Jedyny Portal Prawobrzeza
13 Grudzień 2017, 21:35:59 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Witamy w Portalu Prawobrzeża Szczecina i zapraszamy do rejestracji. Jako zarejestrowany i zalogowany użytkownik możesz znacznie więcej.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja   *
Galeria
Zegar Prawobrzeża
Historie Prawobrzeża
Różne oblicza Cap Delbrück wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część I) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część II) wysłane przez Fitek
Klęskowo - Hökendorf (Część III) wysłane przez Fitek
Ratusz w Altdamm (Dąbiu) wysłane przez Fitek
Nazewnictwo Puszczy Bukowej i jej najbliższych okolic cz. 1 wysłane przez Fitek
Historyczny most niszczeje wysłane przez Fitek
Historia poczty w Dąbiu do 1945 roku wysłane przez Fitek
Garnizony Prawobrzeża- zarys historii wysłane przez Fitek
DOL Kliniska - lotnictwo wojskowe na Prawobrzeżu wysłane przez Fitek
Nalot na Załom (Arnimswalde) 11 kwietnia 1944 roku wysłane przez Fitek
Prawobrzeże w XIII wieku - Cedelin wysłane przez Fitek
Historia Fabryki Kabli „Załom” (obecnie Tele-Fonika Kable oddział Szczecin) wysłane przez Fitek
Zajezdnia Autobusowa „ Dąbie” na ulicy Struga wysłane przez Fitek
Wspomnienia z tragicznych czasów wysłane przez Fitek
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna wysłane przez Portal
Pomnik Pamięci Ofiar Wojen XX Wieku wysłane przez Fitek
Życie Załomia Rok XIV nr 22/23 1-31 grudnia 1987 - Nasi zasłużeni wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część II wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część I) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część II) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część III) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IV) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część V) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VI) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część VIII) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część IX) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część X) wysłane przez Portal
Wspomnienia komendanta wojennego m. Stary Dąb V - IX 1945 (część XI) wysłane przez Portal
Historia i opowieści z Jezierzyc – Niezapomniana Ojczyzna część III wysłane przez Swaq
Historia groty i parku Töpffera. wysłane przez Fitek
CZAS PIONIERÓW wysłane przez slazmi
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Ulica Przestrzenna - Fabryka Badera  (Przeczytany 132 razy)
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 5937



« : 06 Grudzień 2017, 21:07:59 »

Przeglądając sieć, natknąłem się na stronę...

I artykłuł

Ulica Przestrzenna 75/77


Ulica Przestrzenna rozpoczyna się po zachodniej stronie rzeki Płoni, przy jej ujściu do jeziora Dąbie. Teren ten położony przy drodze prowadzącej do Szczecina i mający połączenie wodne z Regalicą i Odrą został w połowie XIX w. wykorzystany przemysłowo. W 1858 roku przy dzisiejszej ul. Przestrzennej 75/77 (dawniej Stettinerstraße 4-6), rodzina Bader założyła pralnię chemiczną i farbiarnię.
Wzdłuż Płoni, zbudowano parterowe i dwukondygnacyjne pomieszczenia fabryczne, z palowanym nabrzeżem od strony rzeki. Budynki wzniesiono z czerwonej nietynkowanej cegły. Tynki położono jedynie na ścianach bocznych, gdzie wykonano napisy reklamowe firmy. Przy ulicy zbudowano dom właścicieli, ustawiony kalenicowo do ulicy. Był to budynek o pięcioosiowej fasadzie z ryzalitem, od strony Płoni wyprowadzono przeszkloną z 3 stron werandę. Elewację budynku ozdobiono boniowaniem, a zwieńczenia szczytów dachu wykonano w formie niedużych tympanononów.
Zakład szybko zdobył rynek szczeciński i pomorski, gdzie w samym Szczecinie powstało 12 punktów obsługi klientów pralni, 11 w Berlinie, oraz pojedyncze punkty na terenie Pomorza. Właścicielem firmy był Otto Bader, natomiast Fritz Bader kierował farbiarnią. Zakład i willa właściciela nie zostały uszkodzone w trakcie II wojny światowej. Willa stała pusta do lat 50-tych XX w., systematycznie rozkradana a wreszcie rozebrana.
W 1948 roku przy ul. Przestrzennej 75 w miejscu przedwojennej bazy rybackiej i pralni Otto Badera powstała Spółdzielnia Rybołówstwa i Przetwórstwa Rybnego „Certa”. Spółdzielnia zapewniała rybakom łodzie i sieci, w zamian odbierała wszystko co złowili, wypłacając procent. Połowy kształtowały się od 200-250 kg ryb, w których potrafiło być 100 kg węgorza i 50 kg sandacza. Spółdzielnię zlikwidowano około 1995 roku.
Obecnie w części dawnych pomieszczeń fabrycznych mieści się Fabryka okien i drzwi Agat Plus.

tekst autorstwa Marka Łuczaka

Zdjęcia pochodzą z artykułu.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 5937



« Odpowiedz #1 : 06 Grudzień 2017, 21:12:58 »

Inna ciekawa pozycja to

Jak powstawała ulica Przestrzenna?



Ulica Przestrzenna położona jest na terenie prawobrzeżnego Szczecina, biegnąc wzdłuż południowego brzegu jeziora Dąbie. Stanowi również cześć dzielnicy o tej samej nazwie, zlokalizowana w jej zachodnim krańcu.

Przystanie_przy_ul_Przestrzennej_sierpien_2_2014_rok_obrotPoczątki dzisiejszej ul. Przestrzennej sięgają XIII w., kiedy to książę Otto I nadał Szczecinowi prawo wybudowania tzw. Kamiennej Grobli (nm. Steindamm), łączącej miasto z miejscowością Dąbie, dodatkowo Szczecin otrzymał prawo poboru cła i opłat mostowych na nowej grobli. Grobla ta prawdopodobnie pokrywa się z przebiegiem dzisiejszej ul. Przestrzennej, która leży na najkrótszej linii łączącej dzielnicę Dąbie z Starym Miastem. W 1245 roku w dokumencie księcia Barnima I wymieniana jest przeprawa promowa pomiędzy Szczecinem a Dąbiem, z której cła pobierało miasto Szczecin. Prawdopodobnie przeprawa ta została ufundowana przez księcia, jednak nieznane jest dokładne miejsce, gdzie przebiegała.
12 listopada 1299 roku książę zezwolił mieszczanom szczecińskim na zbudowanie grobli oraz mostów pomiędzy Szczecinem a Dąbiem i obiecał wspomóc budowę przez 3 lata dwoma szylingami z łana ziem książęcych za Odrą. Otto I określił również wysokość ceł pobieranych na grobli. 18 grudnia 1302 roku prawo to potwierdził książę Bogusław IV i zezwolił na pobieranie z terenu Księstwa Wołogoskiego drewna, piasku i kamieni potrzebnych do budowy. W dokumencie z 12 marca 1305 roku poświadczono umowę pomiędzy radami miast Dąbia i Szczecina w sprawie opłat celnych i opłat mostowych. Wyszczególniono w niej, że wolą księcia Otto I rada miejska Dąbia nie będzie pobierać cła od zboża z okręgu pyrzyckiego. W zamian za rezygnację z ceł, miasto Dąbie miało mieć swój udział w cłach pobieranych przez Szczecin. Wybudowano wówczas prosty odcinek grobli ze Szczecina do Małej Regalicy, a następnie wykonano łuk grobli w kierunku południowym, by ominąć mokradła. Następnie grobla biegła prostym odcinkiem w kierunku Dąbia. W 1307 roku książę Otto I udzielił Dąbiu przywilej pobierania opłat od załadowanych wozów jadących z Marchii i z Polski lub jadących z powrotem. Pobór opłaty dla wracających wozów, utrzymywał się do XIX w. 17 sierpnia 1317 roku książę Otto I rozstrzygnął spór pomiędzy miastami Szczecinem i Dąbiem o drogę łączącą oba miasta. Dąbie musiało od tej pory przepuszczać kupców przyjeżdżających wozami w obydwu kierunkach, z wyjątkiem niedzieli, gdzie kupcy z towarami mogli być zatrzymywani w Dąbiu do południa.
Po odbudowie mostów 29 kwietnia – 1 maja 1948 roku Dąbie ponownie włączono do Szczecina jako jedną z dzielnic miasta. Wówczas wzrosło znaczenie ul. Przestrzennej jako głównej ulicy biegnącej do centrum miasta.

tekst autorstwa Marka Łuczaka
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 5937



« Odpowiedz #2 : 06 Grudzień 2017, 21:18:35 »

Jeszce jeden  artykuł

Ulica Przestrzenna 8/10 Lotnisko



Od 1921 roku na wodach jeziora Dąbie zaczęły lądować hydroplany na trasie z Berlina do Królewca, a następnie do Rygi. Rok później ustanowiono regularne połączenia pasażerskie. W 1924 roku powstało przedsiębiorstwo Stettiner Flughafen GmbH a na terenach komunalnych rozpoczęto budowę lotniska w Dąbiu, według projektu architekta Gustawa Fabriciusa1. Erste_Landung_des_Riesenflugbootes_DO_X_in_Stettin_1_1932_rokGranice lotniska wyznaczały obecne ulice: Gryfińska, Hangarowa, Eskadrowa oraz Przestrzenna. W części wschodniej lotniska oraz wzdłuż ul. Przestrzennej wykonano szereg kanałów wodnych, chroniących pasy startowe, położne 1 m n.p.m przed zalaniem wodami jeziora. Odwadnianie dodatkowo wspomagała stacja pomp ulokowana przy ul. Przestrzennej. Prace trwały do 1926 roku, a oficjalne otwarcie lotniska miało miejsce 21 czerwca 1927 roku. Wykonano wówczas trawiastą płytę lotniska z dwoma pasami o długości 900 i 760 metrów. W części zachodniej powstał szereg 8 budynków hangarowych, ustawionych na obrzeżach dziedzińca w kształcie otwartego od strony wschodniej prostokąta.


W latach 30-tych XX w. dyrektor budowlany Bernhard Reichow wykonał szkice projektowe zagospodarowania lotniska wodnego i lądowego w Dąbiu.
Od 1931 roku na lotnisku w Dąbiu odbywały się loty szybowców, w ramach lotów szkoleniowych organizowanych wcześniej na lotnisku w Krzekowie. Grupa szybowcowa liczyła 15-20 osób. Pilotów szkolili Fritz Salefsky, Willi Schäfer i Heinz Wallischek.

Pierwszy dwuosobowy szybowiec powstał już w 1928 roku pod nazwą Vogel Greif, zbudowany przez fabrykę samochodów Stoewer-Werke. Fabryka Stoewera dostarczyła również samochód do wyciągu linowego szybowców. W dniach 10-11 grudnia 1932 roku Szczecińskie Towarzystwo Sportu Lotniczego zorganizowało zawody szybowcowe dla Prowincji Pomorskiej, w których uczestniczyły 43 szybowce. W dniach od 18 czerwca do 2 lipca 1939 roku szczecińscy piloci szybowców uczestniczyli w locie na trasie Freiburg-Szczecin Dąbie.

W 1939 roku główny hangar pokryto barwami maskującymi. Lotnisko nie zostało uszkodzone podczas działań wojennych, jednakże cała infrastruktura była rozmontowana i wywieziona lub rozszabrowana. Główne hangary były nie uszkodzone, natomiast zniszczeniu uległy budynki pomocnicze po zachodniej stronie lotniska.
Po wojnie hangar przy Przestrzennej 8-10 przeznaczono na siedzibę Aeroklubu Szczecińskiego.

Pierwszymi samolotami aeroklubu były CSS-13, kopie samolotu Polikarpow PO-2, produkowane w Polsce. W latach 70-tych XX w. aeroklub zatrudniał 3 instruktorów szybowcowych, 3-4 samolotowych oraz ośmiu mechaników. W 1998 roku Aeroklub Szczeciński kupił z 95% bonifikatą od Skarbu Państwa działkę na lotnisku w Dąbiu. Dwa lata później oddał część terenu spółce, która miała prowadzić negocjacje z deweloperem zainteresowanym inwestycją na lotnisku. Wówczas magistrat nakazał aeroklubowi zwrot bonifikaty, gdyż uznał że bonifikata przeznaczona była na rozwój działalności. Sąd przyznał racje magistratowi i nakazał spłatę 300 tys. zł. Do dziś dług ten osiągnął wysokość 1,1 mln złotych.  W styczniu 2014 roku komornik wystawił na sprzedaż sprzęt aeroklubu. Aeroklub dysponuje samolotem Antonow AN-24, który wykorzystywany jest do skoków spadochronowych oraz dla lotów osób, które chciałyby zobaczyć Szczecin z lotu ptaka.

tekst autorstwa Marka Łuczaka

Zdjęcia pochodzą z artykułu.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 5937



« Odpowiedz #3 : 06 Grudzień 2017, 21:23:24 »

I jeszcze jedna   pozycja

Ulica Przestrzenna 19 „KOSZARY POGRANICZNIKÓW



W końcu lat 30-tych XX w. przy ul. Przestrzennej 19 zbudowano zespół budynków koszarowych dla szkoły Luftwaffe. Zespół składał się z czterech budynków mieszkalnych murowanych z cegły oraz stołówki z salą wykładową, pod którym mieścił się schron przeciwlotniczy. Budynki nie zostały zniszczone podczas II wojny światowej. Po wojnie budynki przejął Batalion Portowy Wojska Ochrony Pogranicza, a następnie w latach 70-tych XX w. urządzono tu mieszkania dla funkcjonariuszy i pracowników.


Obecnie dwa budynki przy ul. Przestrzennej 19A-19B służą jako budynki mieszkalne, natomiast budynek dawnej stołówki przy ul. Przestrzennej 19 oraz dwa pozostałe budynki bez numeracji przeznaczone są dla potrzeb Zachodniopomorskiego Centrum Żeglarskiego

tekst autorstwa Marka Łuczaka

Zdjęcia pochodzą z artykułu.
Zapisane
slazmi
Moderator
****
Offline Offline

Wiadomości: 5937



« Odpowiedz #4 : 06 Grudzień 2017, 21:28:18 »



Opowiada Jerzy Szkudlarek



’72 rok, lipiec, a w czerwcu nabyłem bilet ze stacji Długopole-Zdrój do Szczecina, pociąg relacji Praga-Szczecin. Przyjechałem tu w czerwcu ’72 roku, w lipcu już byłem na Przestrzennej w „Stali-Stoczni”. Bardzo szybko jakoś zostałem zaakceptowany w środowisku żeglarskim. Żeglarstwo zacząłem we Wrocławiu, klub wioślarskim „Czarni” przy Ogrodzie Zoologicznym na Odrze, bawiłem się w wiosełka. Kiedy chciałem…

Cóż. Tak jak wszyscy w tym Szczecinie, albo gros ludzi, których znam, którzy tutaj siedzą, ta ulica Przestrzenna nas jakoś połączyła i nasze, że tak powiem, ścieżki życia. Raz częściej, raz rzadziej trafiamy na tą Przestrzenną, na przystanie na ul. Przestrzennej. Od „Stali-Stocznia” przez PTTK, przez AZS, gdzie miałem przyjaciół i mam przyjaciół – siedzi tu jeden zresztą, z którym spędziłem prawie 2 lata na morzu, na „Concordii”? Z Wojtusiem Jacobsonem spędziłem prawie 2 lata na morzu. Tak.

Jak wyglądało moje żeglarstwo? Tak jak powiedział przez chwilę Andrzej , na tej przystani w „Stali-Stocznia” stały łodzie, trzeba było pracować i można było pływać. Pierwsza moja łódka to była  omega słomkowa. Pilnie pracowałem i prosiłem pana Derendę, świętej pamięci, żeby mi ją troszeczkę ponaprawiał, bo ta słomka była bardzo, bardzo… przeciekająca.
Tak. Niestety, po pierwszym sezonie pływania pod koniec sezonu jeden z moich kolegów wjechał na pełniaku w keję tym. To moment był. I się skończyła omega. Zacząłem pływać na coraz większych łódkach. Dość szybko, w jakiś sposób, dostałem się do ekipy regatowej. Pływałem z Jurkiem Paszkiem, później z Jurkiem Siudymem, od którego się bardzo dużo nauczyłem. Na wszystkich tych kolejnych łódkach, na których on pływał. Później trafiłem na Wojtka Jakobsona. Pracowałem w Trzebieży, padła propozycja, że można pojechać w świat. Zapytałem żony, czy mnie puści. Przespała się, nie puściła.
Miałem pojechać na krótko, pojechałem na długo. Wróciłem, jak zwykle, jak wszyscy z nas gdzieś tam zacząłem produkować  pieniądze, różnie to było. Hodowaliśmy lisy, pomidory, truskawki… Wybudowaliśmy razem z teściami dom. Kupiliśmy duże mieszkanie. Na dzień dzisiejszy nie mam gdzie mieszkać. Właśnie, życie.
Żona mi umarła i zrobił się zakręt. Żona umarła bardzo szybciutko. Wróciliśmy z miasta, pojechałem wymienić opony, wróciłem po 20 minutach, nie miałem żony. Nie chorowała, znamy ją wszyscy, jest tu dużo jej zdjęć. Nie ma jej od 7 lat.
Tak właśnie. Cóż. Żeglarstwo w dniu dzisiejszym jest moją odskocznią. Nie chcę stracić oddechu morza. Ci, którzy na tym morzu spędzili jakiś czas, chyba wiedzą, co chcę przez to powiedzieć. Czy chce mi się pływać? Nie chce mi się pływać. Nie chce. Ja już mam dosyć morza. Ale wracam na nie, nie wiem, dlaczego.
Właśnie wróciłem z dwóch miesięcy rejsu na „Borchardzie”. Bardzo przyjemny stateczek, wdzięczny, stuletni –   stare  są dobre skrzypce i wino – wszystko na temat tego statku. Przyjemnie się na nim pływa, ale jest to stary statek. Wymagający trochę umiejętności żeglugi, ale po przejściach na „Concordii”, po przejściach na „Głowackim” czy „Rutkowskim” dawnym, z takim statkiem jak „Borchardt” idzie sobie zupełnie dać radę, niektórzy mówią, że on jest niesterowny. Ale tylko niektórzy.
Cóż więcej. No. Tak wylądowałem tutaj, na Przestrzennej. A moja rodzina skąd się wzięła? O, daleko. Prawdopodobnie, na 99,9% jesteśmy Węgrami. Moi pradziadowie wylądowali w okolicach Jarocina. Z Węgier. To są zapisy w kościołach tamtejszych. Do dnia dzisiejszego stoi 200-letni dom, zadbany – nie zamieszkany ale zadbany – właśnie naszego prapradziada.
To się nazywa wioska Cegielnia. Raz jedyny tam byłem i widziałem.  Bardzo bardzo  bardzo wielka rodzina z tego wszystkiego powstała. Do dnia dzisiejszego mamy bardzo fajne kontakty. Z całą rodziną robimy tzw. zjazdy rodzinne. Wygląda to tak mniej więcej, jak tutaj myśmy się spotkali, opowiadamy sobie, co kto do tej pory zrobił, albo co ma zamiar zrobić. Jest bardzo przyjemnie. Rodzinka się trzyma bardzo fajnie. Mój tato, gdzie było ich w rodzinie 12 sztuk, przeżyło wojnę 11 – jeśli można tak brzydko to nazwać  – całe swoje życie kombinowali, żeby zrobić zjazd rodzinny. Ale tylko kombinowali. Nam się to udało.
Pierwszy zjazd – było około 70 osób, jeden ze zjazdów – było przeszło 100, ale zaczęło się takie „pączkowanie”, że już nie było wiadomo, kto jest od kogo i dlaczego, bo to już są dzieci, wnuki i prawnuki. Ale jest to bardzo bardzo fajna impreza, fajna sprawa. No i to by było na tyle. Dalej będę przyjeżdżał na Przestrzenną. A tak a propos jachtu ” Oleandra”, to mnóstwo lat temu jak ten „Oleander” leżał w krzaczorach w „Pogoni”, to tak myślałem: matko, żeby ktoś się znalazł i tą łódkę zrobił. I zrobił. I chwała im za to.

Opowiadanie pochodzi z publikacji Fundacji Kultury i Sportu „Prawobrzeże” pt. Skąd jesteśmy? wydanej w ramach projektu współfinansowanego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

Zdjęcia pochodzą z artykułu.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
TinyPortal v0.9.8 © Bloc
Modyfikacja i przystosowanie przez rwpb i Fitek
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!