Jedyny Portal Prawobrzeza
07 Lipiec 2020, 14:43:55 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Witamy w Portalu Prawobrzeża Szczecina i zapraszamy do rejestracji. Jako zarejestrowany i zalogowany użytkownik możesz znacznie więcej.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja   *
Galeria
Zegar Prawobrzeża
Historie Prawobrzeża
Różne oblicza Cap Delbrück wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część I) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część II) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część III) wysłane przez Fitek
Ratusz w Altdamm (Dąbiu) wysłane przez Fitek
Nazewnictwo Puszczy Bukowej i jej najbliższych okolic cz. 1 wysłane przez Fitek
Historyczny most niszczeje wysłane przez Fitek
Historia poczty w Dąbiu do 1945 roku wysłane przez Fitek
Garnizony Prawobrzeża- zarys historii wysłane przez Fitek
DOL Kliniska - lotnictwo wojskowe na Prawobrzeżu wysłane przez Fitek
Nalot na Załom (Arnimswalde) 11 kwietnia 1944 roku wysłane przez Fitek
Prawobrzeże w XIII wieku - Cedelin wysłane przez Fitek
Historia Fabryki Kabli „Załom” (obecnie Tele-Fonika Kable oddział Szczecin) wysłane przez Fitek
Zajezdnia Autobusowa „ Dąbie” na ulicy Struga wysłane przez Fitek
Wspomnienia z tragicznych czasów wysłane przez Fitek
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna wysłane przez Portal
Pomnik Pamięci Ofiar Wojen XX Wieku wysłane przez Fitek
Życie Załomia Rok XIV nr 22/23 1-31 grudnia 1987 - Nasi zasłużeni wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część I) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część II) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część III) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IV) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część V) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VI) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VIII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IX) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część X) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część XI) wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część III wysłane przez Swaq
Historia groty i parku Töpffera. wysłane przez Fitek
CZAS PIONIERÓW wysłane przez slazmi
Strony: [1] 2 3 4   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Załom - moje wspomnienia  (Przeczytany 19408 razy)
Socjolog
*
Offline Offline

Wiadomości: 13


« : 31 Grudzień 2011, 11:29:09 »

Dzień dobry .
W związku z nadchodzącym Nowym 2012 Rokiem życzę wszelkiej pomyślności, zdrowia i szczęścia Wszystkim Uczestnikom tego forum.
Pierwszy raz udało mi się wejść na tę stronę i jestem bardzo szczęśliwa. Miałam tyle pomysłów do przekazania, podzielenia się wspomnieniami, przypomnienia tym samym sobie wielu wydarzeń, które miały miejsce w tym czasie, kiedy mieszkałam w Załomiu , że już sama nie wiem od czego zacząć.
Wiem jedno, że Załom pozostanie w mojej pamięci tym Załomiem z mojego dzieciństwa i młodości, że wtedy był najpiękniejszy, że bardzo nie chciałam wracać do Szczecina. Z biegiem lat w natłoku życiowych wyzwań tylko kilka razy byłam w Załomiu, ale na krótko. Szukałam miejsc, które bardzo wpłynęły na moje życie, mogę powiedzieć, że również na rozwój. Może stało się teraz tak, że z upływem lat, im człowiek jest starszy, tym milej, chętniej wraca w miejsca swego dzieciństwa, wczesnej młodości i staje się sentymentalny. Przyznaję, że to piękna sprawa  choć dawno temu nie rozumiałam tego, dziwiłam się, słysząc opowieści tego typu .
Może jest ktoś, z kim mogłabym powspominać ? Nie jestem na bieżąco, ale o ile to możliwe, to chciałabym bardzo serdecznie pozdrowić p. Zofię Skrzypkową, która była moim przewodnikiem, przez którą kocham język polski, literaturę polską. Pozdrawiam.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #1 : 31 Grudzień 2011, 12:20:02 »

Witamy Ciebie serdecznie i zapraszamy do czynnego udzialu w życiu Portalu. Każdy przejaw aktywności jest mile widziany, a wręcz powiedziałbym, oczekiwany przez całą społeczność portalową i tych wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób zainteresowani są historią i dniem dzisiejszym naszego Prawobrzeża.
Ja ze swojej strony zawsze oczekuję, przede wszystkim, informacji ze "starego" Załomia oraz jego "protoplasty" Arnimswalde.
Jeszcze raz witam serdecznie i zapraszam.
Szczęśliwego Roku 2012.
Zapisane
Socjolog
*
Offline Offline

Wiadomości: 13


« Odpowiedz #2 : 21 Styczeń 2012, 02:13:27 »

Dzień dobry.
Brzmi dziwnie, jest noc, a ja życzę dobrego dni. Jednak jest już nowy dzień, a mnie lepiej się pisze właśnie o tej porze.
Czytam wszystkie komentarze, wszystkie posty, oglądam zdjęcia i pomalutku, coraz bardziej odnajduję się z tzw. starym Załomiu jako dziecko.
Gdy przeprowadziliśmy się ze Szczecina do Załomia, nigdy nie tęskniłam za Szczecinem. Właśnie w Załomiu poczułam się szczęśliwa, mieszkałam w prawdziwym lesie tj. Puszczy Goleniowskiej. Wystarczyło wyjść za budynek, w którym mieszkałam, a było wiadro grzybów, jagód. Za działką sąsiada, gdzie teraz jest osiedle mieszkaniowe, były poniemieckie ogrody, sady. Tam z koleżankami, kolegami chodziliśmy na morwy, truskawki, poziomki. Nazywaliśmy to miejsce Koreą. 
Pamiętam, jak bardzo płakałam, gdy wycinano sprzed moich okien sosny. Wtedy cierpiałam, że drzewa umierają.
Zaczynałam naukę w starej szkole, do której ktoś podwoził mnie na motorze, rowerze, ktoś jechał koniem z furą, ktoś inny ciągnikiem. Było też tak, że biegło się lasem, na skróty. Jednak bywało tak, że szliśmy bunkrami do szkoły. Dzisiaj nie odważyłabym się wejść do takiego bunkra.
W szkole kierowniczką była p. Maria Nowicka, a uczyła mnie p. Zofia Skrzypkowa. Do dnia dzisiejszego mam zeszyty z tego okresu, oceny podpisywane przez p. Zofię Skrzypkową oraz świadectwa. Pamiętam bibliotekę w tej szkole, wąskie schodki na pięterko i książki - ukochane lektury i nie tylko.
Uczył mnie również p. Józef Pajączkowski. Nie wiem, co dzieje się z moimi Nauczycielami, bo Oni byli i są dla mnie Nauczycielami z powołania, prawdziwymi Nauczycielami i Przewodnikami.
Przy szkole stał Krzyż i tam przyjeżdżał ksiądz z Dąbia, a my przychodzimy ze święconką. Przy szkole stał taki duży pomnik, ganialiśmy się wtedy z koleżankami i kolegami wokół niego. Pamiętam jak dbaliśmy o kawałek jezdni przy szkole. Każdy kamień był widoczny, trawa i zielsko usunięte. Byłam w zuchach i harcerstwie. Uczęszczałam do modelarni, na SKS, zajęcia pozalekcyjne np. z geografii. Szkolne Koło Sportowe było bardzo ważne dla nas. Były skoki w wzwyż, w dal, bieg na 60 i 100 metrów, graliśmy w piłkę ręczną, wyjeżdżaliśmy na trójboje, pięcioboje itp. Już nigdy potem nie miałam tylu zajęć w Szczecinie. W zasadzie żadnych zajęć nie miałam, o gimnastyce raczej w Szczecinie w VII i VIII klasie nie marzyłam nawet, bo dopiero w szkole średniej gimnastyka była z prawdziwego zdarzenia.
W Załomiu miałam pierwszą w życiu przyjaciółkę,  Zosię. Nawet nie wiem, co z nią się dzieje, a słyszałam, że była bardzo cierpiąca. W Załomiu pierwszy raz się młodzieńczo zakochałam. Wtedy czułam się taką Anią z Puszczy, podobnie jak z Zielonego Wzgórza. Każdy taki wątek mogłabym rozwijać w nieskończoność, ale jakoś czas uciął to wszystko. Mam zdjęcia prywatne, też zerkam i wspominam.
Potem była nowa szkoła. Piękna, nowiusieńka, pachnąca farbą i nowością. Pamiętam moment gdy sadziliśmy  drzewa od strony tych naszych domków. Pamiętam, że od strony tej ulicy, chyba Kablowej, przed wejściem przez furtkę do szkoły był grób, o który dbaliśmy.
Dawno temu weszłam na Naszą Klasę, ale szybko się z niej usunęłam. W zasadzie nie było ludzi, z którymi mogłabym mieć kontakt. Nie było moich koleżanek, kolegów. Choć bardzo się starałam, to jedynym znakiem od kogoś kogo pamiętam, były jakieś infantylne wierszyki typu „ na górze róże, na dole fiołki...."
Rozumiem, że każdy ma swoje życie, swoje zajęcia, rodziny, swoje problemy. Tylko smutno mi było, gdy były tylko narzekania, jakby przeszłości nie było, wspomnień nie było. Rozumiem, że ludzie wyprowadzili się do innych miejscowości, do innych krajów. Ba, może niektórzy mogli już odejść na drugą stronę.
Jednak trudno mi zrozumieć, że ludzie tak łatwo nabierają wody w usta i robią z tego naszego, dawnego życia tajemnice lub nawet mają się ponad, czują się o stopień lub nawet dwa wyżej.
Ciekawi mnie, czy jest ktoś,  kto mnie pamięta, z kim mogłabym powspominać, jak również dowiedzieć się więcej o życiu w Załomiu moich koleżanek i kolegów ? 
 Pozdrawiam serdecznie.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #3 : 21 Styczeń 2012, 20:35:24 »

Ciekawe refleksje i wspomnienia... Szkoda, że nie spotkałaś swoich dawnych znajomych, ale ... może dzięki temu Portalowi, który z tego co wiem, przegląda sporo "załomiaków", coś się zmieni. Życzę Ci tego i zachęcam do dalszych wspomnień. Przybliż, proszę, młodszemu pokoleniu dawniejsze czasy i odnów wspomnienia minionych dni starszym. Zachęcam i oczekuję z niecierpliwością. Może uda nam się to wszystko trochę pozbierać i "ubrać" w jakiś artykuł. Zapraszam również do przeglądania wątku   Załomskie klimaty .
Zapisane
Socjolog
*
Offline Offline

Wiadomości: 13


« Odpowiedz #4 : 27 Styczeń 2012, 23:22:21 »

Cieszę się, że odpowiedziałeś na moje wspomnienia.
Często przeglądam poszczególne wątki na Portalu. Stale wracam do nich i jest to na dany moment moja najciekawsza lektura, często o moim dzieciństwie.
Mam 58 lat, ale naprawdę czuję się młodo. Ta młodość jest w dużej mierze umieszczona tylko w głowie, ale póki co nie narzekam na kłopoty z pamięcią. Zapewne wielu spraw nie pamiętam, umknęły mi po drodze  Jednakże sporo pamiętam,  zwłaszcza spraw mnie dotyczących.
Rozpoczęłam naukę w starej szkole w 1962 roku. Wtedy nauka w tej szkole trwała 4 lata, a potem uczniowie kontynuowali naukę - 3 lata - w Goleniowie. Od 5 klasy podstawówki uczyłam się już w nowej szkole.  Gdy zbudowano nową szkołę była już to szkoła podstawowa 8-klasowa. Będąc w 7 klasie powróciliśmy do Szczecina.
W starej szkole wpierw była 1 izba lekcyjna, która potem została podzielona na dwie izby lekcyjne.  Z tej izby lekcyjnej przechodziło się do maleńkiego pomieszczenia, które spełniało funkcję szatni. Ja miałam fory, bo w zimie nosiłam kożuszek, który mogłam wieszać na krześle mojej wychowawczyni p. Zofii Skrzypkowej. Pani Zofia Skrzypkowa mieszkała wówczas ze swoją mamą. Do dziś pamiętam Jej opowieści z Powstania Warszawskiego, tak samo jak pamiętam, gdy czytała nam Redutę Ordona. Było nas w klasie 8. uczniów. Wkrótce naprzeciw tej izby powstała kolejna izba lekcyjna. Tam uczyłam się np. geografii. O ile dobrze pamiętam uczyła nas tego przedmiotu p. Urszula ( nazwiska nie pamiętam ), która potem została żoną też naszego nauczyciela p. Zmitrowicza.
Matematyki uczył nas p. Józef Pajączkowski. Pamiętam moment, kiedy zadał nam wtedy pytanie ,,ile lat będziecie mieli w 2000 roku  ? ". Pamiętam, że ten rok jak i wiek mój był dla mnie jakąś abstrakcją. Do dzisiaj, jak pisałam wcześniej, mam dwa zeszyty do j. polskiego i rachunków. Zeszyty moje były na wystawie w Goleniowie i z chwilą powrotu do Szczecina moja Mama przywiozła je dla mnie na pamiątkę.
Zdaję sobie sprawę, że wielu moich kolegów i koleżanek z tego okresu już nie mieszka w Załomiu. Wiem, że niektórzy z moich znajomych mieszkają za granicą.
Być może niektórzy już umarli, bo taki już w życiu bywa. Myślę, że niektórzy nie korzystają z internetu.
Jednak mam nadzieję, że pojawi się ktoś, z kim mogłabym dzielić wspomnienia, podzielić się swoimi doświadczeniami. Szukałam swej pierwszej przyjaciółki Zosi W. i dowiedziałam się, że zachorowała. Jednak tego dowiedziałam się od jej siostry Irenki i na tamten czas poprosiłam o przekazanie pozdrowień i buziaczków.
Jakoś chciałabym też dowiedzieć się o ludziach, moich znajomych z Zalomia i jak to bywa coraz częściej, kto umarł, kto żyje i jak mu się żyje. A moje wspomnienia są dla mnie najpiękniejsze, najmilsze i takie prawdziwe - z dzieciństwa. Nawet myślałam zawitać do Załomia w lecie, ale nie wiem jeszcze jak to zorganizuję. Fajnie byłoby pospacerować po przeszłości.

Pozdrawiam serdecznie.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #5 : 28 Styczeń 2012, 20:58:58 »

Fajnie jest powracać do czasów minionych, gdy życie i udzie byli inni niż dzisiaj, bardziej otwarci na drugiego człowieka, spontaniczni i pomimo codziennych trudności jakoś tak bardziej weseli i uśmiechnięci... Ech, to se ne wrati pane Hawranek... a żal.
O ile to możliwe, proszę, kontynuuj swoje wspomnienia... a może masz jakieś zdjęcia? Jeżeli nie są zbyt osobiste, a pokazują choćby kawałek  "starego" Załomia, chętnie bym je obejrzał, a inni sądzę też.
Zapraszam i oczekuję z niecierpliwością na ciąg dalszy...
Zapisane
tomhomal
*
Offline Offline

Wiadomości: 887



« Odpowiedz #6 : 29 Styczeń 2012, 01:50:53 »

............. a inni sądzę też.



Jak najbardziej  Uśmiech
Zapisane
Socjolog
*
Offline Offline

Wiadomości: 13


« Odpowiedz #7 : 12 Luty 2012, 13:23:23 »

Dzień dobry.
Tak jakoś probowałam rozpocząc temat wspomnień, bo też miałam nadzieję, że znajdzie się ktoś, z kim mogłabym dzielić wspomnienia, pisać o późniejszym życiu, o obecnym. Cóż, mówi się trudno.
Na razie wertuję różne wątki, fora. Jeszcze jakoś trudność sprawia to , że w zasadzie nikt nie pisze o Załomiu, o ludziach tam wówczas mieszkających. Nie ukrywam, że przyjemnością byłoby takie poplotkowanie. Byłoby to takie NASZE. Wiele jest wątków o innych miejscowościach, których nie znam i nie byłam tam.
Jeśli chodzi o Dąbie to też znam troszkę. W Dąbiu byłam u Piewszej Komunii św., byłam bierzmowana. Pamiętam super pieczywo z piekarni p. Kurka. Goleniowa nie znam, kilka razy przejeżdżałam samochodem, ale pamiętam, że taki też dobry, wielki, okrągły  chleb przywożono z Goleniowa. Ważną sprawą było to, że kiedyś chciano wybetonować ścieżkę, taką drogę do sklepu, przy fabryce. Powstał bunt i odstąpiono od tego pomysłu. Mogliśmy biegać boso między sosnami, zdrowo i fantastycznie.
Zapisane
Mila
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 3068



« Odpowiedz #8 : 13 Luty 2012, 14:40:38 »

[... ]Tak jakoś probowałam rozpocząc temat wspomnień, bo też miałam nadzieję, że znajdzie się ktoś, z kim mogłabym dzielić wspomnienia[...]
Dla mnie Załom to okres przyzakładowego przedszkola (Kablowa 9) i wspomnień z nim związanych (lata 1980-1983), przeplatanych  incydentalnymi wizytami w fabryce, za sprawą "rezydującej" tam w pracowni plastycznej mojej Mamy. Tak więc okresy naszych wspomnień raczej się nie przeplatają - też chciałem znaleźć chętnych do wytężenia pamięci Mrugnięcie
Zapisane

- - - - -
Warto być przyzwoitym, ale się nie opłaca. Opłaca się być nieprzyzwoitym, ale nie warto (Władysław Bartoszewski)
Socjolog
*
Offline Offline

Wiadomości: 13


« Odpowiedz #9 : 15 Luty 2012, 01:47:47 »

Rozumiem Ciebie. Faktycznie, nasze wspomnienia nie przeplatają się, ale mają chociaż jedną cechę wspólną, a mianowicie są wspomnieniami i chcielibyśmy pewnie na chwilę powrócić do tamtych czasów.
Gdy ja zamieszkałam w Załomiu, to Załom był taką osadą w puszczy, w Puszczy Goleniowskiej. Mieszkać w takim miejscu w tamtym czasie, to naprawdę najszczęśliwsza rzecz pod słońcem.
Myślę, że chyba nie ma takich przepięknych miejsc w Polsce jak Załom. Oczywiście Załom z mojego dzieciństwa i wczesnej młodości. Wszędzie, gdzie pojawia się człowiek pojawiają się też pomysły na życie ucywilizowane. Powstają betonowe, z małej i wielkiej płyty domy, betonowe drogi, samochody, a więc spaliny itd.
Nie było ulic. Były ścieżki, dróżki, jedna szeroka droga, z czasem wysypana żużlem, prowadząca od fabryki do starej szkoły, a od fabryki betonowa do Szosy Goleniowskiej. Była to dzika okolica.
Jednak była szkoła początkowo stara, potem już piękna, pachnąca, nowa szkoła.
Powstało również przedszkole oraz hotel robotniczy. Był sklep, poczta, potem kiosk.
Autobus, chyba nr 56, przyjeżdżał rano przywożąc ludzi do fabryki i potem o 15 odwożąc ludzi do domów. Była stacja kolejowa.
Było wszystko co było potrzebne ludziom do życia. Oczywiście, w tamtym czasie jakoś ludzie byli szczęśliwsi, nie narzekali. Przynajmniej ja nie przypominam sobie takich incydentów. A dzieciaki, więc i ja, były najszczęśliwsze na świecie. Gdy moi Rodzice kupili telewizor, to dorośli ludzie z Osiedla się schodzili na jakiś film, wiadomości.
Moje koleżanki i koledzy też przychodzili na jakiś film - western, np. Dyliżansem przez prerię, Złamana strzała, filmy Disneya. dobranockę np. Jacek i Agatka. Był to prawdziwy wynalazek taki telewizor. Wielka skrzynia, maleńki ekran, a ja zaglądałam od tyłu, od spodu i nie mogłam się nadziwić, jak to jest zrobione, gdzie ci wszyscy ludzie z telewizora się znajdują. Szkoda, że nie mogę natrafić na kogoś z mojego rocznika, z mojej klasy, aby się podzielić wrażeniami z tamtych lat. Moją przyjaciółką była Zosia Wiraszka. Zosia była pierwszą osobą, którą spotkałam po przyjeździe do Załomia w tym samym dniu. Zosia miała takie piękne, strasznie długie i grube warkocze. Pamiętam ją, jako ładną, szczupłą dziewczynkę, a te warkocze dodawały jej niesamowitej mocy. Do dzisiaj pamiętam nasze rozmowy, nasze zainteresowania, wyjazdy na zawody sportowe. Pamiętam, że po jednym z wyjazdów do Goleniowa na zawody poszliśmy z p. Pajączkowskim na obiad, a potem na występ zespołu Pięciolinie. Pamiętam piękną piosenkę.  Wkrótce okazało się, że ten zespół zmienił nazwę na Czerwone Gitary.
Kilka lat temu poznałam pewną panią, starszą ode mnie. Tak rozmowa zeszła na piosenki Czerwonych Gitar. Opowiedziałam w jaki sposób miałam okazję usłyszeć piosenki, gdy jeszcze były śpiewane przez Pięciolinie. Okazało się, że piosenki o Ewce - kto na ławce wyciął serce i podpisał głupiej Ewce, nikt na świecie nie wie, że się kocham w Ewie to właśnie o niej. Opowiedziała mi wtedy swoją historię, o swojej pierwszej miłości. Było to bardzo wzruszające spotkanie.
Nie ukrywam, że chętnie przeczytam Twoje wspomnienia, bo Załom to Załom.
Załom to tak wielka Rodzina.

W związku z tym, że bardzo jestem zainteresowana Załomiem, to czytam wszystko i to po kilka razy. W jednej z wypowiedzi przeczytałam, że stara szkoła - na wsi Załom była szkołą 7. klasową. Uczniowie uczęszczający do tej szkoły uczyli się w niej 4 lata, a potem naukę kontynuowali w Goleniowie albo Kliniskach, aż do 7 klasy. Nie pamiętam dokładnie, w której z tych miejscowości, bo ja już od 5 klasy uczyłam się w nowej, 8-klasowej szkole. Czyli wychodzi na to, że stara szkoła była 4-klasowa. Jak już pisałam, po wejściu do budynku, po lewej stronie była 1. izba lekcyjna  z maleńkim pomieszczeniem na szatnię. Potem została podzielona ta izba na dwie. Następnie po wejściu do budynku, po prawej stronie była 1. izba lekcyjna. Po wejściu do budynku prowadziły wąskie schodki na górkę i tam było maleńkie pomieszczenie stanowiące bibliotekę. Z tyłu budynku mieszkała  kierowniczka szkoły p. Nowicka Maria. Przepraszam, że o tym piszę, ale tak właśnie było. W szkole było wtedy chyba 16. uczniów. A może 12. Pamiętam, że po latach rozmawiałam o tym ze swoją Mamą.
Zapisane
i06
Redakcja
****
Offline Offline

Wiadomości: 969



« Odpowiedz #10 : 15 Luty 2012, 20:42:49 »

Dziękuję za wspomnienia ... i proszę cd.
Zapisane
Toczek
*
Offline Offline

Wiadomości: 66


« Odpowiedz #11 : 16 Luty 2012, 00:33:10 »

Piękne wspomnienia czekam na dalszy ciąg . Uśmiech
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 6177



« Odpowiedz #12 : 16 Luty 2012, 17:54:47 »

Fajne wspomnienia, mam podobne, ale związane z zupełnie innymi częściami naszego miasta.
Te "załomskie" związane są w zasadzie tylko z fabryką, ale są już też nieźle "posunięte w czasie".
Mam jednak do Załomia jakiś sentyment, nie wiem nawet nieraz dlaczego ...
Lubię takie wspominki... są takie swojskie, osobiste, trochę romantyczne, coś w rodzaju "podróży sentymentalnej"...
Zapisane
kama
*
Offline Offline

Wiadomości: 428



« Odpowiedz #13 : 24 Luty 2012, 13:07:27 »

Ja w Załomiu mieszkałam ok 15 lat. Ze starszych nauczycieli pamiętam panią Parafianowicz i dyrektor Sompolską. Dziś bywam czasem w Załomiu i troszkę mi smutno, że taki zrobił się  hmm stary? Najbardziej lubię wiosnę i lato w Załomiu. Zapach lasu, grzyby, jagody, poziomki, konwalie:). W Dąbiu tego nie ma... Ośrodek - dawno temu wspaniałe miejsce - dziś chyba tylko miejsce na ognisko zostało, nie wiem nawet czy można tam wejść. Od kogoś słyszałam, że w ostatnim domku koło hotelu było coś w rodzaju przedszkola? Nie wiem ile w tym prawdy.
Pamiętam jak na lekcjach W-F chodzilismy "na bunkry". Nie wiem czy teraz tam się wejdzie. Wielu mieszkańców Prawobrzeża nie lubi Załomia, wielu nawet nie wie gdzie to jest. Dla mnie Załom to cała moja młodość i mnóstwo wspomnień, jedne fajnie inne mniej fajne... jedno jest pewne - lubię tam jeździć dlatego czekam na kolejne wspomnienia o moim Załomiu Uśmiech
Zapisane

kama
Socjolog
*
Offline Offline

Wiadomości: 13


« Odpowiedz #14 : 28 Luty 2012, 01:25:40 »

Nigdy jakoś nie wstydziłam się Załomia. Wówczas, gdy ja tam mieszkałam Załom, tzw. Osiedle, był takim maleńkim miejscem dla ludzi, ale w prawdziwej puszczy, Puszczy Goleniowskiej. I tak było, że zapach lasu, grzybów, jagód, borówek, owoców przez nas nazywanej Korei pamiętam do dzisiaj. Wystarczyło wyjść za domek 20- 50 metrów, a był kosz grzybów, wiaderko jagód.
Wcześniej pisałam, że do starej szkoły biegaliśmy bunkrami, potem tylko na religię, bo była już nowa szkoła, a religii uczył nas ksiądz w prywatnych mieszkaniach u p. Jastrzębskich, Strzałów.

Pamiętam takie zdarzenie w czasie jednej z lekcji religii, gdy przyszli dwaj panowie w takich samych płaszczach i wyprosili księdza Liera (chyba dobrze pamiętam nazwisko) i poszli w stronę starego boiska,  tam kiedyś była działka p. Wojtasów, a teraz jest zabudowane domkami jednorodzinnymi i wieżowcami. Nigdy potem nie widzieliśmy księdza Liera.

Opowiadała mi moja Mama, że to zdarzenie miało miejsce wtedy, gdy na zebraniu rodziców ksiądz poprosił o zbiórkę po 2 zł na zakup ławek.
To prawda, że było przedszkole i to takie prawdziwe, normalne. Nawet mój brat chodził do tego przedszkola.
Pamiętam p. Parafianowicz i p. Basię Sompolską. Gdy ja tam mieszkałam, dyrektorem już nowej szkoły była p. Zofia Skrzypkowa. Nie wiem niczego o mojej Wychowawczyni, ukochanej Nauczycielce. W starej szkole kierowniczką była p. Maria Nowicka. Zresztą też o tym wszystkim pisałam.

Nie znam losów moich kolegów, wielu koleżanek. Jednak jednej, mojej przyjaciółki z Załomia nie zapomnę nigdy. Nasze drogi rozeszły się, gdy ja powróciłam do Szczecina, choć kilka razy spotkałyśmy się na kawie lub przypadkowo w Szczecinie. Nazywała się Zosia Wiraszka i też nie wiem, co się z nią dzieje, co porabia, czy już czuje się lepiej.

Choć nie chodziłam do klasy z Tomkiem Kijewskim to wiem, że mieszka w Kanadzie. Jeszcze dwa lata temu złapaliśmy ze sobą kontakt, rozmawialiśmy "na Skypie". Myślę.  że pobyt w kraju tak daleko oddalonym od Polski, zwyczajów polskich, kultury polskiej nieco zmienia punkt widzenia na wiele spraw, które łączą ludzi żyjących w Polsce.

Jednak jakoś dziwnym było to, że wyczułam iż tęskni za Polską. Twierdził, że nie chciałby wrócić na stałe do kraju, a gdy wspominaliśmy Załom widać i słychać było radość i smutek, i jednak tęsknotę.
Mogła to być też tęsknota za dzieciństwem, młodością, kolegami i koleżankami. Jednak Załom to Załom. Łączy ludzi na zawsze. Jest co wspominać.
Człowiek bez wspomnień musi czuć się bardzo samotny i ubogi. Tak też bywa, jak w życiu bywa.
Zapisane
Strony: [1] 2 3 4   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
TinyPortal v0.9.8 © Bloc
Modyfikacja i przystosowanie przez rwpb i Fitek
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!