the book that were still wanted by the prisoners.  Newspapers were also available.  An area was set aside for the Russian Church, which was under the leadership of Popen Valerian Popoff.  On entry, we saw several prisoners on bended knee.  On the visit to the English barracks I gave the same greeting as in Danholm and I received the same answer.  From England they acquired what they wanted – three times they had received uniform and clothes.
The German guard officers were either reservists or unfit for active service.  The guard details was a company of 200-300 men.  Most were fathers of families and found this difficult service depressing.
The camp was surrounded with high barbed wire entanglements and sentries with loaded rifles guarded all exits.  On a hill which commanded the whole camp stood a field battery and machine guns.  The weapons were always loaded and servicemen stood constantly in readiness.  Sometimes, so Pantel related, the alarm sounded to show the prisoners how well organised the guard was, and how futile a rebellion would be.  Unrest had broken out in other camps and one had been forced to shoot
In each “Biwack” a Russian sergeant was responsible for the organization.  His people had to obey him.  The sergeant was responsible to the camp officer for order in his barracks.  Several barracks were subordinate to a German officer who in turn had to guarantee order to the Commandant.  This offices had one or two Adjudants at his disposal.
Among the prisoners in the camp there were “trusted men”  who had the right to bring to the notice of the Commandant the requests of the prisoners, and to make suggestions over the distribution of gifts etc.  At thedistribution all prisoners present in the camp were assembled so that as many as 6,500 men would be in one open space.  To them would be conveyed the greetings of their fatherland.
What I wanted to say I had written up in Russian and Pantel requested that in order to prevent my saying something which the prisoners could instigate (put into practice), my note should beforehand be read through by Dolmetsch.
Never before have I spoken to such an attentive audience.  When I said to some of them that the gifts contained a greeting from their homeland, they broke into a jubilant cry and waved their hats in the air.  They appeared to be in raptures, danced about and waved their arms.
Such an impression I hadn’t expected.





Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6163



« Odpowiedz #124 : 16 Październik 2015, 22:48:17 »

Musiałem podzielić, bo system nie przyjął tak długiego tekstu...


PRZETŁUMACZONE FRAGMENTY "IN FEINDES HAND" - DWUTOMOWEJ PRACY  O NIEMIECKICH OBOZACH JENIECKICH PIERWSZEJ WOJNY ŚWIATOWEJ

ALTDAMM (niedaleko Stettina)

 Zaczęliśmy badać obóz w dniu 16  grudnia. Komendant oddelegował do naszej dyspozycji Maxa Pantela, kapitana rezerwy  54. Pułku Artylerii Polowej, który miał  być  naszym przewodnikiem. Był to wesoły oficer i wykazywał się wielkim poczuciem humoru, pomimo tego, że jak do tej pory już  jedenastu jego krewnych  zginęło na wojnie. Swoim dobrym samopoczuciem zachwycił wszystkich.
Podobnie jak wielu innych oficerów, nie był jednak  w stanie wybaczyć Anglii, że walczyła z  Niemcami. Na namalowanych  gigantycznymi literami, na  skałach i innych powierzchniach napisach, można było przeczytać "Boże ukarz Anglię."

 Położony, na suchym piaszczystym terenie, w cieniu  sosnowych lasów obóz, składał się z trzech odrębnych części. W obecnym czasie, w obozie przebywało 18.500 więźniów, z których dwie trzecie pracuje poza jego granicami. Większość  więźniów stanowili Rosjanie, Francuzów było tylko kilku, Anglików było pięćdziesięciu pięciu.
Więźniowie częściowo byli rozlokowani w drewnianych barakach, a częściowo w dużych namiotach z drewnianymi podłogami. Obiekty były ogrzewane piecami. Temperatura wynosiła od 16 do 18 stopni Celsjusza. Więźniowie leżeli na "pryczach" lub na podłodze. Każdy miał siennik i dwa przykrycia. Baraki były dobrze ogrzewane i oświetlone. Wszędzie był porządek i miła atmosfera. Swój dobytek trzymali  zabezpieczony w drewnianych skrzyniach. Jedyne sprzęty jakich brakowało więźniom, to szafy na ubrania i środki higieny, zakwaterowanie nie różniło się od tego, jakie mają nasi żołnierze na manewrach. Nigdzie nie można było znaleźć robactwa. Ubiór składał się z własnego munduru i butów. Jeśli zostały zniszczone, były naprawiane w warsztatach lub więźniowie nabywali nowe; szyte przez nich samych. Każdy więzień musiał nosić opaskę jako znak identyfikujący. Przestronne pomieszczenia były przeznaczone dla gotowania, mycia, dezynfekcji rzeczy i ubrań oraz na rezerwy magazynowe. Nie brakuje też izb chorych, miejsc kultu religijnego i stołówek. Został nawet utworzony budynek teatru. Kontrola  tych wszystkich  miejsc trwała kilka godzin.

 Smutnego odkrycia dokonano u rosyjskich więźniów z Prus Wschodnich. W kieszeniach ukryli damskie zegarki, pierścionki z diamentami, perłami itp. rzeczy, które raczej nie zostały nabyte uczciwie, a ich właściciele mogli być w makabryczny sposób  torturowani, a może nawet zabici.

 Kuchnie  były w oddzielnych budynkach. Rozmieszczone w kilku rzędach gigantyczne czajniki miedziane były tego samego rodzaju jak w koszarach szwedzkich. Każdy czajnik miał pojemność 400-500 litrów. Południowy posiłek właśnie został przygotowany. Próbowałem go i wszystko było dobre. Składał się on z bulionu mięsnego, warzyw, ziemniaków i chleba. Jadłospis był naturalnie prosty. Trzy posiłki dziennie. Rano, kawa z cukrem i czasami pożywna zupa. Każdy otrzymał codziennie 300 g chleba, który zwykle był serwowany na śniadanie. Południowy posiłek był głównym  w ciągu dnia, było mięso, a ponadto, warzywa i ziemniaki. Dwa razy w tygodniu, w odpowiednio dużych porcjach, były ryby. Wieczorem, litr odżywczego bulionu z fasolą lub śledzie z ziemniakami lub sałatka ziemniaczana z kiełbasą. Czasami była też herbata, chleb, ser, itp.

 Menu było ułożone w sposób naukowy tak, aby każdy człowiek otrzymał codziennie 85-90g białka, 40 g tłuszczu i 475-500g węglowodanów. Więźniowie, którzy podjęli pracę, a także niedożywieni otrzymywali dodatkowe 10%. Więźniowie sami przygotowali jedzenie i starali się przygotowywać sprawiedliwie różne potrawy narodowe. Stosowne zamówienia były podawane do kuchni. W  obozie dla 10.000 mężczyzn, potrzeba było codzienne 200 cetnarów ziemniaków, które musiało obierać 100 mężczyzn. Miałem okazję rozmawiać z więźniami na temat wyżywienia. Zawsze były grupy niezadowolonych, ale jeśli rozmawiało się z pojedynczymi osobami, te przyznawały, że są zadowolone i nie miały nic do zarzucenia. Tylko Rosjanie narzekali na niedostatek chleba, mimo że otrzymali 300g dziennie, podczas gdy niemiecka ludność cywilna musiała zadowolić się 250g. Jednak Rosjanie, używali chleba głównie i w domu, jedli go nawet 1000g lub więcej codziennie i dlatego mają mniejsze zapotrzebowanie na mięso. Jednym z ich ulubionych dań jest zupa rybna, danie, którą inne nacje  wyczuwały od razu. W kilku obozach, takie zupy mogły być gotowane przez rosyjskich kucharzy lub przez rodaków.

 W magazynach udało nam się zobaczyć różne towary; margarynę, śledzie, kawę, ser, szynkę, ryż, kukurydzę i ziemniaki. W warsztatach krawca, szewca i krajalniach zawsze było dużo pracy. Za pracę więźniowie otrzymali zapłatę, a każdy  mógł zarobić do 3 Pfennigów codziennie. W ten sposób żonaty więzień mógł zarobić 600 Pfennigów, które zostaną wypłacone po jego uwolnieniu. Po wysiłku i horrorze kampanii wojennej pobyt w obozie jawił się być jako spokojny. Jednak z braku aktywności, zdrowi, młodzi mężczyźni stawali się niespokojni i przygnębieni.
 Jak wzmiankowałem wcześniej ¾ więźniów pracowała poza terenem obozu, głównie w rolnictwie. Grupa dziesięciu ludzi pod eskortą była prowadzone do prac na osiedlach i w gospodarstwach. Mieli opiekę,  zakwaterowanie i 30 Pfennigów płacy codziennie. Byli oni również wykorzystywani jako drwale, na kopania rowów i do prac nad kanałem. Wiele tysięcy hektarów wrzosowisk zostało osuszonych przez więźniów. Byli również zatrudnieni w fabrykach. Często widziałem niestrzeżone transporty więźniów w odległości wielu mil od obozu.

 Oddziały chorych były w nowych barakach, które mogą pomieścić 900 pacjentów; 50 mężczyzn w oddziale. Z 18.500 ludzi w obozie, tylko 300 chorych, nie było chorych  na tyfus i błonicę. Chory leżał na żelaznych pryczach, wszystko wydawało się być zorganizowane zgodnie z wymogami nowoczesnego szpitala. Personel lekarski prowadził nas przez oddziały, gdzie lekarze i przeszkoleni sanitariusze opiekowali się chorymi. Paragraf 11. Konwencji Genewskiej z 1906 roku stwierdza "personel (i narzędzia)  Czerwonego Krzyża, który dostał się w ręce wroga, nie powinien być traktowany jak więźniowie, a jeśli wyrazi takie życzenie  pilnie powinni być wymieniani i przesyłani z powrotem tak szybko, jak to możliwe." Nierzadko były spełnione takie prośby w przypadku sanitariuszy będących w obozie. Oczekiwali oni na wymianę.

Kilka pacjentów z beznadziejnymi przypadkami gruźlicy leżało w oddzielnych barakach. Z wyjątkiem dwóch Anglików i Francuza, byli  to Rosjanie. Już po przyjeździe okazało się, że są nieuleczalni i nie mogą być wymienieni. W ciągu ostatnich czterech dni, dziesięć osób z tych przypadków terminalnych zmarło. Personel lekarski doszedł do wniosku, że służba medyczna w armii rosyjskiej byłs bardzo słaba, ponieważ liczba przypadków gruźlicy był zauważalnie wysoka. Większość zostałaby uleczona, w swoim pułku, gdyby szybko zostali wysłani do lekarza. W sekcji operacyjnej pracowało trzech rosyjskich lekarzy, jeden z nich operował 16-letniego rosyjskiego ochotnika, który został ranny w głowę odłamkiem granatu.

 Cmentarz można było znaleźć poza obozem. Drewniany krzyż z nazwiskiem zmarłego oraz nazwą jego pułku zostaje umieszczony na każdym grobie.

 Poczta była bardziej oblegana niż w niejednym, małym szwedzkim miasteczku. Pracowali tutaj rosyjscy jeńcy; wśród nich książę Trubezkoj. Każdy więzień miał prawo napisać cztery pocztówki i dwa listy w miesiącu; oraz prawo do otrzymania ich nieograniczonej liczby. Przed wysłaniem każdy list był ocenzurowany. W obozie istniała biblioteka składająca się z 600. książek, a Pastor Neander zapisywał jakie książki  wciąż były oczekiwane przez więźniów. Były również dostępne gazety. Był też obszar wydzielony dla Kościoła rosyjskiego, któremu  przewodniczył Pop Walerian Popoff. Przy wejściu, widzieliśmy kilku więźniów na klęczkach.

 W czasie  wizyty w barakach angielskich powitałem się tak samo  jak w Dänholm i otrzymałem taką samą odpowiedź. Z Anglii dostali to, co chcieli - trzy razy otrzymali mundury i ubrania.

 Niemieccy  strażnicy byli albo rezerwistami, albo niezdatnymi do czynnej służby.  Straż obozowa to grupa 200-300 ludzi. Większość z nich stanowili ojcowie rodzin, dla których była to praca przygnębiająca.

 Obóz został otoczony wysokimi zasiekami z drutu kolczastego, a  strażnicy z załadowanymi karabinami strzegli wszystkich wyjść. Na wzgórzu, gdzie było dowództwo obozu, stały bateria polowa i karabiny maszynowe. Broń zawsze była załadowana , a żołnierze stali w ciągłej gotowości. Czasami, tak jak relacjonował  Pantel, brzmiał alarm, aby pokazać więźniom, jak dobrze zorganizowani są strażnicy i jak daremny będzie każdy bunt. Zamieszki wybuchły w innych obozach; w jednym użyto broni.
W każdym "Biwack" rosyjski sierżant był odpowiedzialny za jego organizację. Jego ludzie musieli go słuchać. Sierżant był również odpowiedzialny przed oficerem obozu za porządki w swoich barakach. Kilka baraków było podporządkowanych niemieckiemu oficerowi, który z kolei musiał wypełnić rozkaz komendanta. Ten oficer  miał jednego lub dwóch adiutantów do swojej dyspozycji.

 Wśród więźniów w obozie byli "zaufani ludzie", którzy mieli prawo do przekazania do wiadomości Komendanta próśb więźniów i sugestii co do  dystrybucji darów itp. W czasie dystrybucji wszyscy więźniowie obecni w obozie  byli zgromadzeni tak, że aż  6.500 ludzie było na otwartej przestrzeni. Przekazane im będą pozdrowienia z ojczyzny. To co chciałem powiedzieć, napisałem po rosyjsku, ale  Pantel zasugerował, aby nie mówić niczego, co może prowokować więźniów (wiedział to z  praktyki); moje spostrzeżenia  powinny być wcześniej przeczytane przez  Dolmetscha.
 Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim uwagą publiczności. Kiedy powiedziałem, niektórym z nich, że dary zawierały pozdrowienia  z ich ojczyzny, przerywali mi radosnymi okrzykami i machali czapkami w powietrzu. Byli   zachwyceni, tańczyli i machali rękami.
Takiej  reakcji się nie spodziewałem.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #125 : 17 Październik 2015, 20:00:51 »


Przetłumaczyłem i mam nadzieję, że Czarny się nie obrazi, zamieszczam.

Nie ma takiej opcji Uśmiech
Bardzo się cieszę, że przetłumaczyłeś ten tekst. Ja niestety z angielskiego jestem noga Zawstydzony Wrzuciłem kiedyś ten tekst do translatora google, ale miałem z tego tylko ogólny pogląd, a i to okazuje się, że pewne fakty inaczej zinterpretowałem.

Czekam na jak najwięcej takich kawałków.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6163



« Odpowiedz #126 : 30 Grudzień 2015, 14:28:00 »

Przeglądałem ostatnio neta i znalazłem taki tekścik, który ośmieliłem się przetłumaczyć. Proszę jednocześnie aby każdy, kto znajdzie jakiś błąd poprawił go lub dał mi znać.

Przetłumaczony tekst jest fragmentem większej całości, która można znaleźć Tutaj. Ograniczyłem się tylko do fragmentu dotyczącego Altdamm.

Tradycyjnie już tekst oryginalny...


"Just to the north of Müncheberg, at the mouth of the River Oder, was another camp at Altdamm. This town of 7,300 inhabitants was once part of Prussia but now lies in Poland. In 1918 Mrs. Pope-Hennessy said it had

three camps with capacity for 15,000 prisoners. Built on a sandy drill-ground amidst pine woods. A few naval and civilian prisoners of war here. The centre of a large number of working gangs employed in the neighbourhood on estates in forestry, factories, hotels, etc. 2nd Army Corps. (British)

This camp held another castaway faraway from his home.

He stands to one side of a small orchestra. He is the only African face amid French, Belgian, Russian, and British soldiers. He wears a French Regimental number 159 badge on his collar. He has no instrument but I think he is one of the musicians. There are three cornets, two with Central European rotary valves, and one with British/French piston valves. One Russian soldier holds a fine blackwood flute.

Each of the nationalities represented in this orchestra have very distinctive mustaches and hat styles. It is quite easy to see the difference between Russian, English, and French. The subtle difference between Canadians, Irish, Polish, Ukrainian, etc. are more difficult, but each man had a story to tell and a tune to play. The orchestra's conductor sits center with a baton but without a cap. I believe he is French.

There are at least 10 string players, including a cello and double bass. There is a pair of clarinets and a pair of trombones, each allied with one Russian and one British player. Another British soldier has a small tuba. The Red Cross and the YMCA both distributed musical instruments to the POW camps. Altdamm and Müncheberg were camps designated for enlisted ranks, who could be assigned limited work duties. Officers were held in other camps and were supposedly prohibited from doing anything that might contribute to the German war effort.

The Altdamm POW camp orchestra is posed on sandy ground with pine trees in the background, exactly as described by  Mrs. Pope-Hennessy. Though some of the 25 musicians do not show their  instruments, it is likely the orchestra still made a good sound.

And what did the African soldier play? If you look at the snare and bass drums in front, there are caps placed atop them. The soft hat has numbers that I think match the collar badge No. 159, and it is very like the African soldier's cap in the previous group of POWs, so I believe he is one of the drummers.

The card has a very lengthy message written on 15 XII 17 or December 15, 1917. The language is German which demonstrates that some POW camp postcards were used by the German guards. The blue pencil is difficult to decipher, but it does refer to Weihnachten or Christmas. Perhaps the orchestra was preparing for a special Christmas entertainment."

...i moje tłumaczenie.

Na  północ od Müncheberg, u ujścia Odry, w Altdamm, był kolejny obóz. To miasto liczące 7300 mieszkańców było kiedyś częścią Prus, ale teraz leży w Polsce. W 1918 roku pani Pope-Hennessy stwierdziła, że są tam

trzy obozy o pojemności do 15.000 więźniów. Zbudowane są na piaszczystej ziemi, pośród lasów sosnowych. Było w nim też kilku jeńców marynarki wojennej i cywilnych. Było to centrum przebywania wielu jeńców zatrudnionych w okolicy na osiedlach w leśnictwie, fabrykach, hotelach, itp 2 Armia Corps. (Brytyjski)

 W tym obozie przebywało wielu jeńców z daleka od z ich domów.

W tym miejscu rozpoczyna się opis kartki (przypisek mój)

Stoi on z boku małej orkiestry. Jest on jedynym Afrykaninem pośród francuskich, belgijskich, rosyjskich i brytyjskich żołnierzy. Nosi na kołnierzu znaczek z numerem francuskiego 159 pułku. Nie ma on żadnego instrumentu, ale myślę, że to jeden z muzyków. Są tu trzy rogi, dwa z zaworami obrotowymi z Europy Środkowej i jeden z zaworami tłokowymi, brytyjskimi / francuskimi. Jeden rosyjski żołnierz posiada doskonały egzemplarz fletu Blackwood.
Każda z narodowości reprezentowanych w tej orkiestrze ma bardzo charakterystyczne wąsy i stosowne nakrycie głowy. Łatwo jest zauważyć różnicę między rosyjskim, angielskim i francuskim muzykiem. Subtelne różnice między Kanadyjczykami, Irlandczykami, Polakami, Ukraińcami, itp. są trudniejsze do wychwycenia, ale każdy ten człowiek ma swoją historię do opowiedzenia i melodię do odegrania. Dyrygent orkiestry siedzi w centrum z batutą, ale bez czapki. Uważam, że jest Francuzem.
Jest co najmniej 10 instrumentów smyczkowych, w tym wiolonczela i kontrabas. Mamy parę klarnetów i parę puzonów, każdy należący z jednego rosyjskiego i jednego brytyjskiego muzyka. Jeden z brytyjskich żołnierzy ma małą tubę. Instrumenty muzyczne do obozów jenieckich dostarczały Czerwony Krzyż i YMCA (mój dopisek z ang. Young Men's Christian Association – Związek Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej). Altdamm i Müncheberg były obozami przeznaczonymi dla szeregowców którzy, mają ograniczone możliwości pracy. Oficerowie byli w innych obozach i rzekomo zabraniano im robić wszystkiego tego, co mogłoby przyczynić się do osłabienia niemieckiego potencjału wojennego.
Orkiestra obozu jenieckiego w Altdamm stoi na piaszczystej ziemi z sosnami w tle, dokładnie tak, jak to opisywane jest przez panią Pope-Hennessy. Choć niektórzy z 25 muzyków nie pokazują swoich instrumentów, jest prawdopodobne, że orkiestra musiała mieć bardzo dobre brzmienie.

Na czym mógł grać afrykański żołnierz? Jeśli spojrzeć na bębny z przodu, jest na nich umieszczona czapka, na której jest liczba, która myślę, że pasuje do kołnierza z nr 159 i to jest bardzo podobna do czapki żołnierza afrykańskiego w poprzedniej grupie jeńców, więc sądzę, że to jeden z perkusistów.
Karta ma bardzo długi tekst napisany w dniu  15 XII 17 lub 15 grudnia 1917 roku, jest napisana w języku niemieckim, co pokazuje, że niektóre pocztówki obozowe POW były używane przez niemieckich strażników. Tekst pisany niebieskim ołówkiem jest trudny do odczytania, ale to nie odnosi się do słowa Weihnachten czyli Bożego Narodzenia. Być może orkiestra przygotowuje się na specjalny świąteczny występ.


Proszę o ewentualne komentarze.

Zapisane
babajack
*
Offline Offline

Wiadomości: 244



« Odpowiedz #127 : 30 Grudzień 2015, 21:51:12 »

Wspaniała fotografia, te szelmowskie spojrzenia niektórych muzyków. Twoje tłumaczenie tekstu jest super, Sławku jesteś Wielki i to nie jest wazelina, ale mnie kompletnie zaskoczyłeś swoją wiedzą w tym temacie. Jesteś wielkim pasjonatem, pozdrawiam serdecznie. Jacek F
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #128 : 30 Grudzień 2015, 23:13:18 »

Ciekawe, czy to ten sam Murzyn co na zdjęciu. Nawet jeśli nie, to ma chyba też ten sam mundur francuskiego żołnierza kolonialnego z Senegalu.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6163



« Odpowiedz #129 : 06 Styczeń 2016, 13:36:23 »

Znalazłem ciekawe zestawienie...

Prisoners registered at Altdamm as of October 1918, most will be away from the camp at work camps etc.                        
French Officers 1  French Men 1,296                        
Russian Officers 6  Russian Men 16,364                         
Belgian Men 17                        
English Officers 1  English Men 1,920                        
Serbian Men 8                        
Rumanian Men 8                        
Italian Men  30                        
Portuguese Men 1                        
American Men 1                        
                        
Civilians 13   
                     
Więżniowie zarejestrowani w Altdamm w październiku 1918. Większość przebywała  poza obozem w miejscach pracy itp.                        
                        
oficerowie   francuscy   1      żołnierze   francuscy            1296      
oficerowie   rosyjscy    6      żołnierze   rosyjscy             16364      
oficerowie   angielscy   1      żołnierze   angielscy             1920      
                                       żołnierze       belgijscy             17      
                                       żołnierze       serbscy                8      
                                       żołnierze       rumuńscy              8   
                                       żołnierze       włoscy                30
                                       żołnierze       portugalscy            1      
                                       żołnierze       amerykańscy          1      
                                       cywile                                    13      
                 Razem   8                                                 19658      
     
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6163



« Odpowiedz #130 : 22 Styczeń 2016, 20:02:50 »

Onegdaj znalazłem coś takiego.
To chyba wiersz, po francusku, dotyczący, tak mniemam, obozu w Altdamm, a raczej jego pewnego przymusowego mieszkańca...
Czy ktoś może to zweryfikować i ewentualnie przetłumaczyć  Co?
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #131 : 29 Styczeń 2016, 11:00:44 »

Nie mam zamiaru tłumaczyć poezji, ale pobawiłem się trochę translatorem i ogólny sens tego utworu jest mniej więcej taki, że;

Odbyli daleką podróż do dalekiej krainy zwanej Pomerania, do obozu Altdamm, pod silną eskortą, gdzie trzymają ich w zamknięciu. Miejsce ich zatrzymania maluje autor czarnymi sosnami, piachem i ulewami.
Cały wiersz jest w tonie nostalgicznym.  Autor pisze głównie o monotonii, tęsknocie, marzeniach i nadziei na powrót.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #132 : 02 Luty 2016, 13:04:08 »

Zrobiło się poetycko, więc umieszczę również wiersz. Napisał go  Sekretarz Polskiej Rady Ludowej w Szczecinie inż. Antoni Szuman dla upamiętnienia mieszkańców Rynarzewa (nad Notecią), przeszło 100 osób mężczyzn i kobiet, których w Styczniu 1919r zapędzono do obozu jeńców rosyjskich w Altdamm. Wszyscy ranni z czego 2 zabitych w drodze. Osadzono ich w Altdamm za podejrzenie wspomagania informacjami Powstańców Wielkopolskich. Wystarczyło to, żeby w sposób brutalny wysiedlić polską ludność miasteczka. Wszyscy Polacy otrzymali rozkaz w nocy stawienia się na salę Schlutera. Tam wśród obelg i bicia, bez możliwości zaopatrzenia w najpotrzebniejsze rzeczy popędzono ich do Bydgoszczy, gdzie bitych i opluwanych przez niemiecką ludność bydgoską, pół nagich, głodnych i zziębniętych, załadowano na wagony. Podczas transportu na stacji w Chojnicach natykają się na transport wojsk heskich, wracających z Rosji do Niemiec. Pada hasło „Schlagt die polonischen Spione tot”. Tłuszcza pijanych żołdaków rzuca się na wagony bezbronnych polskich wygnańców. Kopie, bije i rani. Wynik bitwy był przerażający: 2 zabitych i wszyscy ranni bez wyjątku poranieni. W stanie okropnym zostali odstawieni do obozu jeńców rosyjskich w Altdamm. Komenda obozu chce zabitych po cichu, bez rozgłosu pochować. Opiera się temu ksiądz Kowallek, upomina się dla nich o pogrzeb chrześcijański i wkłada do trumien zapisane ich nazwiska i miejsce pochodzenia.
Zapisane
Czarny
*
Offline Offline

Wiadomości: 1664



« Odpowiedz #133 : 02 Luty 2016, 13:04:55 »

dalej
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6163



« Odpowiedz #134 : 05 Luty 2016, 21:08:41 »

Kartka z obozu w Altdamm. Grupa kobiet ukraińskich chyba w strojach regionalnych. Nie wiem jaki ma związek z obozem.
Zapisane
Strony: 1 ... 7 8 [9] 10 11 ... 13   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
TinyPortal v0.9.8 © Bloc
Modyfikacja i przystosowanie przez rwpb i Fitek
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!